Kawał historii, każdy Polak powinien to znać

Polacy w Syrii pomagają Al- Kaidzie w obaleniu rządów Al Assada.  2013-01-14
  Od dłuższego czasu potwierdzana jest szeroka obecność wojsk NATO w konflikcie Syryjskim. Brytyjskie jednostki specjalne SAS, SBS, jednostki amerykańskie, CIA, podobnie jak w konflikcie Libijskim, działają na terenie Syrii od początku konfliktu. Wojska te współpracują bezpośrednio z Al-Kaidą i Bractwem Muzułmańskim, które są głównym trzonem Wolnej Syryjskiej Armii , co potwierdziły już media głównego nurtu, a CFR wręcz wychwala ich obecność pisząc "Syryjscy rebelianci byliby dzisiaj diametralnie słabsi bez al-Kaidy w swoich szeregach. Ogólnie rzecz biorąc, bataliony Wolnej Syryjskiej Armii (FSA), są przemęczone, podzielone, chaotyczne i nieskuteczne. Odczuwające porzucenie przez Zachód, siły rebeliantów są coraz bardziej zdemoralizowane, walcząc z doskonałą bronią i zawodowym wojskiem reżimu Assada. Bojownicy Al-Kaidy, jednak mogą przyczynić się do poprawy morale. Napływ dżihadystów przynosi dyscyplinę, religijny zapał, doświadczenie bojowe z Iraku, finansowanie od sympatyków sunnickich w Zatoce, a co najważniejsze, śmiertelne rezultaty. W skrócie, FSA potrzebuje obecnie Al-Kaidy."
  Te tak zwane "demokratyczne siły" walczące o lepszą Syrię, są przede wszystkim najemnikami sprowadzonymi z Libii (po zwycięstwie nad Kadafim) jak również z Arabii Saudyjskiej, Kataru, Iraku i innych krajów regionu. Około 95% walczących przeciwko Assadowi, jak podaje raport niemieckich służb wywiadowczych to najemnicy. Ta partyzantka Al-Kaidy, jest niczym innym jak NATOwskim batalionem najemników, wykorzystywanym do przeprowadzenia bezpośredniej wojny z suwerennym krajem (podobnie jak podczas II wojny światowej Niemcy mieli własne Arabskie Bataliony, z których notabene powstało później Bractwo Muzułmańskie).
  Przedłużający się syryjski konflikt staje się powoli coraz bardziej krwawy, a elementy fundamentalistyczne dochodzą coraz częściej do głosu. ścięcia głów, masowe egzekucje, ataki na innowierców i kościoły chrześcijańskie, ataki terrorystyczne, zmuszanie obywateli do samobójczych ataków terrorystycznych są już codziennością. Tak wygląda prawdziwy terroryzm, stworzony i kontrolowany przez zachodnie rządy.
  Pytaniem do teraz pozostawała obecność Polskich jednostek w tym konflikcie. Jednak jak podaje DebkaFile, (publikacja izraelskiego wywiadu wojskowego) polskie jednostki operują wewnątrz Syrii pomagając i szkoląc rebeliantów w południowym rejonie Syrii przy granicy z Jordanią.
  "Syryjskie siły powietrzne ponownie wystrzeliły pociski typu Scud, tym razem by powstrzymać ogólną ofensywę syryjskich sił opozycyjnych, w tym dżihadystów, która rozpoczęła się 21 grudnia. Ofensywa ma na celu przejęcie syryjskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego w al Safira oraz składu chemicznej i biologicznej broni znajdującego się w bezpośrednim sąsiedztwie obiektu. To właśnie tam, stoją gotowe do uruchomienia rakiety Scud D, uzbrojone w broń chemiczną." podaje DebkaFile. "Siły rebeliantów skupiają się wokół Al Safira od wschodu, zachodu i południa. Wśród nich są brygady z Jabhat al-Nusra, które wskazane są przez USA jako część al-Kaidy w Iraku. Wojskowe źródła debkafile raportują bardzo ciężkie walki. Rebelianci przejęli punkty znajdujące się 1-2 km od murów składu broni chemicznej Al Safira i zostali zaatakowani przez syryjskie samoloty i śmigłowce bojowe oraz Skudy, w desperackim wysiłku, aby powstrzymać ich natarcie."
  Dalej raport podaje "Sukces w przejęciu kontroli nad tymi składami ponownie przechyli by szalę wojny na ich korzyść, każąc prezydentowi Baszarowi Assadowi stanąć twarzą w twarz z decyzjami wejścia na niebezpieczną ścieżkę wojny chemicznej przeciw rebeliantom, a nawet przeciw NATO lub amerykańskim celom poza Syrią. Głównym czynnikiem jego decyzji będzie informacja otrzymana w Moskwie i Teheranie - i prawie na pewno przekazana syryjskiemu przywódcy - że część rebeliantów biorąca udział w ofensywie, przeszła szkolenie w ostatnich tygodniach, w północnej Jordanii pod amerykańskimi, czeskimi i polskimi oficerami w taktykach zajęcia chemicznych lub biologicznych składów i ich demontażu." (podkreślenie dodane) "Rosyjscy i irańscy obserwatorzy wywiadu podejrzewają, że elementy tych trzech armii, jak również armii Jordanu obecne są w przeprowadzających ataki jednostkach rebeliantów, aby być na miejscu, gdy broń masowego rażenia będzie przechwytywana i przekazać ją pod dowództwo NATO."
  Zamykając ten wątek, rosyjska armia działająca wewnątrz Syrii pomogła zabezpieczyć i przetransportować w bezpieczne miejsce biologiczną i chemiczną broń z Al Safira.
  Informację o Polakach w Syrii przy tureckiej granicy potwierdziła także czeska gazeta praguemonitor.com
  Wracając do obecności polskich wojsk w konflikcie syryjskim, to jak wspomniano polscy oficerowie są w Syrii, szkoląc i będąc częścią oddziałów rebelianckich. Fakt ten nie jest bez znaczenia jak mogło by się wydawać na pierwszy rzut oka. Jak pisaliśmy wcześniej cała ta tzw demokratyczna rewolucja jest oficjalnie zdominowana przez ugrupowania terrorystyczne i Al-Kaidę. Tym samym Polska jak i NATO wspierają te organizacje terrorystyczne w walkach przeciwko Assadowi. Wojsko polskie, dowództwo, oficerowie i prawdopodobnie Prezydent RP są tym samym zaangażowani we wspieranie terroryzmu i współpracę z Al-Kaidą, przeciwko której oficjalnie walczą np w Afganistanie.
  Gdyby Polska nie była bananową republiką, gdzie panuje już głęboki poziom dwójmyślenia (patrz 1984) i schizofrenii prawnej, to tego typu działania kazały by postawić przed sądem wszystkich zaangażowanych w konflikt Syryjski i skazać ich za wspieranie terroryzmu. Tymczasem pozostaje czekać na kolejne obwieszczenia w mediach głównego nurtu na temat sukcesów w walce z wewnętrznym terroryzmem organizowanym przez polskich obywateli, który to trend będzie się z pewnością rozszerzał wraz z realizacją planów globalizacyjnych w których państwa narodowe będą niszczone na rzecz globalnego rządu i międzynarodowych instytucji.
  Należy również wypatrywać dalszej promocji niesienia demokracji uciemiężonym krajom świata (Liban, Iran itd) podczas utraty suwerenności i demokracji we własnym kraju co jest obecnie w toku w całym zachodnim świecie.

- Lewicowy slang i maniera nazywania patriotycznych organizacji rasistami czy faszystami, to anachroniczne pozostałości komunistycznej nowomowy – mówi w rozmowie z PCh24.pl dr Wojciech Muszyński, historyk IPN, redaktor naczelny periodyku "Glaukopis". Czy możemy mówić o antysemityzmie w środowiskach narodowych w przedwojennej Polsce? Proponuję unikać sformułowania antysemityzm – to kojarzy się z niemieckim rasizmem, szowinizmem i w konsekwencji z komorami gazowymi. Ten ideologiczny schemat nie dotyczył Polski i Polaków.
   Kolejnym zastrzeżeniem jest to, że antyżydowskość nie była przed wojną wyznacznikiem opcji politycznej i sama przez się nie definiowała głosiciela takich poglądów jako narodowca. Dlaczego? Bo takie poglądy mogło głosić wówczas wiele środowisk: począwszy od konserwatywno-sanacyjnego środowiska Giedroycia, które podpisywało się pod hasłami usunięcia Żydów z Polski, dalej konserwatywne "Słowo" Cata Mackiewicza, piłsudczyków, chadeków, ludowców… Takie poglądy można było usłyszeć także od socjalistów, czy z kręgów tzw. postępowej inteligencji, choć tu już rzadziej.
   Endecy nie byli więc odosobnieni, ale byli bardziej konsekwentni. Uznawali Żydów za element szkodliwy nie z powodu rasy czy wyznania, ale dlatego, że ci, jako odrębna grupa narodowa, separowali się od spraw polskich, unikali asymilacji, a z drugiej strony w znacznym stopniu kontrolowali gospodarkę polską, zwłaszcza handel i rzemiosło. Narodowcy nie godzili się z takim stanem rzeczy, uważali, że blokuje to rozwój społeczeństwa polskiego i jego klasy średniej. Dlatego organizowano bojkot handlu żydowskiego, gdyż w ten sposób próbowano pobudzić i dać możliwości rozwoju polskim sklepom. Konflikt polsko - żydowski nie wynikał więc z nieracjonalnych uprzedzeń i nienawiści, lecz miał podłoże ekonomiczne.
   Inną przyczyną negatywnego stosunku do żydów było przekonanie, o popieraniu przez nich en masse komunizmu. Ten stereotyp, rozprzestrzeniony zwłaszcza po doświadczeniach wojny 1920 r. znany szerzej jako żydokomuna, wynikał z tego, że część społeczności żydowskiej rzeczywiście popirała Sowiety i komunizm – jednak była to mniejszość , choć bardzo rzucająca się w oczy. Tak bowiem jest, że w masie ludzi rzuca się w oczy przede wszystkim ruchliwa grupka – podczas gdy większość stoi biernie. Podobnie było z Żydami: komunizująca młodzież egzaltowała się komunistycznymi sloganami, a reszta społeczności albo nie reagowała bo jej to nie obchodziło, albo nie lubiła komunistów, bo miała inne poglądy polityczne, ale ich nie demonstrowała. W każdym razie nie było żadnej widocznej antykomunistycznej kontrakcji "milczącej większości" Żydów, co utrwalało stereotyp żydokomuny.
   Czy były jakieś różnice w postrzeganiu kwestii żydowskiej między poszczególnymi ośrodkami myśli narodowej?
   Narodowcy, jako chrześcijanie, nie uznawali poglądów rasistowskich, odcinali się od nich, jako od teorii materialistycznej, a do tego potępionej przez Kościół katolicki. Poza tym w odróżnieniu od nazistów polski nacjonalizm miał charakter duchowy i nie miał związku z żadnym pseudonaukowymi koncepcjami rasowymi, nie wymagał na przykład potwierdzeń czystości krwi.
   Pochodzenie etniczne nie miało większego znaczenia: każdy, kto chciał zostać Polakiem, kto pozytywnym aktem woli akceptował polskość i jej tradycję, kto chciał pracować dla Polski i czuł się z nią związany emocjonalnie – mógł zostać Polakiem i, co ważniejsze, inni również uznawali go za Polaka. Polakami były wiec więc osoby o korzeniach niemieckich, czeskich, rosyjskich, tatarskich, ormiańskich a także żydowskich. W tym konkretnym wypadku warunkiem była konwersja na chrześcijaństwo.
   Ta koncepcja polskości jako stanu ducha była podobna do nobilitacji szlacheckiej – z tą różnicą, że była łatwiejsza do uzyskania, bo zależała wyłącznie od dobrowolnego wyboru samego zainteresowanego, podkreślmy – także kogoś o żydowskim pochodzeniu.
   W zasadzie wśród polskich narodowców nie było różnic w podejściu do kwestii żydowskiej – związek polskiego nacjonalizmu z wiara katolicką i nauczaniem Kościoła okazał się hamulcem, który uniemożliwił wynaturzenie się ideologii narodowej w szowinizm czy narodową megalomanię. Nawet w czasie przedwojennego konfliktu z Żydami, gdy atmosfera kontaktów miedzy obiema nacjami była bardzo trudna, narodowcy nie odnosili się do nich jak do podludzi, czy też ludzi mniej wartościowych, lecz traktowali ich jedynie jako ludzi obcych i innych. Przedwojenna antyżydowskość nie była bowiem powodowana nienawiścią lecz konkurencją.
   Jak wyglądało antyżydowskie nastawienie środowisk narodowych w okresie II wojny światowej? Wtedy zarówno Polaków jak i Żydów łączył tragiczny los pod hitlerowską okupacją.
   W czasie wojny antyżydowskość całego nurtu narodowego – niezależnie od podziałów wewnętrznych - zeszła na bardzo odległy plan. Wobec okupacji sowiecko-niemieckiej, oraz nieopisanej tragedii która dotknęła Polskę problem polsko-żydowskiego współżycia stracił na aktualności. Narodowcy, mimo przedwojennej niechęci, nie uznawali Żydów za wrogów – byli nimi bowiem Niemcy, Sowieci, Ukraińcy – czyli ci wszyscy, którzy z bronią w ręku wystąpili przeciwko Polsce. Taka była linia generalna prasy Stronnictwa Narodowego i Narodowych Sił Zbrojnych.
   Co do stwierdzenia o wspólnym losie polsko żydowskim należy przypomnieć, że to jednak Żydzi zostali skazani przez Niemców na całkowite wyniszczenie – i że Zagłada rozpoczęła się w połowie 1941 r. Polacy natomiast byli niszczeni inaczej – na zagładę skazano polskie elity, jednostki najwartościowsze – późnej stosowano też ślepy terror, egzekucje uliczne, łapanki wywożono ludzi na roboty przymusowe, żniwo ofiar zbierał też głód. Ale Polacy nie zostali skazani na śmierć i nie byli mordowani jako naród – bez wyjątków i od razu, jak było to w wypadku Żydów. Były to wiec dwa częściowo tylko podobnie losy.
   Narodowcy nie byli obojętni na los Żydów. Oczywiście bardziej przeżywali zbrodnie na Polakach, ale pisano także o tym co dzieje się z Żydami. W ich prasie można znaleźć wiele opisów zbrodni niemieckich oraz przykładów metod jakimi okupant próbował podburzać ludność Polską przeciwko Żydom. Opisano na przykład przypadek, gdy w czasie likwidacji małych gett pod koniec 1942 r., zamknięto liczną grupę wysiedlanych w wiejskim kościele. Po trzech dniach pognano ich dalej, a wnętrze kościoła Niemcy pokazali okolicznej ludności, żeby ta "obejrzała co Żydzi zrobili z ich świątynią". Pisząc o tym narodowcy obnażali metody niemieckiej akcji antysemickiej i jej przeciwdziałali. Warto pamiętać że pierwsze doniesienie o użyciu gazów trujących do mordowania Żydów pochodziło z pisma "Szaniec" – organ konspiracyjnego ONR – z 1 maja 1942 r.
   Reasumując: zagłada Żydów nie była przez narodowców z żadnym razie, ani pochwalana, ani też w innej formie aprobowana.
   Czy narodowcy ratowali Żydów przed niemiecką agresją?
   Wiemy dziś o co najmniej dziesiątkach, jeśli nie setkach, przykładów pomocy Żydom. Kilku z nich otrzymało za to medale "Sprawiedliwego wśród narodów świata". Był to m.in. Jan Dobraczyński – kierownik propagandy konspiracyjnego Stronnictwa Narodowego – ten sam który w 1938 r. napisał artykuł pod znaczącym tytułem "Obowiązek antysemityzmu". Czy zatem zmienił poglądy i został filosemitą? Wątpliwe – po prostu jako chrześcijanin uznał, że trzeba pomóc bliźnim w potrzebie. Podobnie mec. Witold Rościszewski – działacz najpierw ONR potem "Falangi", który został wyróżniony tym medalem pośmiertnie.
   Ze znaczących osób ze środowiska ONR można wymienić Edwarda Kemnitza czy pchor. NSZ Sławomira Modzelewskiego ps. "Lanc". Innym prominentnym sprawiedliwym, którego zasługi nie zostały jak dotąd uhonorowane, był ks. Stanisław Trzeciak – przedwojenny organizator akcji antyżydowskiej. Podczas wojny ratował żydowskie dzieci i namawiał do tego innych.
   Pamiętajmy, że za tego rodzaju działalność – za jakąkolwiek pomoc Żydom - groziła śmierć. I nie była to sprawa abstrakcyjna. Brat prof. Wiesława Chrzanowskiego – Zdzisław, podchorąży NOW–AK, został w 1944 r. aresztowany i rozstrzelany za próbę pomocy dwóm Żydówkom, które okazały się agentkami gestapo. Ale bywało też inaczej: mec. Jerzy Zakulski, działacz ONR i żołnierz NSZ w Krakowie uratował żydowska kobietę z dzieckiem, którą następnie ukrywał w majątku swoich teściów. Po wojnie, gdy został aresztowany za działalność niepodległościową, osoba ta pospieszyła mu z pomocą składając oświadczenie notarialne dla sądu opisujące szczegóły pomocy, którą od niego otrzymała. Komunistyczny sędzia nie wziął jednak tego pod uwagę i Zakulski został zamordowany.
   Podobnych prób ratowania przez Żydów osób skazywanych przez komunistyczne sądy było zresztą więcej i niekiedy faktycznie tego rodzaju interwencje ratowały życie.
   W okresie II wojny światowej Żydzi walczyli też u boku żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych.
   W szeregach polskiego podziemia niepodległościowego – w tym tego o odcieniu narodowym (NOW, NSZ) – walczyło sporo Żydów i osób uznawanych przez Niemców za Żydów. Byli to zatem Polacy żydowskiego pochodzenia – a wiec Polacy, a także Żydzi którzy nie czuli się Polakami. Tych pierwszych było zdecydowanie najwięcej. Takim, nie tak dawno odnalezionym przypadkiem był kpt. Stanisław Ostwind-Zuzga były legionista i przedwojenny policjant. Czuł się Polakiem i ochrzcił się w 1920 r. W czasie wojny ukrywał się na Podlasiu, gdzie wstąpił do NOW a następnie do NSZ. Był dowódcą powiatu. Przeżył okupację niemiecką, prowadził działalność konspiracyjną także podczas okupacji sowieckiej. Został Aresztowany przez NKWD, skazany na śmierć i rozstrzelany w lutym 1945 r.
   Czy można zatem pisać o nim, że był Żydem? Przecież on czuł się Polakiem i zginął za Polskę. Zapewne jednak dla historyków holokaustu będzie on Żydem, gdyż reprezentują oni w takich wypadkach podejście etniczno-rasowe. Tymczasem Ostwind - Zuzga sam czuł się Polakiem, a do tego udowodnił swa polskość postępując szlachetniej niż wielu etnicznych Polaków, którzy wysługiwali się nowemu okupantowi. Takich przypadków było sporo.
   Dzisiaj liczne środowiska zarzucają narodowcom antysemityzm, faszyzm, czy nazizm, zrównując ich z hitlerowcami między innymi pod względem nienawiści rasowej.
   To, co dziś słyszymy o nacjonalizmie i antysemityzmie od tak zwanej lewicy, to bełkot. Ci ludzie są głupsi niż aktywiści komunistyczni w PRL – tamci mówili bzdury, bo im płacili lub liczyli, że pomoże to im ustawić się w życiu – a ci bredzą i w dodatku w te brednie wierzą.
   Lewicowy slang i maniera nazywania patriotycznych organizacji, takich jak na przykład Młodzież Wszechpolska, rasistami czy faszystami, to anachroniczne pozostałości komunistycznej nowomowy, przeniesione w obecne czasy przez nostalgicznych wyznawców Lenina, Stalina czy Mao.
   To smutne, że są ludzie, szczególnie młodzi, którzy dają się wykorzystywać i nabierać na takie prymitywne sekciarskie chwyty. Powtarzają oni bełkotliwe slogany o faszystach, bo nie mają pojęcia o tym jak naprawdę wyglądała przeszłość. A najlepsze jest to, że te same osoby zaraz po seansie nienawiści do "polskiego faszyzmu i antysemityzmu" , wpadają w kolejny trans nienawiści do "zbrodniczej polityki Izraela". Ci ludzie mają po prostu rozdwojenie jaźni i nie wiedzą co mówią.
   Rozmawiał: Krzysztof Gędłek

O roszczeniach środowisk żydowskich oraz stosunku do nich Donalda Tuska, ze STANISŁAWEM MICHALKIEWICZEM rozmawia Rafał Pazio.
  "NAJWYŻSZY CZAS": Napisał Pan, że w czerwcu ubiegłego roku premier Donald Tusk skierował do wojewodów tajne rozporządzenie, aby w trybie administracyjnym oddawali "mienie żydowskie" zgłaszającym się "spadkobiercom", którzy nie mają dokumentów umożliwiających przeprowadzenie postępowania sądowego. Czy mógłby Pan uzupełnić tę informację?
  MICHALKIEWICZ: Informacja, którą uzyskałem, pochodziła od osoby, której tożsamości tutaj podać nie mogę. To bardzo poważny człowiek z tytułem profesorskim. W korespondencji ze mną zapytał, czy wiem o tym, że w czerwcu ubiegłego roku premier Tusk skierował do wojewodów tajne zarządzenie dotyczące tzw. mienia żydowskiego. Rozumiem, że sprawdzić tego u źródła, czyli w kancelarii pana premiera, nie mogę. Jeżeli zarządzenie jest tajne, to zostanę odprawiony z kwitkiem albo w najlepszym razie okłamany. Nikt się do tajnego zarządzenia nie przyzna, tym bardziej do tajnego zarządzenia takiej treści. Więc co uprawdopodabnia tę wiadomość?
  Wiadomość może być bardzo prawdopodobna ze względu na następującą sekwencję wydarzeń. Na początku ubiegłego roku nastąpiła istotna zmiana w stanowisku Izraela, jeśli chodzi o mienie żydowskie. Do tej pory Izrael dystansował się od tej całej kampanii, którą prowadziły organizacje przemysłu holokaustu, głównie amerykańskie, przeciwko Polsce. Izrael formalnie nie miał z tym nic wspólnego, chociaż wiadomo było, że merytorycznie to popiera. Od stycznia ubiegłego roku Izrael stanął na czele tej operacji. Wespół z Agencją Żydowską utworzył specjalny zespół, którego celem jest przeprowadzenie operacji odzyskiwania mienia żydowskiego w Europie środkowej. Media polskie o tym specjalnie nie informowały, tak jakby miały jakieś zalecenia. Wiadomo, że cenzury nie ma, ale media głównego nurtu, w których jest, jak sądzę, mnóstwo konfidentów poprzebieranych za dziennikarzy, zawsze skądś wiedzą, o czym można mówić, pisać i pokazywać, a o czym nie wolno. Skąd to wiedzą, tego nie wiem – być może od swoich oficerów prowadzących.
  Skąd wiemy o tym zespole?
  Izraelski dziennik "Haaretz" bez osłonek przedstawił skład tego zespołu, który ma nawet stronę internetową. Dyrektorem tego zespołu jest pan Braun z Nowego Jorku, a dyrektorem technicznym pani Ania Wierchowskaja – bardzo dobry fachowiec, który umie wydobyć pieniądze nawet z kamienia. Drugim wydarzeniem, które uprawdopodabnia te informacje, była wizyta rządu premiera Tuska w pełnym składzie (55 osób) na początku lutego ubiegłego roku w Izraelu. Wizyta w pełnym składzie na pewno musiała doprowadzić do jakiś ustaleń, ale nie wiemy do jakich, bo nie ukazał się żaden komunikat w tej sprawie. Wyciągam z tego wniosek, że uradzono coś, o czym opinia publiczna w Polsce nie powinna wiedzieć albo nie ma prawa się dowiedzieć zawczasu. Jedynym przeciekiem był wywiad, jakiego udzielił Władysław Bartoszewski jednej z izraelskich gazet. Powiedział m.in., że wszystkie ugrupowania w Polsce są niezmiennie przyjaźnie sposobione do Izraela. Co przekładając na język ludzki, odczytuję jako uspokajającą deklarację ze strony pana Bartoszewskiego, że bez względu na wynik jesiennych wyborów w 2011 roku i bez względu na to, jaki rząd powstanie, izraelski program rewindykacji nie jest zagrożony. Trzecim wreszcie wydarzeniem, które uprawdopodabnia tę wiadomość o tajnym zarządzeniu premiera Tuska, jest wizyta prezydenta Obamy pod koniec maja ubiegłego roku. W przeddzień wizyty w Warszawie prezydent Obama otrzymał dwa jednobrzmiące listy. Jeden od światowego Kongresu Żydów, drugi od Komitetu Helsińskiego przy kongresie Stanów Zjednoczonych. Zawierały dosyć kategorycznie sformułowaną prośbę, żeby prezydent Obama wywarł nacisk na polskie władze w kierunku realizacji żydowskich roszczeń majątkowych. Z tej wizyty prezydenta Obamy w Warszawie też właściwie żaden konkretny komunikat się nie ukazał. Z tego wnoszę, że uzgodniono coś, o czym polskiej opinii publicznej nie można poinformować. Z tego powodu wiadomość o tym, że premier Tusk wydał to tajne zarządzenie, wydaje się bardzo prawdopodobna. Czy to znaczy, że obecnie do zwrotu mienia dochodzi?
  Chciałbym zwrócić uwagę, że problem organizacji powiązanych z przemysłem holokaustu polegał na tym, że one nie reprezentują żadnego tytułu prawnego, na podstawie którego mogłyby odzyskać własność. Naciski, jakie próbują wywierać na polskie władze, zmierzają w kierunku, aby stworzyć namiastkę podstawy prawnej, pozory legalności dla – co tu ukrywać – rabunku Polski. Te organizacje formalnie nikogo nie reprezentują. Nie są pełnomocnikami dawnych właścicieli czy ich spadkobierców. Po prostu chcą obłowić się kosztem Polski. W kręgach kierowniczych tych organizacji są także malwersanci. Dam tu przykład sekretarza światowego Kongresu Żydów Izraela Singera, który został z tej organizacji wyrzucony za malwersacje finansowe, a który w kwietniu 1996 roku ośmielał się grozić Polsce, że jeżeli nie uczyni zadość roszczeniom, będzie upokarzana na arenie międzynarodowej.
  Dlaczego cała akcja jest tajna?
  Dlatego że żaden z naszych umiłowanych przywódców nie chce brać na siebie odpowiedzialności za ten krok. Jak już się rzecz dokona, będzie po herbacie i pan premier Tusk już nie będzie ubiegał się o żadne stanowisko publiczne w Polsce. Dostanie w nagrodę jakąś trafikę w Unii Europejskiej, na przykład dyrektora burdelu albo jakiejś innej instytucji. Teraz unika ostentacji dlatego, że stworzenie pozorów legalności dla rabunku Polski każdego by skompromitowało w oczach przynajmniej znacznej części opinii publicznej. Zawsze znajdzie się paru idiotów, którym się to spodoba, ale znaczna część przyjęłaby to z dezaprobatą"

"Was Polaków nie będzie, wy bedziecie zbierać jedzenie na śmietnikach. My mamy wszystko rozpracowane; spokojnie, powoli, krok za krokiem. To jest zbyt bogaty kraj abyśmy go wam zostawili, to jest nasza ziemia obiecana". Czy pani się nie obawia, ze ja to powtórzę? A kto pani w to uwierzy?- I. Samuel.

Komentarz do powyższego filmu

Co się stało w Islandii?
  Islandczycy sprawili, że rząd, który aprobował pod dyktando światowej finansjery zubożyć islandzki naród zgodnie ze scenariuszem aktualnie "przerabianym" przez Grecję podał się w komplecie do dymisji!
  Główne banki w Islandii zostały znacjonalizowane i mieszkańcy zdecydowali jednogłośnie zadeklarować niewypłacalność długu, który został zaciągnięty przez prywatne banki w Wielkiej Brytanii i Holandii. Doprowadzono też do powołania Zgromadzenia Narodowego w celu ponownego spisania konstytucji. I to wszystko w pokojowy sposób.
  To prawdziwa rewolucja przeciw władzy, która doprowadziła Islandię do aktualnego załamania. Na pewno zastanawiacie się, dlaczego te wydarzenia nie zostały szeroko nagłośnione?
  Odpowiedź na to pytanie prowadzi do kolejnego pytania:, Co by się stało, gdyby reszta europejskich narodów wzięła przykład z Islandii? Oto krótka chronologia faktów: Wrzesień 2008 roku: nacjonalizacja najważniejszego banku w Islandii,Glitnir Banku, w wyniku czego giełd zawiesza swoje działanie i zostaje ogłoszone bankructwo kraju.
  Styczeń 2009 roku: protesty mieszkańców przed parlamentem powodują dymisję premiera Geira Haarde oraz całego socjaldemokratycznego rządu,a następnie przedterminowe wybory. Sytuacja ekonomiczna wciąż jest zła i parlament przedstawia ustawę, która ma prywatnym długiem prywatnych banków (wobec brytyjskich i holenderskich banków) wynoszącym 3,5 miliarda euro obarczyć islandzkie rodziny na 15 lat ze stopą procentową 5,5 procent. W odpowiedzi na to następuje drugi etap pokojowej rewolucji.
  Początek 2010 roku: mieszkańcy zajmują ponownie place i ulice, żądając ogłoszenia referendum w powyższej sprawie. Luty 2010 roku: prezydent Olafur Grimsson wetuje proponowaną przez parlament ustawę i ogłasza ogólnonarodowe referendum, w którym 93 procent głosujących opowiada się za niespłacaniem tego długu.
  W międzyczasie rząd zarządził sądowe dochodzenia mające ustalić winnych doprowadzenia do zaistniałego kryzysu. Zostają wydane pierwsze nakazy aresztowania bankowców, którzy przezornie odpowiednio wcześniej uciekli z Islandii. W tym kryzysowym momencie zostaje powołane zgromadzenie mające spisać nową konstytucję uwzględniającą nauki z dopiero co "przerobionej lekcji".
  W tym celu zostaje wybranych 25 obywateli wolnych od przynależności partyjnej spośród 522, którzy stawili się na głosowanie (kryterium wyboru tej "25% u 2033 - poza nieposiadaniem żadnej książeczki partyjnej - była pełnoletniość oraz przedstawienie 30 podpisów popierających ich osób). Ta nowa rada konstytucyjna rozpoczęła w lutym pracę, która ma się zakończyć przedstawieniem i poddaniem pod głosowanie w najbliższych wyborach przygotowanej przez nią "Magna Carty". Czy ktoś słyszał o tym wszystkim w europejskich środkach przekazu? Czy widzieliśmy, choćby jedno zdjęcie z tych wydarzeń w którymkolwiek programie telewizyjnym? Oczywiście - NIE! W ten oto sposób Islandczycy dali lekcję bezpośredniej demokracji oraz niezależności narodowej i monetarnej całej Europie pokojowo sprzeciwiając się Systemowi.
  Minimum tego, co możemy zrobić, to mieć świadomość tego, co się stało, i uczynić z tego "legendę" przekazywaną z ust do ust. Póki co wciąż mamy możliwość obejścia manipulacji medialno informacyjnej służącej interesom ekonomicznym banków i wielkich ponadnarodowych korporacji. Nie straćmy tej szansy i informujmy o tym innych, aby w przyszłości móc podjąć podobne działania, jeśli zajdzie taka potrzeba

    Planowane ludobójstwo.
   28 lutego, we wtorek o godzinie 12 w Sejmie rozpocznie się sesja, podczas której m.in. omawiana będzie propozycja nowej ustawy o nasiennictwie. Wcześniejsze weto Prezydenta okazało się oszustwem, bowiem w nowej ustawie zezwala się na wprowadzenie upraw GMO, które są de facto bronią biologiczną. Ministerstwo rolnictwa wycofało się z debaty społecznej na temat tej ustawy, którą samo wcześniej zaproponowało. Kto stoi za decyzjami podejmowanymi w polskich ministerstwach? Czyżby Polską nie rządził już polski Rząd, a międzynarodowe korporacje?
   Głosowanie nad ustawą, w której zawarte jest ludobójstwo na narodzie polskim jest nielegalne - Sejm ani żaden organ rządowy nie ma prawa głosować i wprowadzać trucizn do środowiska - w tym przypadku jako żywności. W większości krajów Zachodniej Europy jest już całkowity zakaz upraw i sprzedaży żywności GMO, właśnie z uwagi na jej destrukcyjny dla zdrowia ludzi, zwierząt i środowiska naturalnego charakter. Z GMO należy walczyć jak na Węgrzech, gdzie te szkodliwe rośliny pleni się - mimo, że jest to bardzo kosztowne.
   Szkodliwość GMO potwierdzają wszystkie niezależne badania oraz obserwacje. Gryzonie tracą płodność, tworzą się defekty genetyczne, zmniejszają swoją masę ciała. W trzecim pokoleniu są już sterylne. To samo obserwowane jest u trzody chlewnej - świnie żywione GMO stają się apatyczne bądź agresywne, gdy mają do wyboru naturalną żywność i GMO, wybierają tę pierwszą. GMO zabija pszczoły. GMO będzie zabijać ludzi, jak w USA, gdzie miliony Amerykanów przypominają już chodzące beczki tłuszczu. Wielu jest bezpłodnych.
   Najnowsze badania wskazują, że to właśnie GMO może być przyczyną epidemii autyzmu. Dlatego też nacisk społeczny w USA spowoduje, że żywność GMO będzie specjalnie oznaczana, a to spowoduje bankructwo firm takich jak Monsanto. W Polsce idzie się jednak w odwrotnym kierunku - to działanie można uznać za terroryzm państwowy, bowiem nieakceptowalne jest by organizacje państwowe zajmowały się wprowadzeniem na rynek broni biologicznej! Czas powiedzieć stop tym bezprawnym działaniom.
   Oto materiał filmowy Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi (ICPPC) Jadwigi Łopaty i Sir Juliana Rose.
  
   Bezpośredni link: http://www.youtube.com/watch?v=FuPuBC0j21Q
   Podpisz petycję o zakazie GMO: http://alert-box.org/petycja/rozporzadzenie-zakazujace-gmo
   Prosimy o rozesłanie tego linku gdzie się da. Mamy mało czasu!
   Oto lista e-maili posłów: http://icppc.pl/stanowiska/category/e-maile-poslow
   Wysyłanie grupowe do tak dużej ilości odbiorców nie zawsze działa - proszę więc próbować dzielić listę na mniejsze grupy.
   Za http://monitorpolski.wordpress.com/
  
   Wzór petycji
   Szanowny Panie Prezydencie
   Szanowny Panie Premierze
   Szanowny Panie Ministrze Rolnictwa i Rozwoju Wsi
   Szanowny Panie Ministrze środowiska
   Szanowna Pani Senator, Szanowny Panie Senatorze
   Szanowna Pani Poseł, Szanowny Panie Pośle
   Niemcy zakazały upraw GMO*, ponieważ:
   "nie zbadane są konsekwencje długofalowego spożywania GMO przez ludzi"
  
   Austria zakazała upraw GMO, ponieważ:
   "nie da się zachować różnorodności biologicznej jeśli wprowadzi się do przyrody rośliny GMO"
  
   Francja zakazała upraw GMO, ponieważ:
   "rośliny GMO krzyżują się zanieczyszczając ekologiczne uprawy"
  
   Włochy zakazały upraw GMO, ponieważ:
   "proces uwolnienia organizmów GMO do przyrody jest nieodwracalny"
  
   (Podstawą prawną krajowych zakazów była "klauzula bezpieczeństwa" zawarta w unijnej dyrektywie 2001/18 dotyczącej GMO. Kierując się wynikami badań nad GMO, prowadzonymi na całym świecie, rządy sześciu państw uznały, że genetycznie modyfikowana kukurydza może zagrozić różnorodności biologicznej na ich terenach. Ponadto 8 września 2011 r. Europejski Trybunał Sprawiedliwości uznał, że kraje członkowskie mogą wprowadzić zakazy upraw poszczególnych gatunków GMO na podstawie rozporządzenia 1829/2003.)
   Opracowany przez 400 naukowców i sygnowany przez 58 rządów krajów całego świata, opublikowany na zlecenie ONZ i Banku światowego w kwietniu 2008 raport nt. rolnictwa na naszym globie pt. "Międzynarodowa ocena wpływu nauk i technologii rolniczych na rozwój", jasno stwierdza, że uprawy GMO nie stanowią rozwiązania w zwalczaniu głodu, biedy, czy zmian klimatycznych.
   Ja niżej podpisana/y żądam, by polskie władze, biorąc przykład z innych krajów Unii Europejskiej, takich jak: Niemcy, Austria, Francja, Włochy, wprowadziły w Polsce zakaz rejestracji odmian, obrotu i upraw roślin GMO w Polsce.
   W szczególności żądamy NATYCHMIASTOWEGO ZAKAZU upraw kukurydzy MON810 i ziemniaków AMFLORA.

W 2012 roku CIA zorganizuje ogromne zamachy terrorystyczne podczas XXX Igrzysk Olimpijskich w Londynie oraz podczas Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie. Zamachy posłużą jako pretekst do poszerzenia totalitaryzmu, powszechnej inwigilacji i ograniczenia praw człowieka. Posłużą także jako pretekst do napaści NATO na Iran, ponieważ każda wojna potrzebuje Casus belli usprawiedliwiającego mordy i grabieże. Zamachy mają, więc wywołać u społeczeństw zachodu szok i niedowierzanie, chęć odwetu i żądze krwi. Gdy nagle zginą dziesiątki tysięcy ludzi tłum nie zastanowi się czy wskazany przez media i polityków sprawca jest nim w rzeczywistości. W rzeczywistości zaś będzie to klasyczna operacja typu "False Flag". Takimi operacjami były chociażby "Incydent mukdeński" z 1931 roku dający Japonii pretekst do zajęcia Mandżurii, czy też "Prowokacja gliwicka" z 1939 roku dająca Niemcom pretekst do ataku na Polskę. Taką operacją, choć rząd amerykański się do tego nigdy nie przyzna był też zamach 11 września 2001 na WTC i Pentagon będący pretekstem do podboju Afganistanu i Iraku. Niestety tego typu operacją będzie też tegoroczny atak terrorystyczny podczas wspomnianych imprez sportowych.
   Skąd wiemy o planowanych zamachach? Nie mamy, co prawda wglądu w proces decyzyjny CIA, mamy jednakże 6 przesłanek układających się w spójną całość:
   1) Pierwsza przesłanka to wypowiedź krajowego szefa wywiadu USA Jamesa Clappera. Od wielu lat wszelkie możliwe media syjonistyczne prowadzą permanentną akcję propagandową mającą na celu ukazanie Iranu jako Imperium Zła marzącego o zniszczeniu świata. Z medialną akcją propagandową sprzężone jest prowokacyjne zachowanie syjonistycznych polityków USA i Izraela, którzy każdego dnia swoimi wypowiedziami jak i wydawanymi dyspozycjami starają się przygotować ludzi do wojny z Iranem. W nagonce na Iran stosowane są wszelkie środki od zaliczenia tego kraju do "osi zła" przez prezydenta Busha po zabójstwa irańskich naukowców i naloty dronów. Najnowszą odsłoną tej propagandowo-terrorystycznej kampanii jest właśnie wypowiedź krajowego szefa wywiadu USA Jamesa Clapera twierdzącego, iż Iran jest gotowy "do sponsorowania przyszłych ataków w USA lub przeciw naszym interesom za granicą" Powyższa wypowiedź zawiera dwie informacje. Po pierwsze świadczy o tym, że syjonistyczny reżim USA zamierza rzeczywiście zorganizować operacje False Flag dla rozpoczęcia wojny z Iranem. Po drugie ów sfingowany zamach będzie miał miejsce poza granicami USA.
   2) Druga przesłanka to kreowany w mainstreamowych mediach i bezmyślnie powtarzany za nimi w mediach niszowych mit końca kalendarza majów w 2012 roku. Oczywiście jest to bzdura, oczywiście żadnego końca świata, nowej ery, przebudzenia i tym podobnych rzeczy nie będzie. W całej promocji tej daty chodzi tylko i wyłącznie o mentalne przygotowanie ludzi do nagłych zmian systemowych, zmian w organizacji społecznej i trybie życia. Cała wieloletnia kampania kreowania mitu 2012 roku ma za zadanie zminimalizować szok związany z tegorocznymi jak najbardziej przyziemnymi wydarzeniami- zamachem i zamordyzmem
   3) Trzecia przesłanka to podpisana 31.12.2011 roku przez Baracka Obamę totalitarna ustawa "National Defense Authorization Act" określająca całe terytorium USA jako pole bitwy co pozwala US Army na aresztowanie obywateli USA w ich własnych domach, bez nakazów ani procesów. A także wprowadzanie porozumienia ACTA cenzurującego internet. Natężenie totalitarnych ustaw w ostatnim czasie sprawia wrażenie zabezpieczenia się syjonistycznych "elit" przed protestami społecznymi wynikającymi z nadchodzących wydarzeń.
   4) Czwarta, piąta i szósta przesłanka dotyczą sfery symboliki. Syjoniści bowiem jako organizacja na poły okultystyczna przywiązującą do niej ogromne znaczenie. Przed atakiem na WTC w hollywodzich filmach i serialach pojawiło się mnóstwo zapowiedzi nadchodzącego ataku. Niestety zapowiedzi te zostały dostrzeżone dopiero po fakcie a i to przez niewielki procent społeczeństw. Pierwsza przesłanka z symboliki to logo XXX Igrzysk Olimpijskich w Londynie. http://rpgrecords.com/wp-content/uploads/2011/02/2012-olympics-logo-1.jpg Już w 2007 roku, kiedy owe logo ujrzało światło dzienne ludzie na świecie dopatrywali w rzekomych cyfrach 2012 napisu ZION, po angielsku SYJON. Rzeczywiście znajdujący się pośrodku loga kwadrat nie ma żadnego związku z rzekomymi cyframi ma natomiast zastosowanie jako kropka nad i w wyrazie ZION
   5) Druga przesłanka z symboliki to wydane w 1996 roku Karty Iluminatów przedstawiające kolejne wydarzenia prowadzące do wprowadzenia New Word Order. Karta przedstawiająca atak na WTC już się wydarzyła, karta przedstawiająca atak na Pentagon także, karta o tytule "Kill for Peace" także, to właśnie w ramach "Wojny o Pokój" wymordowano miliony ludzi w Afganistanie, Iraku i Libii. Karta, która wydarzy się teraz to "Combined Disasters". http://i42.tinypic.com/oh4dxe.jpg Przedstawia ona walącą się kamienną wieże zegarową przypominającą zarówno symbol Londynu - Big Ben, jak i symbol Warszawy - Pałac Kultury i Nauki. Ludzie uciekający przed kulą ognia prezentują różne typy rasowe, co albo symbolizuje wielokulturowe miasto albo międzynarodową imprezę. Być może jedno i drugie. Kolory ubrań uciekających osób są takie same jak kolory 5 obręczy symbolu igrzysk olimpijskich. http://i41.tinypic.com/ehikm.jpg Wszystkie te kolory pojawiają się także w logo Euro 2012. http://i39.tinypic.com/10r2vqv.jpg Czy to przypadek, że logo mistrzostw w Polsce i na Ukrainie jest stylizowane na kwiat z piłką zamiast pąku, czy tez może specjalnie ma taką formę, aby "wcisnąć" do logo imprezy kolor zielony i czarny? Uważamy, że to drugie.
   6) Trzecia przesłanka z symboliki to okrągła liczba XXX. Podczas X Olimpiady w 1932 roku miał miejsce Wielki Kryzys, który pozwali bankom syjonistów wchłonąć mniejsze banki gojów. To także Wielki Kryzys wyniósł do władzy Adolfa Hitlera i NSDAP, których głupia polityka oparta o bezmyślne ludobójstwo, skończyła się budową państwa Izrael na palestyńskiej ziemi oraz powszechnym zakazem krytyki syjonistów jako przejawem "antysemityzmu". Podczas XX Olimpiady w 1972 roku Palestyńczycy z organizacji "Czarny Wrzesień" zamordowali 11 izraelskich sportowców, co pozwoliło Izraelowi na dalsze represje w okupowanej Palestynie w ramach odwetu i "prewencji". W tym zaś roku przypada XXX Olimpiada…
   Co należy czynić? Przede wszystkim nie należy panikować. Nie popełniajcie samobójstwa, nie wyzbywajcie się majątku. Zachowajcie żelazne nerwy i zastosujcie się do poniższych rad:
   - Skopiujcie ten tekst i wklejajcie wszędzie gdzie się da. Na swoje blogi, na wszystkie fora, pod wszystkimi artykułami, prześlijcie wszystkim znajomym. Poruszajcie też temat nadchodzącego zamachu w świecie realnym. Róbcie wszystko, aby uświadomić niebezpieczeństwo jak największej grupie ludzi.
   - Jeśli macie taką możliwość pikietujcie w wolnym czasie pod ambasadami i konsulatami USA i Izraela. Skandując "WIEMY O ZAMACHU" Być może, jeśli protest będzie masowy syjoniści zrewidują plany bądź też ograniczą skale aktu terrorystycznego.
   - Jeśli atak nastąpi a media, służby i politycy zaczną oskarżać Iran. Domagajcie się prawdy.
   - Jeśli możecie zróbcie zapas konserw na parę tygodni. Nie wiadomo, jaki chaos może zapanować w gospodarce po atakach. Pamiętajcie przezorny zawsze ubezpieczony.
   - Jeśli macie bilety na stadiony, nie idźcie na nie! Przebolejcie zmarnowanie pieniędzy. Nie wiadomo, którego dnia i na którym stadionie będzie atak. Być może właśnie na zawodach, na które macie bilet.
   - Jeśli mieszkacie w Londynie bądź też miastach organizatorach Euro, starajcie się w czasie wspomnianych imprez przebywać jak najwięcej poza miastem. Jeśli nie macie takiej możliwości przebywajcie jak najwięcej w domu. Iran to kraj ponad 2 razy ludniejszy od Afganistanu czy Iraku. Nieporównanie bardziej cywilizowany i bogatszy. Tak, więc aby wywołać w społeczeństwach zachodu żądze ataku na ten kraj, tegoroczny zamach musi być naprawdę potężny. To nie będzie ani zamach pokroju bomby w Mińskim metrze z 2011 roku, ani zamach pokroju bomby w Londyńskim autobusie w 2005 roku. Tegoroczny zamach będzie nawet większy od tego z 11 września 2001 roku. Być może zostanie użyta broń masowego rażenia. W 1997 roku generał Aleksander Lebiedź podał informację, że w rosyjskich magazynach jądrowych brakuje około 100 przenośnych bomb walizkowych. Najpewniej ich wcale nie brakuje. Najprawdopodobniej są one wciąż w posiadaniu kontrolowanego przez syjonistów KGB, bądź część z nich została przekazana bratnim CIA i Mossadowi. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby wymienione służby użyły ich a winę zrzuciły na Iran zarzucając mu kupno tego typu broni wiele lat temu na czarnym rynku.
   Nie chcemy was straszyć, nie chcemy narzucać wam żadnych poglądów ani zmuszać do jakichkolwiek działań. Na spokojnie przemyślcie wszystko, co jest powyżej napisane i samodzielnie oceńcie czy mamy racje czy też jesteśmy wariatami.
   ZA http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/

ACTA
   W kontrolowanych przez koncerny mediach kłamliwie wmawia się mieszkańcom naszego kraju, że ACTA to jedynie walka z piractwem w Internecie. Dlatego wiele ludzi nie związanych z Internetem uważa, że całe zamieszanie to jakaś pomyłka. Myślą sobie jedynie, że "banda złodziei chce chronić swoje prawo do złodziejstwa". Jednakże, Acta jest dokumentem mówiącym o wszystkich występujących przypadkach łamania praw autorskich w całej światowej gospodarce. Nikt nie wychodziłby na ulice, gdyby chodziło jedynie o ochronę praw autorskich. W ACTA jest mowa o ochronie praw autorskich i dóbr, towarów i znaków podobnych. Podobnych, to nie znaczy identycznych, ukradzionych, lub skopiowanych. Cały Internet huczy już o upadku leków zastępczych, które są w składzie, nazwie i opakowaniu podobne do leków oryginalnych.
   W podobnym duchu ACTA będzie prawdopodobnie wpływało na światowy dostęp do nasion, a co za tym idzie do żywności. Budzi się we mnie uzasadniona obawa, że porozumienie to znacznie ułatwi wprowadzenie w życie monopolu żywnościowego największych na świecie producentów nasion, dodatków do żywności, suplementów diety itp. Chodzi tu o firmy Monsanto i Bayer, które już od kilku lat nie kryją się ze swoimi dążeniami do przejęcia władzy nad globalną żywnością.
   Co się działo przed ACTA?
   Nie będę się dokładne zagłębiać tutaj w historie tych firm, ponieważ ta wiedza jest dostępna (jeszcze) w Internecie. Wszystko na YOUTUBE - Filmy "Życie wymyka się spod kontroli" "świat wg Monsanto" Wykład dr Ratha o kartelach farmaceutycznych, i "Food INC" dostępny na YOUTUBE pod polskim tutyłem " Korporacje a żywność". W skrócie ujmę to tak. Firmy te do tej pory zbierały patenty na najbardziej popularne na ziemi nasiona. Patent powstawał w wyniku nieznacznej modyfikacji genetycznej. Wprowadzano małą zmianę genetyczną do soi, ryżu, kukurydzy i ją patentowano. Patentowano oczywiście swoją odmianę. Opatentowano również już i trzodę chlewną, gdzie jak podają genetycy świnia firmy Bayer w 99% genetycznie pokrywa się ze wszystkimi świniami świata. Kiedy już w 2008 albo 2009 oglądałam film o patentowaniu świń byłam przerażona, ponieważ już wtedy mówiono, że 70% świń na całym świecie posiada to samo DNA co świnia firmy Bayer. Ze strachem w oczach rolnicy z całego świata mówili o ogromnym zagrożeniu nieuprawnionego przejęcia ich wieloletnich hodowli. Po zdobyciu patentu firma Bayer automatycznie staje się właścicielem 70% wszystkich świń na świecie. Ten sam współczynnik podobieństwa dotyczy wszystkich opatentowanych przez nich roślin.
   Ale im nie chodzi o jakiś tam procent. Chcą zgarnąć wszystko.
   Jak chronią swoje patenty?
   W tej chwili tylko przez sądy. ścigają każdego rolnika u którego wykryto choćby jedno ich ziarno. ścigają mając świadomość, że ziarna się rozsiewają bez wiedzy rolnika. Wystarczy jedno pole obsiane kukurydzą Monsanto, a wszystkie pola kukurydzy wokół będą w jakimś tam stopniu zainfekowane kukurydzą Monsanto. Nie mają w tym litości. Powoli wykańczają wszystkich rolników, którzy chcą uprawiać bez współpracy z Monsanto. Zniszczyli (i niszczą nadal) wolnych rolników w Kanadzie, USA. Niszczą różnorodność Meksykańskiej kukurydzy, uprawy ryżu i bawełny w Indiach. Tylko to się dzieje powoli. Jak dla nich zbyt powoli.
   Dlatego potrzebują ACTA z zapisem o produktach podobnych.
   Mając patent na świnię, kukurydzę, soję, ryż i wiele innych będą mogli zniszczyć bez sądu wszystkich za nielegalne produkowanie produktów podobnych do ich już opatentowanych. W tym tkwi szkopuł. W PODOBIEŃSTWIE zapisanym w ACTA. Wszystkie rośliny genetycznie są zbliżone, lub identyczne z opatentowanymi roślinami przez firmę Monsanto i Bayer. Wszystkie. Po wprowadzeniu ACTA w każdym Państwie, które podpisało ten dokument te dwie firmy będą mogły bez sądów wywołać wojnę z każdym rolnikiem, każdym producentem nasion, z każdym hodowcą trzody chlewnej.
   I to tylko dlatego, że produkt firmy Monsanto i Bayer chroniony prawem ACTA będzie podobny do wszystkiego co stworzyła natura.
   Możemy sobie tylko wyobrazić jakich konsekwencji możemy się spodziewać, gdy te firmy rozpętają wojnę ze światową żywnością. Najedzone będą chodziły tylko te Państwa, które wymuszą na swoich obywatelach płacenie wysokich koncesji tym firmom. Po ACTA żaden sąd ich nie powstrzyma.
   Mam nadzieję, że się mylę i że nigdy do tego nie dojdzie. Zapewnienia Rządu starają się nas za wszelką cenę uspokoić, że ACTA dotyczy jedynie piractwa w necie i że żadna inna część gospodarki nie ucierpi. Ale czy można im wierzyć? Czy można im wierzyć po tym wszystkim co już "Dla Nas zrobili" - Ustawy wprowadzające kilka tysięcy nowych chemicznych dodatków do żywności, ustawa zabijająca sklepy zioło lecznicze, działania na rzecz promowania tylko dużych dostawców żywności, ulgi podatkowe, prawne dla wielkich zagranicznych koncernów wchodzących na polski rynek, brak wsparcia dla małych przedsiębiorstw, małych rolników, kolejne zakazy sprzedaży kolejnych produktów spożywczych przez prywatne osoby, niejasne przepisy dotyczące przechowywania nasion. Czy to wszystko co dla nas zrobili do tej pory może nas napawać nadzieją? Czytając cały ten dokument … wiele złego będzie możliwe.
   za http://www.layo.priv.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=85:acta-a-wiatowa-ywno&catid=4:zdrowie&Itemid=3

  Prawdziwe intencje polityków z Unii Europejskiej zostały właśnie całkowicie odkryte.
   Odpowiednim rozporządzeniem, wydanym w trybie PILNYM podwyższyli oni dopuszczalną normę radioaktywności w żywności z 600 do 12500 bekereli na kilogram !
   Z dniem 27 marca 2011 roku Unia Europejska, w trybie pilnym (przyspieszonym), wprowadziła w życie nowe rozporządzenie dot. dopuszczalnej ilości radioaktywności w pożywieniu /(EU) Nr. 297/2011) /, nagle podwyższając tą granicę .... aż 25-krotnie !
   Poprzednia granica była ustalona na 600 bekereli na kilogram pożywienia i była już podwyższona, ze względu na przepisy unijne, nakazujące napromieniowywać każdą transportowaną żywność (w oparciu o niby nieobowiązkowy Codex Alimenatrius). Nowa "bezpieczna granica" to … 12500 bekereli na każdy kilogram pożywienia !!!
   Tym razem nie ma przypadku ! Rozporządzenie już w tytule informuje, że podwyższenie normy związane jest z katastrofą w Fukushimie.
   Dla każdego obywatela Unii Europejskiej powinno być już w tym momencie całkowicie jasne, że politycy unijni nie kierują się dbałością o jego bezpieczeństwo i zdrowie, lecz tylko i wyłącznie o dobrą kondycję ich niektórych firm. Rozporządzenie to ma umożliwić kontynuację importu wielu artykułów z Japonii do UE i mimo znacznego napromieniowania oraz sprzedawanie ich obywatelom Unii jako "bezpieczne"i "przetestowane".
   Nie obawiajcie się, podejrzewam że niedługo dowiecie się z mediów, iż ekstremalne wręcz podwyższenie normy promieniowania jest tak naprawdę zbawienne dla nas wszystkich i nowa ustawa ma tak naprawdę na celu polepszenie zdrowia obywateli UE.
   Specjaliści od PR muszą tylko jeszcze wymyślić kilka dobrych sloganów w temacie, które będą mogły być później masowo powtarzane przez "neo-racjonalistow".
   Link do tekstu Ustawy:
   http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=OJ:L:2011:080:0005:0008:DE:PDF
   Nas zastanawia tylko milczenie polskich polityków i cisza w polskich mediach…
   Czyżby nie zamierzali poinformować nas o tej drobnej zmianie ?
   Od Was zależy, co dalej z tą informacją zrobicie…
   Link do podobnej informacji w mediach niemieckich:
   http://www.newsecho.de/gesellschaft/panorama/6vIIz8vx6Sk/informationspolitik_kritisiert-foodwatch_radioaktive_grenzwerte_von_japan_lebensmitteln_erhoeht
   Wielu z Was pisze do nas, iż wciąż nie rozumieją różnicy pomiędzy podawaniem wartości w bekerelach i w siwertach, oraz pytają o wpływ takiego promieniowania na organizm. Mamy nadzieję, że poniższy cytat z opracowania podpartego wieloma poważnymi (prace naukowe) linkami źródłowymi, pomoże Wam odpowiedzieć sobie na te pytania:
   "Promieniowanie w postaci cząstek powoduje większe uszkodzenia w tkance biologicznej, niż promieniowanie fal elektromagnetycznych w odniesieniu do takiej samej porcji energii zaabsorbowanej przez materiał biologiczny." - źródło link
   Tu właśnie tkwi cała tajemnica: w bekerelach mierzy się aktywność radioaktywnych cząstek na metr3 powietrza, kg żywności i litr płynu. Za to w siwertach mierzy się siłę fal magnetycznych - czyli promieniowania tych cząstek w danym miejscu.
   W moim poprzednim artykule już tłumaczyłem, że sama dawka promieniowania z zewnątrz nic nam nie mówi, ponieważ jest to tylko dawka fal magnetycznych. Zwiększenie jej natężenia i czasu działania, zwiększa ryzyko negatywnych zmian w organizmie człowieka. Dlatego krótkotrwały rentgen nam nie szkodzi, lecz wielokrotne jego powtarzanie na pewno spowoduje ciężkie zachorowanie.
   Inaczej jest z radioaktywnymi cząstkami. Tylko niewielka ilość wchłoniętych do organizmu cząstek silnie radioaktywnych, może poczynić spustoszenia w organizmie, ponieważ będzie tam silnie promieniować na komórki przez całe lata, uszkadzając je i doprowadzając do nieodwracalnych zmian (np. rak). Zwróćcie uwagę, że w nowej, dopiero co zaakceptowanej dawce promieniowania w pożywieniu, będzie znajdować się radioaktywny Cez 237 i Cez 234 o połowicznym rozpadzie 30 lat i potencjalnie dużo bardziej radioaktywny Pluton, o połowicznym rozpadzie liczonym w milionach lat. Raz pochłoniętych cząstek radioaktywnych, się już nie pozbędziecie !
   Dlatego ogólnikowe twierdzenia medialne, że jakaś tam ilość bekereli w m3 powietrza jest dla człowieka bezpieczna, jest zwykłym nadużyciem, a dla mnie osobiście PODŁYM KŁAMSTWEM.
   Wyjaśnienie do artykułu pt. "UWAGA: UE w trybie pilnym ekstremalnie podwyższyła normy promieniowania !", z dnia 31 marca 2011 roku:
   Wiele osób pisze do nas, że w podanym przez nas rozporządzeniu EU Nr. 297/2011 nie może doszukać się nigdzie wzmianki o podwyższeniu norm, o którym wspominamy w naszym artykule.
   Link do polskiej wersji rozporządzenia: http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/Lex%20UriServ.do?uri=OJ:L:2011:080:0005:0008:PL:PDF Dlatego tez spieszymy wyjaśnić, iż:
   1. Przed datą omawianego rozporządzenia EU Nr. 297/2011, Unie Europejska obowiązywały normy z 2008 r. Nowe, omawiane właśnie rozporządzenie zmieniło jednak ten stan rzeczy i powołało się na już długi czas nieobowiązujące ustalenia zawarte w kryzysowych rozporządzeniach z lat 1987 i 1989, a uchwalonych ze względu na sytuację kryzysową w Europie, powstałą po katastrofie nuklearnej w Czarnobylu.
   Inaczej mówiąc, aktualne rozporządzenie EU Nr. 297/2011 przywróciło normy z tamtych, kryzysowych lat, które dopuszczają 10 krotne zwiększenie normy (patrz niżej), uznając tym samym aktualną sytuację za kryzysową. Z ta decyzja właśnie nie zgadza się Organizacja Food Watch, będąc zdania że relatywnie niski import artykułów spożywczych z Japonii nie stwarza sytuacji kryzysowej na rynku żywnościowym Europy . Dla przykładu, USA wprowadziło całkowity zakaz importu artykułów żywnościowych na swój rynek.
   2. Powyższa ustawa powołuje się więc na ustalenia z lat 80 XX wieku. W roku 1987 i 1989, ze względu na katastrofę nuklearną w Czarnobylu i poważne zagrożenie zakłócenia dostaw żywności do wielu krajów Europy, kraje Europy Zachodniej wydały specjalne rozporządzenie NR 944/89 z dnia 12 kwietnia 1989 r., o ustanowieniu "kryzysowych norm" na radioaktywność w artykułach spożywczych, podwyższając jej poziom dla niektórych artykułów wymienionych w rozporządzeniu 3954/87 nawet 10 krotnie.
   link do odpowiedniego rozporządzenia: http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=DD:15:01:31989R0944:PL:PDF
   W artykule 2 tego rozporządzenia ustanowiono, że:
   "Dla środków spożywczych o mniejszym znaczeniu wymienionych w Załączniku maksymalne dozwolone poziomy stanowią 10-krotność poziomów mających zastosowanie do "innych środków spożywczych z wyłączeniem środków spożywczych o mniejszym znaczeniu", wymienionych w Załączniku do rozporządzenia (Euratom) nr 3954/87 lub zgodnie z rozporządzeniami przyjętymi na podstawie art. 3 tego rozporządzenia."
   Artykuł1 tegoż samego rozporządzenia przekierowuje nas na rozporządzenie 3954/87:
   "Wykaz środków spożywczych o mniejszym znaczeniu, ustalony zgodnie z art. 7 rozporządzenia (Euratom) nr 3954/87, zamieszczony jest w Załączniku."
   3. Musimy więc wrócić do rozporządzenia nr. 3954/87:
   link do rozporządzenia: http://ec.europa.eu/energy/nuclear/radioprotection/doc/legislation/873954_en.pdf
   link do sprostowania do rozporządzenia: http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=OJ:L:2007:174:0019:0019:PL:PDF
   Wniosek końcowy:
   Samo rozporządzenie EU Nr. 297/2011 nie podaje dopuszczalnych wartości promieniowania, ale poprzez odwołania do odpowiednich wcześniejszych (kryzysowych) rozporządzeń, "de facto" ustala je wg. norm w tych wcześniejszych rozporządzeniach określonych, tzn. 10 krotne podwyższenie norm. Z powyższej tabeli wyraźnie wynika, że dopuszczalna zawartość 2 odmian radioaktywnego Cezu podwyższono z 1250 bekereli na kilogram do 12500 bekereli na kilogram pożywienia. Proszę tez wziąć pod uwagę, że odpowiednimi załącznikami rozszerzono listę "mniej ważnych produktów".
   źródło: Globalna świadomość http://www.globalnaswiadomosc.com/uniapromieniowniezywnosc.htm

  Budowa w Polsce elektrowni atomowej w kontekście katastrofy w Japonii spowodowanej trzęsieniem ziemi i tsunami   dr Marek Chmielowski
  Okiem fizyka jądrowego - ocena bezpieczeństwa. Czy Polacy powinni zgodzić się na budowę elektrowni atomowej? W TV toczy się kłamliwa kampania propagandowa dotycząca awarii w elektrowni Fukushima w celu zapobieżenia protestom przeciw narzuconej nam przez Francję budowie elektrowni jądrowej.
  Jako fizyk jądrowy doświadczalny, mający wieloletnie doświadczenie z US w bezpieczeństwie jądrowym pragnę przedstawić realne zagrożenia, stopniowo materializujące się w elektrowni Fukushima. Najważniejszym zagrożeniem jest niemożliwość wyłączenia reaktorów atomowych. ?Wyłączenie reaktora?, to jest tylko zmniejszeniem jego mocy. Analogią jest zdjęcie nogi z gazu w samochodzie, co jednak jest zupełnie czymś innym niż wyłączenie silnika poprzez przekręcenie kluczyka. Następnym zagrożeniem jest niemożliwość poprawnego chłodzenia rdzenia reaktora w przypadku problemów z drożnością przewodów chłodzących w samym rdzeniu.
  Niewyobrażalna dotychczas, sytuacja awarii wszystkich systemów chłodzenia, zachodzi kolejno we wszystkich blokach elektrowni Fukushima. Rozwijająca się dramatycznie sytuacja jest dokładnym zaprzeczeniem teoretycznych zapewnień o bezpieczeństwie, niezawodności i nowoczesności energetyki jądrowej. Rząd Japonii rozpowszechniał informacje, że nie występuje niebezpieczeństwo skażenia promieniotwórczego, ponieważ, w przeciwieństwie do Czernobyla, reaktory w Fukushimie są zamknięte w stalowych obudowach. Była to oczywista nieprawda, jak pokazał rozwój sytuacji w ostatnich dniach. Dalsze uszkodzenia grożą eksplozją obudowy reaktora i rozrzuceniem przez wybuch znacznych ilości substancji radioaktywnych po okolicy.
  Taki scenariusz, obecnie już więcej niż prawdopodobny, grozi poziomem skażenia porównywalnym z Czernobylem. Niestety nie jest to najgorszy scenariusz. Jeśli stopi się rdzeń, to nastąpi segregacja metali z uwagi na różnice w gęstości. Ciężkie metale rozszczepialne opadną na dno obudowy, a lekkie metale z prętów kontrolnych wypłyną na powierzchnię- spowoduje to niekontrolowane zwiększenie mocy reaktora, zwiększenie promieniowania, wzrost temperatury do kilku tysięcy stopni, przetopieniem obudowy i podłoża reaktora, oraz wylanie się radioaktywnych materiałów do gleby lub morza. Niestety, jest też możliwy najtragiczniejszy scenariusz. Jeśli po stopieniu rdzenia, obudowa nie ulegnie całkowitemu roztopieniu, to w dolnej części reaktora nastąpi skoncentrowanie wielkiej ilości płynnych materiałów rozszczepialnych. Może to doprowadzić do zajścia (brudnej) eksplozji nuklearnej o niewielkiej sile. Jednak, skażenie promieniotwórcze będzie gigantyczne, wielokrotnie większe, niż skażenie spowodowane eksplozją, nawet największych, bomb atomowych.
   Nowoczesna bomba wodorowa zawiera około 1 kg plutonu w zapalniku. Rdzeń reaktora zawiera do kilkunastu ton różnych materiałów rozszczepialnych. Skutki takiej eksplozji, były by nieporównywalnie tragiczniejsze niż w przypadku Czernobyla. Słowa premiera Japonii, że Fukushima nie jest Czernobylem, nabrały by tragicznie ironicznego znaczenia. Do atmosfery dostanie się prawie 100% substancji radioaktywnych w wyniku odparowania rdzenia reaktora. Zanieczyszczenie radioaktywne mogą być porównywalne ze skutkami zanieczyszczeń powstałych podczas wojny jądrowej z użyciem setek bomb atomowych. Zasięg zanieczyszczenia radioaktywnego o poziomie zabójczym dla ludzi, może wykroczyć daleko poza samą Japonię.
   Mając nadzieję, że w samej Japonii nie zrealizuje się najgorszy scenariusz, jako Polacy, zastanówmy się jakim ewentualnym kosztem chcemy finansować Francuski przemysł nuklearny. Nie dajmy się zwieść gołosłownym zapewnieniom rządu i osób finansowo powiązanych z dotacjami unijnymi o bezpieczeństwie energetyki jądrowej. Awarię elektrowni jądrowej mogą spowodować różne czynniki, nie tylko trzęsienia ziemi. Skutki em takiej awarii nuklearnej może być całkowite zniszczenie Polski i powolna śmierć w męczarniach większości z nas w wyniku choroby popromiennej.
  Dr Marek Chmielowski

  Cena paliwa za 1zŁ?   4.02.2011r.
   Koncerny paliwowe robią wszystko, abyśmy wierzyli, że ropa i benzyna są jedynym, efektywnym sposobem na wprawienie w ruch naszych samochodów. Jednak prawda jest taka, że litr paliwa mógłby kosztować nie 5 zł, a niewiele ponad 1zł! I to bez konieczności przerabiania instalacji aut!
   Choć brzmi to nieprawdopodobnie, tanie paliwo już istnieje. W ciągu kilku lat tajnych prac w laboratoriach Rutherford Appleton Laboratory niedaleko Oxfordu, Stephen Bennington i jego współpracownicy pracowali nad stworzeniem syntetycznego paliwa, które mogłoby stać się konkurencją dla benzyny.
   Współpraca pomiędzy naukowcami z Uniwersytetu w Oxfordzie i University College London i pracownikami firmy Cella Energy zaowocowała wyprodukowaniem syntetycznego paliwa, którego koszt wynosi 1,5 $ za galon, czyli ok. 1,20 zł za litr!
   W dodatku podczas spalania nie dochodzi do emisji szkodliwego dwutlenku węgla, ponieważ głównym składnikiem paliwa jest wodór. Samochody na wodór są więc równie ekologiczne, co elektryczne. Mają za to jedną zasadniczą różnicę - są ogólnodostępne.
   Otrzymane dzięki nanotechnologicznym rozwiązaniom i wykorzystaniu zaawansowanych materiałów paliwo, może być stosowane we wszystkich produkowanych modelach samochodów, bez wprowadzania żadnych modyfikacji w silniku. Szczegóły procesu technologicznego są trzymane w tajemnicy.
   Intensywne prace nad alternatywnym paliwem prowadzone są w wielu laboratoriach na całym świecie, m.in. w Departamencie Energii Lawrence Berkeley National Laboratory. Tamtejsi specjaliści twierdza, że tanie paliwo można wyprodukować z wody, dwutlenku węgla i promieni słonecznych. Czarne kryształy tlenku tytanu charakteryzują się właściwościami fotokatalitycznymi - absorbując światło prowadzą do rozpadu cząsteczek wody i dwutlenku węgla z uzyskaniem czystego wodoru.
   W Polsce także prowadzone są próby produkcji alternatywnego paliwa. Uniwersytet Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie podpisał umowę z Elektrociepłownią Lublin-Wrotków, na produkcje ekologicznego paliwa z dwutlenku węgla będącego produktem ubocznym pracy elektrociepłowni. W opracowanych procesach technologicznych CO2 przekształcany jest w metanol, a ten następnie ulega sprężeniu do wyższych węglowodorów. W efekcie uzyskuje się tanie i ekologiczne paliwo.
   Także bogate źródła węgla kamiennego w Polsce mogą posłużyć nie tylko do produkcji energii elektrycznej, ale również, we współpracy z europejskimi ośrodkami jądrowymi, syntetycznego paliwa i to na masową skalę. Technologia jądrowo-węglowa polega na podgrzaniu w reaktorze typu HTR wody do temperatury 900-1000 stopni Celsjusza. W tym warunkach dochodzi do samoczynnego rozczepienia cząsteczek i uwolnienia czystego wodoru.
   Szereg polskich ośrodków akademickich zrzeszyło się w konsorcjum stawiające sobie za cel zbudowanie w naszym kraju nowoczesnego reaktora jądrowego, który mógłby zapewnić nam nie tylko niezależność energetyczną, ale również sprawić, że Polska mogłaby stać się potentatem paliwowym i konkurencją dla krajów bliskiego wschodu.
   Mimo iż posiadamy już i konieczną wiedzę i odpowiednie procesy technologiczne, nic nie wskazuje na to aby tanie i bezpieczne dla środowiska syntetyczne paliwo opanowało rynek. Lobby paliwowe tak łatwo się nie podda. Przynajmniej dopóki nie zostanie wydobyta ostatnia baryłka ropy.

Żydzi kochali Piłsudskiego!  24.11.2010r.
   Nie mam wątpliwości co do filosemityzmu Piłsudskiego i piłsudczyków, chociaż niektóre decyzje mogły wyglądać na antysemickie. Rząd w sumie popierał program partii syjonistycznych, które dążyły do stworzenia państwa żydowskiego w Palestynie. Szkolono nawet bojówkarzy wykorzystując obiekty Wojska Polskiego. Spotkałem też opinię, że ówczesne władze polskie miały nadzieję, że w przypadku powstania Izraela duża liczba przygotowanych Żydów przeniesie się z Polski i zasili państwo żydowskie, zmniejszając w ten sposób ten jątrzący problem.
   Żydzi odwdzięczali się zresztą poparciem dla piłsudczyków. Kiedyś w gazecie literackiej widziałem rysunek satyryczny, na którym przedstawiono roześmianego, rozpartego na krześle w kawiarni literackiej polskiego generała otoczonego wianuszkiem Żydów literatów jak Tuwim, Słonimski, Lec, itd.
   Nie zapominajmy, że Żydzi stanowili przed wojną około 11% populacji RP, a jak powiedział kiedyś w dyskusji telewizyjnej rabin Szudrich: "gdyby nie II wojna światowa, dzisiaj w Polsce byłoby 13 mln Żydów (a więc 30%) a Warszawa wyglądałaby jak Manhattan". - A ja myślę, że przy takiej rozrodczości, dzisiaj byłoby już ponad 50%. Oczywiście, nie zmienia to faktu, że przeżyli głównie Żydzi spolonizowani (tych było łatwiej ukryć), którzy razem ze swoimi komunistycznymi pobratymcami, którzy przyszli do Polski z armią sowiecką przejęli rząd dusz nad Polakami.
   Zrozumiałe, że nie mogli sami rządzic Polską, dlatego musieli się dzielić władzą z komunistami Polakami, nad którymi jednak mieli decydujący głos.
   Stąd w łonie PZPR występowały tarcia pomiędzy tzw. "chamami" [jak nazywali polskich komunistów] a Żydami. Na krótko "chamy" przjęły ster, ale rozruchy studenckie z 1968 r oraz bunt stoczniowcow z 1970 r. jak również pomoc międzynarodowego żydostwa - osłabił ich pozycję. Stopniowe odsuwanie Żydów od władzy w ZSRR [po akcji marszałka Żukowa] oraz wzmocnienie elementu słowiańskiego w KPZR, jak również popieranie Arabów w konflikcie z Izraelem doprowadziło do frustracji i zmiany poglądów polskich Żydów, którzy stali się antykomunistami i liberałami o prozachodnich poglądach.
   Dlatego tak wielu Żydów ukrywających się pod polskimi nazwiskami wzięło udział w ruchu Solidarność - którą w końcu zdominowali - oraz w przemianach po 1989 roku. Zdominowali oni również obrady okrągłego stołu. Zastanawiające jak sprytnie zmarginalizowano nie tylko poskich narodowców, ale również komunistów o polskich korzeniach ("chamów"). Myślę że dużą w tym rolę odegrał polski kościół a szczególnie hierarchowie żydowskiego pochodzenia.
   Stan Sas
   -------------
   PS W II RP po śmierci Piłsudskiego żydostwu skończyły się dobre czasy. B'nai B'rith została zdelegalizowana (1938). Wprowadzono proporcjonalną ilość studentów żydowskich do ich populacji w Polsce na studiach prawniczych i medycznych, wcześniej okupowanych przez żywioł żydowski Jeszcze parę latek i byłoby fajnie. Sami by z Polski uciekali. Wojna oddała im Polskę w łapska. Co odczuwamy do dzisiaj.
    za www.wicipolskie.org

"Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy."   22.11.2010r.
   Czy sąd umożliwi zawodowcom wyśliznąć się z klarownych oskarżeń?
   Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2010-11-22
   Proces przeciwko kilkunastoosobowemu gronu zawodowców jaki wniósł do warszawskiego sądu szkalowany przez nich prezes Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej pan Jan Kobylański z Montevideo trwa luż kilka lat, dokładnie 1 października 2010 roku minęło ich pięć. Mimo tak długiego czasu wcale nie widać woli sądu aby go zakończyć.
   Przedstwaione przez prezesa Kobylańskiego sądowi materiały są bardzo obciążające zawodowców. A ponieważ zawodowcy to elita mediów i polityki w wiekszości wywodząca się z PRL, można powiedzieć że wtedy była nie tykalna, a dzisiaj stanowiąca grupę której sąd nie chce się narażać, albo się boi. Taka sobie przypadłość, taki garb po PRL. Ale skoro wcześniej lobby antylustratorskie skutecznie zablokowało przepatrzenie zasług w minionej epoce zarówno ludzi mediów, polityki no a szczególnie zadbano żeby nie tknąć wymiaru sprawiedliwości to całe to grono oskarżonych zawodowców może czuć się bezkarnie. I tak właśnie się czuje. Paru młodszych wypuszczonych w stado na zająca, łaknących przygody południowoamerykańskiej, znajdzie również opiekę starszych w fachu.
   Grupa oskarżonych to: Mikołaj Lizut, Hanna Recman, Dominik Sadowski, Jacek Hołub, Karol Dolecki, dziennikarz o pseudonimie KID, dziennikarz o pseudonimie KNYSZ, dziennikarz pseudonimie GW, Adami Michnik, Jerzy Wójcik, Dorota Wysocka-Schnepf, Jerzy Morawski, dziennikarz o pseudonimie AKA, Grzegorz Gauden, Daniel Passent, Jerzy Baczyński, Jarosław Gugala, Tomasz Wróblewski i Ryszard Schnepfow.
   Oskarżeni mają to nieszczęście, że większość obciążających ich zarzutów sami spreparowali na piśmie i opublikowali na łamach poczytnej prasy, między innymi Gazety Wyborczej wydawanej przez koncern Adama Michnika, brata Stefana sędziego który przed laty prysnął do Szwecji w obawie przed poniesieniem kary za swe hucpiarskie wyroki. Zawodowcy przez dłuższy czas dokazywali sobie bez żadnych zahamowań zresztą nadal nie widzą w tym co napisali nic złego. Nie ważne jednak jak sobie zawodowcy o tym sądzą ważniejsze, że swymi obelgami obrzucali człowieka majętnego, którego stać na wytoczenie procesu takim tuzom polityczno-dziennikarskim.
   Swojego czasu dyplomaci i dziennikarze nie tylko podający się za polskich upodobali sobie zmarłego przed kilku laty prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej pana Edwarda Moskala. W zasadzie w obu przypadkach te same sprawy wzięli oni na muszkę. Mianowicie bardzo tym zawodowcom przeszkadza patriotyzm i serce do Polski. A w przypadku do prezesa Moskala to nawet mieli mu za złe dbałość o interesy USA.
   W czasie ostatniej sesji sądu w Warszawie kiedy zeznawał prof. Jerzy Robert Nowak, jeden z ważniejszych świadków oskarżenia, sędzia nakazał usunięcie z sali dwóch senatorów, którzy szepnęli sobie zbyt głośno do ucha.[1]
   W związku z wiekiem i zdrowiem prezesa Jana Kobylańskiego (ma 87 lat), 12 kwietnia w Montevideo odbyło się jego przesłuchanie w charakterze świadka przez obrońców oskarżonych[2].
   Pytań było wiele, przytoczę ciąg od 52 do 58 świadczącym o zamiarach obrony zawodowców skierowania sprawy w kierunku, który pozwoliłby im zrobić z prezesa Kobylańskiego antysemitę. Oto te pytania i odpowiedź jakiej udzielił świadek:
   52. Czy świadek zgadza się ze stwierdzeniem, ze "Będąc rządzonym obcą ręką Kraj nasz stal się marionetką na międzynarodowej scenie politycznej, gdzie różne potęgi załatwiają swoje ciemne interesy polskim kosztem. Sytuacja ta staje się bardziej zrozumiała w kontekście informacji, ze w Polsce, gdzie wedle oficjalnych danych 1.5% to ludność żydowska, 70% polityków zajmujących najwyższe stanowiska państwowe jest pochodzenia żydowskiego... Działalność ich skierowana jest przeciwko Polsce i każda kolejna akcja polityczna stanowi zagrożenie dla naszej Ojczyzny. USOPAŁ wielokrotnie ostrzegał i ostrzega przed tymi niebezpieczeństwami"?
   53. Czy świadek zgadza się ze stwierdzeniem, ze "Głównym i aktualnym dyrygentem tej mafii jest kameleon polityczny - Marszałek Senatu Borusewicz (vel Goldwicht), któremu do taktu grają przede wszystkim: Stefan Niesiołowski (Aaron Nusselbaum) i Ryszard Schnepf. Tak on, jak i jego rodzina dawno powinna zostać oskarżona i osądzona za szkody wyrządzone Narodowi Polskiemu"?
   54. Czy świadek zgadza się ze stwierdzeniem, że "W tej Polsce bowiem można bezkarnie grabić majątek narodowy i różnej maści złodzieje robią to na wiele sposobów. Żydowskie żądania to kolejny trick..."?
   55. Czy świadek zgadza się ze stwierdzeniem, że "Sikorski po żonie Appelbaum, czy butny chamek Niesiołowski - Nusselbaum oraz wielu innych anty-Polaków o zmienionych nazwiskach, a zasiadających w najwyższych władzach Rządu RP, frymarczą Polską jakby frymarczyli kawałkiem sukna na światowym jarmarku"?
   56. Czy świadek zgadza się ze stwierdzeniem, że "pomimo zupełnego braku partycypacji i wsparcia ze strony Senatu i MSZ RP, które to instytucje opanowane zostały przez elementy antypolskie, (USOPAŁ publikował wielokrotnie materiały na temat, jak Marszałek Senatu, antypolak Borusewicz vel Goldwicht oraz szef MSZ, a zarazem syjonistyczny lobbysta. Radosław Sikorski wraz ze swymi współpracownikami takimi, jak antypolacy i syjoniści Schnepf i Perlin, rozdzielają pieniądze polskich podatników na finansowanie rozbijackich praktyk, mających na celu likwidację tradycyjnych, polskich i katolickich organizacji emigracyjnych i powoływanie w ich miejsce nowych, zupełnie zależnych od MSZ stowarzyszeń tak zwanych kulturalnych, celem których jest działalność antypolska wśród Polonii i zakłamywanie prawdziwej historii emigracji polskiej."?
   57. Czy świadek zgadza się ze stwierdzeniem, że "Teraz, kiedy już zawłaszczono majątek Polaków w Ojczyźnie, niemiłościwie okupujący stołki w Warszawie doszli do handlowego wniosku, że przyszedł czas na Polonię i organizacje polonijne... Antypolska i antypolonijna kampania nasiliła się od czasu kiedy rządy w warszawskim MSZ objął jeden z pupilków sławnego "jewropejczyka" Bronisława Geremka vel Berełe Lewartow, Radosław Sikorski, po żonie Appelbaum... W staraniach mających na celu pacyfikację tradycyjnie polskich i katolickich organizacji polonijnych sekunduje szefowi MSZ Marszałek Senatu, Bogdan Borusewicz primo voto Zwi Bronstein. Znany już w latach siedemdziesiątych jako działający w trockistowskim KOR-e antypolak. Do tej grupy antypolonijnej i antypolskiej dołączają znani ze swoich wybryków Żyd Schnepf, Perlin, Gugała czy Niesiołowski (Aaron Nusselbaum) i spółka."?
   58. Czy świadek zgadza się ze stwierdzeniem, ze "Około 60 % Parlamentu polskiego, 70% MSZ, ogromna większość prasy i telewizji to żydokomuna kierowana przez takich jak Michnik (Aaron Szechter, brat mordercy na polskich patriotach) ze swoim imperium prasowym "Gazetą Wyborczą" "Polityką" i tym podobne, prasie kierowanej przez żydokomunistyczną fundację Batorego, o której by można pisać całe tomy jej wpływach i przewrotach w Polsce, polskiej ekonomii i polityce. Do tej listy należą także: Bronisław Geremek (Berele Lewartow), Stefan Niesiołowski (Aaron Nusselbaum), Hanna Gronkiewicz - Waltz (Hajka Grundbaum). Tak jak i żydostaliniści Gugała i Schnepf i kompania, przedstawiciel i pachołek Batorego, kłamca i krętacz - Bogdan Borusewicz."

   Na pytania od 52 do 58 świadek udzielił łącznej, następującej odpowiedzi:
   Na tak postawione pytania wyrwane z kontekstu trudno jest udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Organizacje, z którymi współpracuję i współpracowałem opierają się o zasadę polskiego patriotyzmu i jedności. Jedność nie znaczy jednak wcale, że muszą one wykonywać polecenia moje lub centrali USOPAŁ- Mamy hasło główne, staropolskie, naszym hasłem jest Bóg, Honor i Ojczyzna. Nasze przekonania są w 100% demokratyczne, nie muszę tłumaczyć, co to jest demokracja- Decyduje większość i większość ma prawo podejmować decyzje. Ja nie mam nic przeciwko żadnej grupie narodowościowej, która żyje w Polsce, a jej przedstawiciele są dobrymi obywatelami. Jestem demokratą i wyrok większości jest dla mnie, jako demokraty, obowiązujący.
   Pozostawiam pytania i odpowiedz prezesa Kabylańskiego bez komentarza. Dodam jeszcze jedno hucpiarskie pytanie nr 59:
   Jaka jest w ocenie świadka rola Żydów w najnowszej historii Polski?
   Pełnomocnik podniósł, że świadek nie jest osobą właściwą do formułowania ocen natury historycznej, w związku z czym świadek nie udzielił odpowiedzi na to pytanie.
   Ze względu na obszerność "Protokołu z przesluchania Pana Prezesa Jana Kobylańskiego w charakterze świadka" zacytowałem jedynie fragment dla pokazania kierunku obrony zawodowców. Całość można znaleść pod linkiem:
   http://www.wicipolskie.org/index.php?option=com_content&task=view&id=3997&Itemid=56
   Waldemar Glodek - www.polishclub.org
   20 listopada 2010
   [1] USOPAŁ: Zeznania... link: http://www.polishclub.org/2010/11/06/usopal-zeznania-prof-jerzego-roberta-nowaka-22-padziernika-2010-r-w-sadzie-rejonowym-w-warszawie/
   [2] Protokół z przesluchania Pana Prezesa Jana Kobylańskiego w charakterze świadka link:
   http://www.wicipolskie.org/index.php?option=com_content&task=view&id=3997&Itemid=

Gdyby przyjąć rozwiązania zaproponowane przez minister pracy Jolantę Fedak (PSL) deficyt budżetu państwa można zmniejszyć o ok. 22 mld zł rocznie. Czyli ponad cztery razy więcej niż na skutek podwyżki podatku VAT. Dodatkowo operacja ta nie będzie odczuwalna dla zwykłych ludzi i gospodarki jako całości. Dlaczego więc napotyka tak silny opór w rządzie?
   Co to są Otwarte Fundusze Emerytalne (OFE)?
   Na skutek reformy przeprowadzonej w 1999 r. Polacy mają możliwość wypracowania swojej emerytury z wykorzystaniem trzech ścieżek, zwanych filarami. Pierwsze dwa wynikają z podziału składki płaconej obowiązkowo i potrącanej z pensji każdego zatrudnionego. 12,22 proc. tej składki trafia do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, instytucji państwowej, która wypłaca świadczenia obecnym emerytom i rencistom. Będzie to też czynić w przyszłości. Jest to tzw. I filar.
   Pozostałą część składki w wysokości 7,3 proc. ZUS przekazuje do Otwartych Funduszy Emerytalnych. Są to instytucje finansowe założone i prowadzone przez duże banki, głównie zagraniczne. Mają one na kontach założonych indywidualnie dla każdego, za kogo odprowadzana jest składka, gromadzić pieniądze potrącane z pensji. Pieniądze te mają być w naszym imieniu lokowane na rynkach finansowych w bezpieczne inwestycje i zarabiając powiększać kapitał, z którego potem będzie wypłacana nasza emerytura. Dzięki temu rozwiązaniu każdy ma wiedzieć co się dzieje z zarobionymi przez niego pieniędzmi. Dla osób urodzonych po 31 grudnia 1968 r. przynależność do wybranego OFE jest obowiązkowa. Jest to tzw. II filar.
   Jest jeszcze trzecia możliwość, czyli dodatkowe odkładanie na emeryturę w formie lokaty w banku, polisy ubezpieczeniowej czy konta w funduszu inwestycyjnym. Ta forma odkładania nie jest obowiązkowa i jeśli się na nią ktoś zdecyduje musi ponosić dodatkowe wydatki, ponad składkę potrącaną z pensji. Ale w pełni sam o wszystkim decyduje. Jest to tzw. III filar.
   Co się dzieje z pieniędzmi zgromadzonymi w OFE?
   Na koniec lipca 2010 r. w dyspozycji OFE było 201 mld zł. Kwota ta systematycznie rośnie, gdyż co miesiąc ZUS przekazuje tam należną część składki. W lipcu była to kwota 2,9 mld zł. Wpływają też zyski z poczynionych inwestycji. W Polsce jest 14 OFE. Z tego tylko 4 są w rękach instytucji finansowych w całości lub w części polskich. Reszta to duże korporacje międzynarodowe z takimi firmami jak ING, Generali, Aviva, Allianz, Nordea, Amplico, Axa i In.
   Najpierw po otrzymaniu składki OFE potrącają prowizję tytułem pokrycia swoich kosztów. Prowizja ta jest bardzo wysoka i oscyluje na poziomie ok. 10 proc. przekazanej kwoty. Biorąc pod uwagę średnią stopę zysku z bezpiecznych inwestycji finansowych można przyjąć, że przez pierwsze dwa lata nasza składka pracuje, aby zarobić na prowizję OFE. Jeśli obecne aktywa wynoszą 201 mld zł to można w dużym uproszczeniu przyjąć, że przez 10 lat zarządcy OFE na prowizji zarobili ok. 20 mld zł. średnio rocznie ok. 2 mld zł. Czyli wartość budowy ok. 80-100 km autostrady.
   Spójrzmy teraz za co te instytucje finansowe każą sobie tak słono płacić. Ponieważ pieniądze gromadzone na wypłacanie emerytur muszą być maksymalnie bezpieczne, OFE mogą inwestować na giełdzie tylko do 40 proc. zgromadzonych środków, z tego do 5 proc. za granicą. Reszta Idze na zakup bezpiecznych papierów rządowych. Czyli budżet państwa coraz bardziej się zadłuża, aby pokryć różne zobowiązania. Emituje obligacje, które w znacznej części kupowane są przez fundusze emerytalne.
   Wytworzył się specyficzny łańcuszek powiązań i przepływów. Od pensji każdego pracownika potrącana jest składka, pobierana przez państwowy ZUS. Potem jej część państwo oddaje do OFE po to, aby one mogły od tego samego państwa kupić obligacje i na nich zarobić.
   Przez dziesięć lat OFE powiększyły kapitał przyszłych emerytów o ok. 22 mld zł pochodzący głównie z odsetek od rządowych obligacji zapłaconych przez podatników. W tym samym czasie pobrały prowizję w wysokości ok. 20 mld zł, którą w większości wytransferowały za granicę. Dodatkowo 5 proc. tego kapitału, czyli ok. 10 mld zł ulokowały za granicą, co finansuje obcą, a nie polską gospodarkę. Taki jest bilans pierwszej dekady funkcjonowania OFE. Kto na tym zyskał najwięcej widać gołym okiem.
   Co proponuje min. J. Fedak?
   Minister pracy Jolanta Fedak (PSL) od ponad dwóch lat proponuje zmiany w funkcjonowaniu II filaru systemu. Mianowicie chce zmniejszyć strumień środków kierowanych do OFE. Zamiast 7,3 proc. naszych pensji trafiałoby tam tylko 3 proc. Pozostałe 4,3 proc. zostałoby w ZUS. A ostatnio wobec pogarszającej się sytuacji budżetu postuluje, aby na dwa lata wstrzymać w całości przekazywanie środków do OFE. Powołuje się tu na przykład krajów nadbałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii, które w trudnych latach kryzysu tak uczyniły.
   Gdyby zawiesić przesyłanie składek do OFE deficyt budżetu państwa zmniejszyłby się o ok. 22 mld zł rocznie. A gdyby tylko zmniejszyć wysokość odpisu to budżet zyskałby ok. 10 mld zł rocznie. Dzieje się tak ponieważ państwo co roku dopłaca do ZUS kilkadziesiąt miliardów złotych, aby zapewnić obsługę bieżących wypłat. Gdy więcej pieniędzy ze składki zostanie w ZUS jego deficyt bieżący będzie mniejszy i budżet państwa też będzie musiał mniej dopłacać.
   Jak widzimy propozycje te dają o wiele większy efekt niż zaproponowana przez rząd podwyżka podatku VAT o 1 proc., która ma dać ok. 5 mld zł rocznie. Podwyżka ta oznacza podniesienie cen głównych produktów i obciąży zwykłych Polaków, w tym zwłaszcza emerytów, których poziom życia się przez to obniży.
   Przyjęcie zmian dotyczących OFE nie byłoby odczuwalne dla gospodarki i gospodarstw domowych zwykłych ludzi. Straty poniosłyby korporacje międzynarodowe kierujące OFE, bo ich wpływy z tytułu prowizji znacząco by zmalały, albo nawet przez dwa lata nie byłoby ich w ogóle. I to zapewne tłumaczy dlaczego jest tak silny opór przed wprowadzeniem tych zmian. Ale rząd nie powinien mieć wątpliwości czyj interes wybrać.
   Bogusław Kowalski, Nowa Myśl Polska

2009-09-7
   Republika Południowej Afryki to kraj diamentów, przyszłorocznych Mistrzostw świata w piłce nożnej, ale również kraj, w którym ataki na białych są na porządku dziennym.W ciągu ostatnich 15 lat z RPA uciekło blisko milion osób. Jednak polityczna poprawność nakazuje zarówno zagranicznym politykom, jak i dziennikarzom zachować milczenie. Od czasu do czasu tylko wspomina się o przypadkach rasistowskich prześladowań ze strony Czarnych.
   Ostatnio, w mediach głośny stał się przypadek Brandona Huntleya, Afrykanera, który nie wytrzymując rasistowskich szykan i fizycznej przemocy, wyjechał do Kanady, uzyskując status uchodźcy.
   Podobnych przypadków jest znacznie więcej: afrykanerska dziennikarka, mieszkająca obecnie w Holandii, wspomina: "To, co się dzieje w tym kraju, to prawdziwy horror. Biali są atakowani na każdym kroku, niezależnie od tego, czy mówią po afrykanersku, angielsku czy polsku. Są lżeni, bici, poniżani, a czasami nawet mordowani przez czarnych. (...) Podobnie podczas nocnych napaści na domy. Napastnicy katują domowników, gwałcą córki lub młode żony i uciekają bez żadnych łupów."
   Ci z Afrykanerów, którzy zdecydowali się zostać, wydają olbrzymie sumy na środki bezpieczeństwa, zamieniając swe domy w twierdze.
   Władze RPA na rasistowskie zachowania czarnoskórych obywateli tego kraju reagują ... oskarżeniem o rasizm, tym, którzy ośmielą się poruszyć ten temat. Tamtejsze MSZ oświadczyło: "Wszyscy nasi obywatele są równi i mogą liczyć na pomoc oraz opiekę państwa. Nasza policja ściga sprawców napaści, nie zwracając uwagi na kolor skóry ich ofiar."
   Biorąc pod uwagę, z jaką łatwością można paść ofiarą afykańskich rzezimieszków nawet w strzeżonych hotelach, zasadnym wydaje się pytanie o szczerość powyższego oświadczenia.

Czy "ostateczne rozwiązanie" rozpocznie się od USA?

Brutalne operacje obrzezania noworodków!  29.04.2010r.

Chirurdzy należący do lekarskiego zrzeszenia regionu Vastra Gotland w Szwecji odmówili przeprowadzania zabiegów obrzezania dzieci, tłumacząc to koniecznością skupienia się na ważniejszych obowiązkach medycznych - informuje dziennik Goteborgs-Posten. Lekarze są zmuszeni do przeprowadzania rocznie około 300 zabiegów obrzezania dzieci żydowskich i muzułmańskich, jednak jak stwierdza John Westfel, lekarz specjalista chirurgii dziecięcej: "Musimy zmniejszyć priorytet w odniesieniu do chirurgicznych zabiegów obrzeznia, gdyż musimy pomagać chorym dzieciom. I oczywiście nie możemy przeprowadzać tych operacji bez poświęcania swojego czasu."
   Szef regionalnego komitetu służby zdrowia, Lars-Goran Moberg stwierdził, że "Zrzeszenie lekarzy powiedziało 'Nie' tym operacjom, a my musimy uszanować decyzję lekarzy."
   Na całym świecie środowiska lekarskie, w mniejszym lub większym stopniu próbują sprzeciwiać się brutalnym zabiegom na noworodkach. Niestety, np. w Stanach Zjednoczonych obrzezanie przeprowadzane jest rutynowo i bardzo często przed porodem, świadomy i znający sytuację rodzic musi wyraźnie zaznaczyć, że nie wyraża zgody na przeprowadzenie tej operacji. W roku 2006 wskaźnik przeprowadzania obrzezania wynosił średnio 56% we wszystkich stanach USA i w ciągu 7 lat spadł on o pięć procent po protestach rodziców, którzy niczego nieświadomi otrzymywali ze szpitala obrzezanego już noworodka. Ten wysoki wskaźnik staje się jeszcze bardziej zauważalny, gdy weźmie się pod uwagę poszczególne stany. Na przykład w stanach Indiana, Wisconsin, Ohio, Kentucky, Michigan, West Virginia, South Carolina, wskaźnik ten wynosi ponad 80 procent, co oznacza, że tylko dwóch na 10 noworodków nie jest okaleczanych. Pod wpływem nacisków lobby żydowskiego, szpitale w Stanach Zjednoczonych nie zostały zobowiązane do prowadzenia ewidencji w zakresie przeprowadzania operacji obrzezania.
   środowisko lekarskie i inne tzw. czynniki decydenckie zajmują oficjalnie neutralną pozycję w sprawie obrzezania, co nie oznacza, że lekarze nie dostrzegają problemu, również i czysto zdrowotnego. Ta cisza oznacza wręcz coś przeciwnego - oznacza, że głosy sprzeciwu nie są dopuszczane do szerszego forum. Podobne wykluczenie z debaty publicznej dotyczy i innych zdrowotnych aspektów, np. poszerzenia świadomości o niebezpieczeństwie propagowania i przyzwolenia społecznego na homoseksualizm, którego zachowanie przyczynia się do dramatycznego szerzenia się chorób wenerycznych, zboczeń psychicznych oraz, co pokazują ostatnie statystyki Centrum Zapobiegania Chorób (CDC) - zarażenia wirusem HIV, które jest aż 44 razy wyższe niż u osób heteroseksualnych [zob. AIDS chorobą pederastów].

Ostateczny wojownik. Element "Projektu Camelot".

Wywiad z eks-członkiem ukrytej armii super-ludzkich amerykańskich żołnierzy. Zaprogramowany zabójca, żołnierz, wojownik i maszyna do walki.
7 części filmu.

UKRYWANE WIADOMOŚCI

 Codex Alimentarius i witamina B17. 7 częściowy film o planach zakazu spożywania naturalnych witamin oraz uprawy ziół i warzyw w ogródkach.
 

 Twoim przeznaczeniem jest być niewolnikiem który myśli że jest wolny.
 

Izrael przyznał się do nielegalnego pobierania organów ludzkich
Po wielkiej burzy wywołanej doniesieniami szwedzkiego dziennika aftonbladet, który w sierpniu br. opublikował reportaż o prowadzonym przez wiele lat procederze porywania przez izraelską armię młodych Palestyńczyków, których następnie zabijano pobierając od nich organy wewnętrzne, Izrael przyznał się po części do tego procederu. Reportaż w prasie wywołał falę oburzenia najwyższych czynników Izraela domagających się wycofania tych, jak określano "pomówień". W ślad za tym nastąpiło znaczne nadwerężenie stosunków dyplomatycznych pomiędzy Izraelem a Szwecją, gdyż szwedzkie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odmówiło odcięcia się od doniesień prasowych.
  Proceder porywania Palestyńczyków miał mieć związek z serią zatrzymań dokonaną w Stanach Zjednoczonych osób podejrzanych o handel organami ludzkimi. Wśród zatrzymanych jest wielu rabinów oraz Levy Isaak Rosenbaum, który miał przyznać, że "Wszyscy dawcy pochodzili z Izraela".
  Profesor Nancy Scheper-Hughes z Uniwersytetu w Berkley, założycielka organizacji Organs Watch śledzącej nielegalne pozyskiwanie organów ludzkich powiedziała, iż "Rosenbaum należał do ogromnej, zorganizowanej siatki przestępczej trudniącej się handlem organami ludzkimi, z główną siedzibą w Izraelu, odpowiedzialnej za tysiące transakcji kupna-sprzedaży nerek, rocznie. [...] Rosenbaum to była właśnie ta osoba, której poszukiwałam przez ponad dziesięć lat. To ja podałam jego nazwisko do FBI."
  Jak donosi agencja associated Press, izraelska stacja telewizyjna Channel 2 nadała nagrany w 2000 roku wywiad z szefem izraelskiego instytutu medycyny sądowej w abu Kabir, dr. Jehuda Hiss, który przyznał, że "patolodzy dokonywali pobierania organów wewnętrznych od osób zmarłych, bez wiedzy i zgody rodzin". W wywiadzie dr Hiss potwierdza, że dokonywano "pobierania rogówek oczu bez zwracania się do rodzin o pozwolenie".
  Przedstawiciel armii izraelskiej przyznał, że w instytucie w abu Kabir w latach 1990. pobierano "skórę, rogówki, zastawki serca i kości od izraelskich żołnierzy, izraelskich obywateli, Palestyńczyków oraz od robotników pochodzących z innych państw". Dr Hiss przyznał, że "praktyki te zakończono w roku 2000". Tzw. Izraelskie Siły Obronne (IDF) wydały oświadczenie zacytowane przez izraelską telewizję, w którym przyznają się do prowadzenie nielegalnych praktyk pobierania organów wewnętrznych, lecz "ta działalność zakończyła się dziesięć lat temu i nie miała już później miejsca."
  Jakkolwiek w słynnym już artykule pt 'Vara söner plundras pa sina organ' ("Oni pobierali organy od naszych synów") w szwedzkiej prasie padają zarzuty o pobieraniu organów od uprowadzanych Palestyńczyków, to doniesienia agencji aP oraz przyznanie się armii izraelskiej dotyczą pobierania organów od osób już zmarłych. Bogaci jednak w doświadczenia systematycznych i często bezczelnych kłamstw i zaprzeczeń pochodzących ze strony izraelskiej i dotyczących wielu aspektów funkcjonowania tego państwa oraz ludobójczych działań armii izraelskiej, można wyrażać wątpliwości co do pełnej przejrzystości oświadczenia izraelskiego. Być może za jakiś czas okaże się, że proceder nielegalnego pobierania organów, również od osób porywanych, nie skończył się w roku 2000 i trwa w dalszym ciągu. Być może nieco światła rzuci też dochodzenie przeciwko grupie aresztowanych w Stanach Zjednoczonych prominentnych rabinów oskarżonych m.in. o udział w międzynarodowym, zorganizowanym procederze pobierania i handlu organami ludzkimi.
  Jest jednak niezwykle niepokojące, że środowiska żydowskie przyznają otwarcie na forum publicznym, że będą dążyły do zastraszenia świadków i osób prowadzących śledztwo. W sposób jasny przyznał to w programie radiowym Sam Hirsch, żydowski radny brooklyńskiej dzielnicy Borough Park, który powiedział, że informatorowi, którego zeznania doprowadziły do aresztowania rabinów powininna spotkać "zasłużona kara wobec przyjęcia roli donosiciela, określanego przez [talmudyczne] prawo Halachy jako Moser." "Osoba ta powinna była być zabita." - powiedział wprost parlamentarzysta żydowski Hirsch.
 Opracowanie: Bibula Information Service (B.I.S.) - www.bibula.com - na podstawie Emirates Tribune

Ukraińskie i algierskie dzieci nowymi ofiarami "żydowskich band" porywających celem pobierania organów wewnętrznych?
 "Do 25 tysięcy ukraińskich dzieci zostało w ciagu 2 lat uprowadzonych z Ukrainy do Izraela, celem pobrania od nich organów wewnętrznych." - stwierdził na konferencji w Kijowie prof. filozofii i autor wielu ksiażek, Wiaczesław Gudin, wypowiadajac się na temat roli Żydów w przeprowadzeniu Wielkiego Głodu na Ukrainie (Holodomor) w latach 1930, a informację o wypowiedzi upowszechniły agencje izraelskie: JTa oraz dziennik Haaretz.
  W podobnym tonie wypowiada się niemal cała prasa arabskojęzyczna. algierski dziennik al-Khabar twierdzi, że "bandy żydowskie" brały udział "w uprowadzaniu dzieci algierskich w celu pobierania od nich organów wewnętrznych". Informacje te maja pochodzić z dochodzeń międzynarodowej policji Interpol i maja potwierdzać jakoby "bandy Marokańczyków i algierczyków polowały na ulicach miast algierskich na małe dzieci, które następnie uprowadzano do Maroka." Stamta dzieci miały być w marokańskim mieście Oujda "sprzedawane Izralczykom i amerykańskim Żydom celem wykorzystania organów do transplantacji w Izraelu i w Stanach Zjednoczonych."
  artykuł w prasie opiera się również na stwierdzeniu Mustafa Khayatti, szefa algierskiego Komitetu Rozwoju i Zdrowia, który uważa, że porywanie dzieci w algierii ma zwiazek z aresztowaniami, które miały miejsce w lipcu br. Stanach Zjednoczonych, kiedy to amerykańskie służby śledcze aresztowały 44 osoby, w tym wielu rabinów majacych być powiazanych z nielegalnym handlem organami ludzkimi.
  W sierpniu br. szwedzki dziennik aftonbladet opublikował reportaż o prowadzonym przez wiele lat procederze porywania przez izraelska armię młodych Palestyńczyków, których następnie zabijano pobierajac od nich organa wewnętrzne. Reportaż ten wywołał falę oburzenia najwyższych czynników Izraela domagajacych się wycofania tych, jak określano "pomówień".
  Proceder porywania Palestyńczyków ma mieć zwiazek z seria zatrzymań dokonana w Stanach Zjednoczonych osób podejrzanych o handel organami ludzkimi. Wśród zatrzymanych jest wielu rabinów oraz Levy Isaak Rosenbaum, który miał przyznać, że "Wszyscy dawcy pochodzili z Izraela".
  Profesor Nancy Scheper-Hughes z Uniwersytetu w Berkley, założycielka organizacji Organs Watch śledzacej nielegalne pozyskiwanie organów ludzkich powiedziała, iż "Rosenbaum należał do ogromnej, zorganizowanej siatki przestępczej trudniacej się handlem organami ludzkimi, z główna siedziba w Izraelu, odpowiedzialnej za tysiace transakcji kupna-sprzedaży nerek, rocznie. [...] Rosenbaum to była właśnie ta osoba, której poszukiwałam przez ponad dziesięć lat. To ja podałam jego nazwisko do FBI."
 Opracowanie: Bibula Information Service (B.I.S.) - www.bibula.com - na podstawie The Local

Jeśli wydaje ci się że żyjesz w wolnym świecie to zobacz ten film:
  

USa. Coraz więcej uzbrojonych patriotów
Liczba militarnych bojówek patriotycznych w ciagu ostatniego roku wzrosła dwukrotnie. Przyczyna tego zjawiska sa rosnace obawy wśród amerykanów o prawicowych i skrajnie prawicowych pogladach przed zwiększeniem zakresu władzy federalnej oraz planowana przez Obamę ustawa zaostrzajaca prawo do posiadania broni.

Według Southern Poverty Law Center (SPLC) organizacji monitorujacej działanie ekstremistów, (ale głównie tych białych) liczba zidentyfikowanych grup patriotycznych w tym roku wyniosła 300, wobec 150 w zeszłym roku. Rzeczywista ich ilość może być jednak dużo większa, gdyż wiele z nich pozostaje w podziemiu i nie chwali się swym istnieniem. Tak dużego i wyraźnego wzrostu nie obserwowano od czasów kadencji Billa Clintona. Według urzędników SPLC czynnikami, które najmocniej na rozrost wpłynęły jest kwestia pochodzenia etnicznego prezydenta Obamy oraz rosnace obawy przed imigracja.
Zbrojne milicje odrzucaja oskarżenia o rasizm, ale zgadzaja się z tym, że wielu ich członków jest głęboko zaniepokojonych możliwościami obostrzeń wokół prawa do posiadania broni a także wściekła na ratunkowe pakiety gospodarcze inwestowane przez rzad np. w banki. Ludzie sa zaniepokojeni i zdziwieni ingerencja rzadu w takich dziedzinach jak choćby opieka zdrowotna. Nie da się ukryć, że frustracji nie łagodzi, upadek znaczenia i prestiżu Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej. Jedna z nowych grup patriotów nosi nazwę Oath Keepers, czyli "Stróże Przysięgi". Jej członkowie, podobnie jak w wielu tego typu grupach natchnienie czerpia z Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych. Formacja ta utworzona wiosna, skupia obecnych i byłych wojskowych i policjantów, którzy poprzysięgli posłuszeństwo Konstytucji USa a nie politykom.
Ich założyciel, Stewart Rhodes powiedział "Daily Telegraph", że sytuacja obecnie jest potencjalna beczka prochu.
"- Jedna ze spraw, które prawdopodobnie doprowadziłyby do zbrojnego oporu patriotów, byłaby próba konfiskaty broni przez rzad." - ostrzega Rhodes.
Mike Vanderboegh, były przywódca i założyciel głośnej grupy broniacej prawa do posiadania broni "Three Pencenters", wskazuje z kolei na ogromny wzrost sprzedaży amunicji. Duże jej ilości kupuja zwłaszcza nowi posiadacze broni.
"- Tu nie chodzi o Obamę, ale o egzystencjonalny lęk przed upadkiem ładu społecznego" - wyjaśnia reporterom.
Ten lęk według niego sprawia, że ludzie szukaja sposobów "praktycznej samoobrony", bez względu na to czy bronić trzeba się będzie przed drapieżnościa rzadu czy przed zanarchizowana, zalana fala przemocy, ulica.
"- Jeśli rzad urzadzi nowe Waco (szturm na ranczo w Teksasie, należace do sekty Koresha, w którym w 1993 zginęło 76 osób), ujrza krwawa reakcję, przekraczajaca wszelkie wyobrażenie" - ostrzega Vanderboegh. Heidi Beirich, współautor badań nad milicjami zbrojnymi w ramach SPLC, charakteryzuje je, jako wyznawców teorii spiskowych, zbzikowanych na punkcie broni i przerażonych wizja Nowego Ładu świata (NWO), który ich zdaniem zaprowadzić chce ich własny rzad.
Z kolei konserwatyści oskarżaja SPLC i inne grupy zajmujace się monitorowaniem tego zjawiska o wyolbrzymianie zagrożenia ze strony grup zbrojnych, choć raport Departamentu Bezpieczeństwa z kwietnia także potwierdza narastanie ekstremizmu. Wspomniana wcześniej grupa Oath Keepers prowadzi forum internetowe, które liczy sobie 11 tysięcy członków. Zawarta w 10 punktach przysięga obejmuje także zobowiazanie do obrony amerykanów przed próba rozbrojenia oraz przed zamykaniem obywateli we "wszelkich formach obozów odosobnienia". Jak przyznaje Rhodes, nie można zakładać, że upadek Republiki nie nastapi. Jak sam następnie przyznaje, sprzeciwiał się ingerencji władz federalnych także za czasów administracji Busha zgodnie z zasada "Nie obchodzi nas kto jest przy władzy, nie chcemy ekspansji i rozrostu siły władzy wykonawczej". Jonathan White, były policjant i wykładowca doradzajacy zarówno FBI jak i rzadowi w zakresie zagrożeń terrorystycznych twierdzi jednak, że mniej obawia się zorganizowanych grup patriotów niż "samotnych wilków".
Takim właśnie niezidentyfikowanym zagrożeniem okazał się majacy polskie korzenie Richard Poplawski z Pithsburgha, który zastrzelił trzech oficerów policji w kwietniu. Jednemu ze swych znajomych skarżył się, że rzad chce zakwestionować jego prawo do posiadania broni.
Za Daily Telegraph
konserwa; "Serwis Informacyjny BIBUŁa"

Wieże WTC
Podczas konferencji na Uniwersytecie w San Diego, która odbyła się w dniu 21 października 2009r., z prelekcja wystapił m.in. były dyrektor projektów aeronautycznych NaSa, Dwain Deets.
    Dwain Deets wygłosił swoje przemówienie jako reprezentant prawie jednego tysiaca architektów i inżynierów, wykazujac że runięcie budynków World Trade Center w Nowym Jorku 11 września 2001 roku, było wynikiem kontrolowanego wyburzenia, dokonanego przy użyciu materiałów wybuchowych.
    Dwain Deets był przez 37 lat szefem zespołu inżynierów centrum badań lotów kosmiczych ośrodka NaSa Dryden Flight Research Center. Podczas swojej kariery otrzymał liczne wyróżnienia i odznaczenia. W 1988 roku otrzymał wysokie odznaczenie Prezydenta USa Presidential Meritorious Rank award za osiagnięcia w dziedzienie inżynierii lotów kosmicznych.
    Deets należy do, nieustannie powiększajacej się, grupy profesjonalistów - architektów, inżynierów budownictwa, inżynierów straży pożarnej, sejsmologów, fizyków i wielu, wielu innych dziedzin - którzy w sposób merytoryczny, pozbawiony politycznych naleciałości i sympatii, wykazuja liczne nieścisłości i kłamstwa, lansowane w oficjalnej wersji wydarzeń.
    Rzeczowe, profesjonalne raporty niezgodne z oficjalna wersja wydarzeń, pomijane sa w mediach, a osoby próbujace je upowszechnić, sa systematycznie ośmieszane.
   Opracowanie: Bibula Information Service (B.I.S.) - www.bibula.com

Kolejny przykład antysemityzmu
   "Bogaty rabin finansował operacje handlu narkotykami i podawania narkotyków dziewczętom, w zamian za usługi seksualne." - pisze prasa brytyjska na podstawie ujawnionych przez sad w dniu 18 listopada br. informacji.
    54-letni rabin Baruch Chalomish został aresztowany, wraz ze swoim przyjacielem, 54-letnim Nasir abbas w styczniu br. Policja przeszukała domy obu aresztowanych, znajdujac w nich kokainę i duża ilość gotówki.
    Podczas przesłuchań, abbas wyznał, że rabin Chalomish "nie handlował narkotykami, lecz dawał je każdej młodej kobiecie, która odwiedzała go w jego apartamencie w Shude Hill, Manchester, w zamian za 'świadczenie usług seksualnych'. Sad niezupełnie przyjał zeznania przesłuchiwanych, niezmiennie twierdzac, iż rabin Chalomish nie tylko wymuszał "usługi seksualne", lecz również handlował narkotykami. "Nasze informacje wskazuja, że Nasir abbas i rabin Chalomish handlowali substancjami kontrolowanymi." - powiedział prokurator Michael Goldwater.
    Rabin Chalomish przyznał się do dwóch przypadków posiadania kokainy. Nasir abbas nie raczył przybyć na posiedzenie sadu.
    Opracowanie: Bibula Information Service (B.I.S.) - www.bibula.com - na podstawie Mail Online

 Co nam rozpylaja na niebie?
 
 

Ukryte plany ludobójstwa zwane depopulacja. Kliknij i obejrzyj film

 Internet, komputery a prawie nikt nie pamięta że prekursorami byli Polacy. Internet mógł powstać w Polsce.
   Internet i pierwszy pecet powstały w Polsce. Wynalazki te nie sa polska chluba prawdopodobnie tylko dlatego, że powstawały w najdziwniejszych czasach w dziejach naszego kraju, czyli w PRL. a mogło być inaczej…     Internet mógł powstać w Polsce.

   To nie żart. Zaczęło się w latach 70., kiedy Służba Bezpieczeństwa tworzyła system informacji o Polakach — bazę PESEL. Do pracy nad nim zaangażowano elitę polskich informatyków. Powstała wówczas komputerowa sieć pozwalajaca z każdego miejsca na świecie odczytywać dane, zarzadzać systemem czy drukować dokumenty.
 K-202, polski 16-bitowy minikomputer opracowany i skonstruowany przez inżyniera Jacka Karpińskiego Poznań, 1971. Międzynarodowe Targi Poznańskie (Fot. PaP/Surowiec) ...Prace były niewiarygodnie trudne. Partyjna góra mówiła: "Zróbcie nam system do ewidencji danych". Gdy pytaliśmy, do czego ma on służyć, słyszeliśmy: "Tego nie możemy powiedzieć, bo to ściśle tajne". No to chociaż ilu ludzi ma być w systemie? "To też jest tajemnica". I tak cały czas - opowiadała "Rzeczpospolitej" osoba pracujaca nad projektem…
 Choć prędkość, z jaka działały łacza pierwszego systemu do transmisji danych - 4,8 kb/s, dziś może wzbudzić uśmiech politowania, to pamiętajmy, że w tych czasach nigdzie na świecie nie zbudowano podobnego systemu. Nikt nie miał też odpornego na zakłócenia szyfrowanego systemu przesyłania danych.
Co zatem stało się z projektem?
   W kryzysowych latach 80. zaprzestano sprowadzania sprzętu z Zachodu, ponadto pod koniec lat 80. do zespołu trafiało coraz więcej dzieci dygnitarzy. W efekcie odeszli najzdolniejsi informatycy, prace zastopowano, a projektu nie opatentowano.
   Zdaniem wielu fachowców, w latach 70. amerykanie w pracach nad siecia nie wyprzedzali Polaków. a jednak za poczatki internetu uważa się projekt, w którym w połowie 1969 roku zainstalowano na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los angeles pierwszy węzeł sieci. Tym samym wynalazek, który powstał na użytek amerykańskiej armii, stał się jednym z największych odkryć naszych czasów.
    Polski Bill Gates
    Jacek Karpiński, bo o nim mowa, pracował nad "polskim internetem", ale zasłynał konstruujac pierwszy pecet na świecie. W 1969 roku zaprojektował mikrokomputer, który przewyższał komputer osobisty IBM zbudowany 13 lat później!
    Karpiński był żołnierzem Szarych Szeregów i powstańcem warszawskim. Pracę nad "myślacymi maszynami" zaczynał w Polskiej akademii Nauk. Pod koniec lat 50. skonstruował aaH, oparte na 650 lampach pierwsze na świecie urzadzenie do długoterminowych prognoz pogody. Potem były równie rewolucyjne konstrukcje. aKaT-1 - pierwszy na świecie analogowy komputer do działań różniczkowych, czy perceptron - maszyna, potrafiaca rozpoznawać otoczenie i uczyć się.
    Jednak przełom nastapił na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie przeniósł się nasz wynalazca. Skonstruował tam KaR-65, komputer do analizy danych. I tu rozpoczęły się schody. 100 tysięcy operacji na sekundę oznaczało, że KaR-65 jest dwa razy szybszy niż produkowane wtedy we Wrocławiu komputery Odra. a także 30 razy tańszy! Karpiński stawał się pomału wrogiem ludu.
    Pod koniec lat 60. Jacek Karpiński zamarzył o komputerze, który zmieściłby się w pudełku po butach (pamiętajmy, że ówczesne maszyny tego typu zajmowały całe pokoje). I zrobił to! Projekt poczatkowo został storpedowany przez "ciemnych partyjniaków" (ich absurdalny argument: "gdyby coś takiego było możliwe, amerykanie już dawno by to zbudowali"), jednak po jakimś czasie z pomoca Brytyjczyków produkcję komputera uruchomiono.
    K-202 produkowano w warszawskich zakładach Mera. Komputer można śmiało nazwać światowym ewenementem. Karpiński zastosował w nim adresowanie stronicowe, dzięki temu dysponował niewyobrażalna wręcz w tych czasach pamięcia 8 MB (pierwsze amerykańskie minikomputery wyposażono
w 64 kB pamięci). Wykonywał milion operacji na sekundę, czym także bił na głowę zmontowane 10 lat później amerykańskie IBM PC.
    Sława dla geniusza? Skadże. Wokół Karpińskiego namnożyło się ludzi zazdroszczacych mu sukcesów. Podobno zdecydował także gniew radzieckiej partii, której nie mogło zmieścić się w głowie, że ich naukowcy sa mniej bystrzy od Polaka. Karpiński został uznany za sabotażystę i dywersanta gospodarczego. Produkcję zastopowano, a wynalazca pierwszego peceta zajał się hodowla świń.

Prawdziwy ojciec prostowników
    Jego wynalazek możemy znaleźć w każdym domu. Jest powszechnie stosowany w układach elektronicznych. Tyle, że pod nazwiskiem niemieckiego fizyka Graetza.
    Karol Pollak był polskim elektrotechnikiem na przełomie XIX i XX wieku pracujacym za granica. W 1896 r. uzyskał niemiecki patent na elektroniczny prostownik aluminiowy. W opisie tego patentu podano schemat prostowania dwupołówkowego w układzie czterech prostowników. Opis ten zamieszczono w piśmie Elektronische Zeitung z roku 1897. W artykule podano adnotację, że nad podobnymi prostownikami pracuje urodzony we Wrocławiu niemiecki fizyk Leo Graetz.
    Półtora roku później Graetz opatentował mostkowy układ dwóch diod prostowniczych połaczonych szeregowo, czyli to samo, na co wcześniej patent uzyskał Pollak. Dziś układ jest powszechnie znany jako mostek Graetza. W istocie, powinien nazywać się mostkiem Pollaka.

 Brytyska prasa "odkrywa" przemilczana prawdę: Biali studenci ucza się lepiej
   Equality Challenge Unit (ECU), pozarzadowa organizacja działajaca na rzecz równouprawnienia na uczelniach, przeanalizowała dane dotyczace wyników nauczania studentów. Okazało się, że rośnie przepaść między wynikami osiaganymi przez Białych a tymi, które uzyskuja studenci czarnoskórzy lub z mniejszości etnicznych.
    analitycy ECU wzięli pod uwagę studentów, którzy ukończyli naukę z wynikiem First Class Honours (1) i Second Class Honours, Upper Division (2:1) - czyli najwyższymi ocenami przyznawanymi przez uczelnie. Okazało się, że w roku akademickim 2003-04 najlepsze oceny (1 i 2:1) zdobyło 63,1 proc. białych studentów. O wiele gorsi byli ich azjatyccy koledzy - najwyższe noty zdobyło 46,9 proc. Najgorzej wypadli czarni studenci - tylko 35,5 proc. ukończyło studia z najwyższymi ocenami.
    Dysproporcje pomiędzy studentami zwiększyły się w roku akademickim 2007-08. Najlepsze oceny zdobyło: 66,4 proc. białych studentów, 48,8 proc. azjatów oraz 37,7 proc. Murzynów. Jeszcze bardziej wyraziste sa proporcje w wynikach, gdy porówna się liczbę studentów z najwyższa ocena (1). Zdobyło ja 14,7 proc. białych studentów, 8,2 proc. azjatów i tylko 4,2 proc. Czarnych - wynika z przedstawionego w "The Guardian" raportu ECU.
    Uczelnie powinny się zastanowić, czy prowadzona przez nie polityka nie prowadzi do pogłębiania się tej przepaści - komentuje wyniki badań dyrektor ECU Levi Pay. Musza sprawdzić czy ich program nauczania, metody oceny, pomoc dla studentów, a nawet zajęcia pozalekcyjne sa rzeczywiście sprawiedliwe i działaja na rzecz integracji - dodał.
    Jednakże z punktu widzenia zdrowego rozsadku Levi Pay wyraził mocno kontrowersyjna uwagę odnośnie odgórnych reakcji na powyższe wyniki. Bo czy konieczne jest, aby odgórnie ingerować w procesy, które kształtuja się w sposób naturalny? Oczywiście nikt tu nie kwestionuje ewentualnej naukowej pomocy dla osób osiagajacych gorsze wyniki w nauce. Dyskusyjna wydaje się jednak kwestia owej "sprawiedliwości", na która powołuje się dyrektor ECU. Na czym tak właściwie miałby polegać schemat jej realizowania? Czy celem właściwym w ujęciu polityki uczelnianej byłoby sprowadzenie owej "sprawiedliwości" do roli mechanizmów faworyzujacych wszystkich niebiałych studentów, np. na drodze statutowego podnoszenia ocen w oparciu o pochodzenie? ale co to miałoby wówczas wspólnego z sama sprawiedliwościa, skoro prowadziłoby tym samym do dyskryminacji wszystkich białych studentów? Zapewne sam dyrektor ECU byłby zadowolony z faktu osiagania zbliżonych wyników w nauce, jakie byłyby udziałem studentów różnych ras czy narodowości. Pytanie tylko, czy zaspokajanie tych ideologicznych szaleństw w imię równości byłoby rzeczywiście zjawiskiem sprawiedliwym? Czemu konkretnie miałoby to wszystko służyć?
    Jak widać akcja afirmatywna, będaca wyznacznikiem jawnej dyskryminacji i niesprawiedliwości, zaznacza swoja obecność również w polityce, zdawałoby się, niezależnych instytucji.
    Żródło: Guardian.uk

        Czy szczepienia przeciwko grypie a (H1N1) maja nas uchronić czy zabić?.
   Profesor Maria Dorota Majewska: Ja się nie szczepię

   Profesor Maria Dorota Majewska nie jest profesorem jakiegoś "marketingu" czy innej pseudonauki, jakie rozpleniły się w Polsce na prywatnych uczelniach, wykorzystujacym swój tytuł profesorski do przydania sobie autorytetu w dziedzinach, o których nie ma pojęcia. Prof. Majewska jest wybitnym neurobiologiem. Przez 25 lat pracowała w czołowych instytucjach naukowych USa, między innymi na uniwersytetach Harvarda i Missouri oraz w Narodowym Instytucie Zdrowia w Waszyngtonie. Obecnie w Zakładzie Farmakologii i Fizjologii Układu Nerwowego Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Posłuchajmy, co ma do powiedzenia w sprawie szczepionek, które międzynarodowa łobuzeria i złodzieje wciskaja nam na siłę. Oto wywiad z nia zamieszczony w angorze z dnia 27.09.2009.
    Poszczególne kraje zamawiaja miliony, dziesiatki milionów szczepionek przeciwko świńskiej grypie, które najwcześniej znajda się w naszych aptekach na poczatku przyszłego roku. Tymczasem już jesienia świat może zaatakować pandemia.
    - Na razie żadnej pandemii grypy nie ma i nie było.
    ale nie tak dawno WHO po raz pierwszy od 41 lat ogłosiła najwyższy stopień zagrożenia pandemia grypy. - Według Państwowego Zakładu Higieny, w Polsce było tylko 13 potwierdzonych przypadków zachorowań na tzw. świńska grypę. Wszystkie osoby wyzdrowiały, a choroba miała bardzo łagodny przebieg. Gdy w takiej sytuacji ktoś straszy mnie, że za chwilę wybuchnie pandemia i na świecie zachoruja setki milionów, a może i miliardy ludzi, to ja w to nie wierzę. Zastanawiam się, na ile wiarygodne moga być plotki publikowane coraz częściej poza największymi mediami (głównie w internecie), że możliwe jest świadome i celowe uwolnienie takiego wirusa w niektórych krajach dla osiagnięcia gigantycznych zysków. a co do WHO - to pamiętajmy, że ta organizacja w znacznym stopniu jest finansowana z pieniędzy światowych koncernów farmaceutycznych.
    To brzmi jak scenariusz kiepskiego thrillera?
    - W przeszłości w USa lub Wielkiej Brytanii, nie mówiac już o państwach totalitarnych, dochodziło do eksperymentów z bronia biologiczna. Do nielegalnego zarażania żołnierzy i cywilów, obywateli własnych państw, różnymi groźnymi chorobami. Dla mnie szczególnie niepokojaca była nie tak dawna informacja z Czech, gdzie tamtejsze służby medyczne wyłapały partię testów szczepionek na grypę sezonowa zanieczyszczona wirusem ptasiej grypy, która jest o wiele bardziej niebezpieczna od świńskiej. Nie znajduję innego wytłumaczenia tego przypadku jak czyjeś celowe działanie. Dlatego nie ufam żadnemu rzadowi, żadnej światowej organizacji. Te instytucje, podobnie jak niektóre media, ośmieszaja tych, którzy nawołuja do zachowania czujności. ale uważam, że lepiej wydać się śmiesznym i przeżyć, niż zbagatelizować problem i zachorować. Czasem można czytać między wierszami (w informacjach, które docieraja do nas z WHO czy innych instytucji, na przykład z amerykańskiej agencji CDC (Centers for Disease Control and Prevention). I właśnie z doniesień CDC można się dowiedzieć, że jak na razie wirus świńskiej grypy nie wymaga szczepień, a nawet silnych leków, gdyż każdy zdrowy człowiek jest w stanie samemu się z nim uporać. świńska grypa może być problemem jedynie dla osób cierpiacych na określone schorzenia.
    Właściwie każda dostępna w Polsce publikacja na temat szczepień ochronnych i prawie wszyscy lekarze zgodnie radza szczepić się na wszystkie możliwe choroby - od zwykłej grypy po pneumokoki, zapewniajac o wyjatkowej skuteczności tych szczepionek. - Dwa-trzy lata temu w "British Medical Journal" ukazały się wyniki japońsko-włoskich badań dotyczacych skuteczności szczepień na grypę sezonowa. Przeprowadzono je na dużej populacji z tego samego obszaru. Połowa badanych została zaszczepiona, a drugiej połowie podano placebo. Wniosek był taki, że te szczepionki sa nieskuteczne. a nawet, że szczepieni chorowali częściej. Notowano wiele powikłań poszczepiennych, zwłaszcza u osób po 65. roku życia. Z bazy danych CDC możemy się dowiedzieć, że w Stanach Zjednoczonych w okresie 18 lat zanotowano 60 tys. udokumentowanych zgonów wśród zaszczepionych zdrowych ludzi. Jest też bardzo interesujaca nowa publikacja japońskich badaczy dotyczaca tzw. grypy hiszpanki (w latach 1918-1919 uśmierciła od 50 do 100 milionów ludzi na całym świecie - przyp. autora). Japończycy doszli do wniosku, że do tak wielkiej śmiertelności mogła przyczynić się... aspiryna. Lek wówczas nowy, lecz bardzo już rozpowszechniony i reklamowany jako panaceum prawie na wszystko. Ponieważ aspiryna obniża temperaturę i hamuje w organizmie produkcję pewnych hormonów, które służa do pobudzenia układu odpornościowego, to niewykluczone, że jej zażycie mogło stać się główna przyczyna tak wielkiej śmiertelności. Nie bez znaczenia miało też wycieńczenie wielu społeczeństw zakończona właśnie wojna.
    Istnieje teoria, że szczepionki moga negatywnie ingerować w system immunologiczny człowieka.
    - Jest na to dużo dowodów. W Stanach Zjednoczonych na skutek powikłań poszczepiennych mogło umrzeć od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy dzieci. Rozbieżności sa tak duże, gdyż - według amerykańskiej agencji Leków - ilość raportowanych powikłań po lekach, szczepionkach i zabiegach wynosi zaledwie od 1 do 10% takich przypadków. Szczepionki moga powodować schorzenia neurologiczne, immunologiczne, a także uszkadzać wiele organów. Niektóre bardzo poważne naukowe teorie uważaja, że gwałtowny wzrost zachorowań na cukrzycę, zarówno pierwszego, jak i drugiego stopnia, może być spowodowany nadmiarem szczepień. Skutkiem szczepień moga być też choroby auto-immunologiczne, gdy organizm zaczyna atakować własne komórki. Niektóre szczepionki moga być szczególnie niebezpieczne dla trzustki, tarczycy, gonad.
    W internecie można zapoznać się z bardzo ostra polemika między pania a Polskim Towarzystwem Wakcynologii (wakcynologla - nauka zajmujaca się szczepieniami ochronnymi).
    - PTW zaatakowało mnie z powodu badań, jakie prowadzę ze środków Unii Europejskiej. W dużym skrócie sprawa dotyczy autyzmu i potencjalnej roli thimerosalu w patogenezie tej choroby. Jak wiadomo - thimerosal, który przez kilkadziesiat lat był dodawany do szczepionek oraz innych medykamentów (bez rygorystycznych badań świadczacych o jego bezpieczeństwie) - zawiera znaczne ilości rtęci, która w każdej postaci jest substancja bardzo toksyczna. Powoduje zaburzenia rozwojowe u dzieci, u dorosłych choroby neuro-degeneracyjne (alzheimera i Parkinsona) oraz degeneracyjne zmiany w systemach reprodukcyjnych kobiet i mężczyzn, upośledzajac ich zdolności rozrodcze (kraje skandynawskie wprowadziły zakaz używania rtęci).
    Czy thimerosal występuje także w szczepionkach dostępnych w Polsce?
    - Praktycznie jest we wszystkich polskich szczepionkach.
    Również w szczepionkach przeciwko grypie?
    - W ogromnej większości.
    Z naszej rozmowy czytelnik powinien wyrobić sobie poglad: szczepić się, czy też nie szczepić?
    - Staram się nie udzielać takich rad. Każdy może mieć w tej sprawie własne zdanie. Ja na pewno nie zaszczepię się ani na grypę sezonowa, ani na świńska. Często rodzice pytaja mnie, czy maja szczepić swoje małe dzieci? Wówczas odpowiadam im, żeby ważyli, czy w razie zachorowania dana choroba ma łagodny przebieg, czy jest łatwa w wyleczeniu, na przykład antybiotykami? W Polsce przymusowo szczepi się noworodki w pierwszych godzinach życia przeciwko żółtaczce typu B. Tymczasem ostatnie badania amerykańskie wykazały, że dzieci szczepione szczepionkami ze zwiazkiem rtęci dziewięć razy częściej sa upośledzone umysłowo niż te, które nie sa szczepione. W wielu cywilizowanych krajach świata na żółtaczkę typu B szczepi się dopiero nastolatków, przed rozpoczęciem życia płciowego. Myślę, że warto zaszczepić się przeciw polio, chociaż drugiej strony w Polsce od lat nie zanotowano żadnego przypadku tej choroby i moim zdaniem bezpieczniej byłoby podawać tę szczepionkę dzieciom po ukończeniu 3. roku życia. Można też szczepić przeciwko odrze. Pamiętajmy jednak, że mimo szczepień dzieci nadal choruja na tę chorobę. To samo mogę powiedzieć o krztuścu.
    a gruźlica?
    To sprawa bardzo dyskusyjna. Jest kilka dużych badań w tym jedno przeprowadzone przez WHO w Indiach. I co się okazało? Szczepieni (BCG) chorowali częściej.
    Podobno w wielu krajach rzady już szykuja się do przymusowych szczepień przeciwko grypie a (H1N1).
    - Słyszałam, że taki scenariusz jest możliwy w Grecji, Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Francji. Wiem jednak, że istnieja tam też bardzo silne i dobrze zorganizowane społeczne grupy protestu, więc pewnie się im nie uda.
    Rozmawiał: Krzysztof Różycki

 Ludobójstwo zalegalizowane
    Z czasów agresji państw NaTO, (co było ludobójczym barbarzyństwem), na niepokorna Serbię, przyjęło się, w świecie, przekonanie o dobrych i pokrzywdzonych islamistach z Kosowa i tych złych, czyli chrześcijańskich Serbach. Działa politycznej poprawności, (które fałszowały rzeczywistość) i celowniki wojsk amerykańskich (i nie tylko) wymierzone zostały w Belgrad, w czym, niestety, aktywny udział brała Polska.
    Po morderczych i bezprawnych atakach na ten bałkański kraj, przyszedł czas na Międzynarodowy Trybunał Karny, i jego gwiazdę, wyjatkowa małpę, czyli Carlę Del Ponte. Z zaciekłościa tropiacego psa, przy pomocy międzynarodowych agentów i zdrajców serbskich, oskarżała, między innymi, byłego prezydenta Jugosławii, Slobodana Miloszevicia, którego, przed zakończeniem "procesu", znaleziono martwego w celi więzienia w Hadze. Okoliczności jego śmierci nie sa, do dzisiaj, wyjaśnione.
    Rzekomo serbskie "czystki etniczne, (...) które spowodowały "katastrofę humanitarna", nie miały najmniejszego uzasadnienia faktycznego, były zupełnym kłamstwem" - pisze W. Łysiak.
    Świat został przekonany o zbrodniach serbskich na narodzie albańskim, co miało się nijak do rzeczywistości. Utwierdzały o tym spreparowane zdjęcia telewizyjne "masowych grobów" i egzekucji na albańczykach, w czym brylował, między innymi, niemiecki minister obrony.
    Po latach, okazało się, że szczególnym bestialstwem, w tej wojnie, odznaczali się, w stosunku do Serbów, islamiści albańscy. Podobno, Trybunał Haski ma dowody na masowe morderstwa serbskich więśniów w albanii, w celach pobrania od nich organów do przeszczepów. Poinformowała o tym sama Karla Del Ponte.
    Udowodniono, że albańczycy, latem 1999r., ciężarówkami przewieśli do północnej albanii, ponad 300 osób. Liczni świadkowie potwierdzali mordowanie Serbów w albanii, w ilościach, trudnych do precyzyjnego ustalenia.
    Del Ponte zapewnia, że jej trybunał ma dowody na zbrodnicza działalność tzw. Wyzwoleńczej armii Kosowa, w 1999r. Porywani, młodzi Serbowie byli przetrzymywani w obozach albańskich, byli dobrze odżywiani i nie torturowani, a następnie przewożeni w inne miejsce, gdzie chirurdzy wycinali im zamówione narzady, które następnie wywożono samolotami spod Tirany. albańczycy otrzymywali pieniadze, a ofiary, ponownie przetrzymywali w więzieniu w oczekiwaniu na następne zamówienie.
    Dom, w którym dokonywano tych operacji, ogladała pani Del Ponte. Jej zdaniem Trybunał Haski dysponuje jednak zbyt ograniczona liczba dowodów, by zajać się sprawa, choć jest przekonana, że utajniono sporo dokumentów. Zwróciła się, podobno, do Stanów Zjednoczonych w tej sprawie, ale otrzymała odpowiedś odmowna. amerykanie uważaja, że skomplikowałoby to "tworzenie nowych instytucji w Kosowie".(....)
   andrzej Ruraż-Lipiński
   Za www.kworum.com.pl

 Francuski lekarz nawołuje do oporu przeciw "Bestii" przymusowych szczepień na "świńska grypę",   3.09.2009 tłum. Piotr Bein (TheFluCase.com)
   Czołowy lekarz francuski Marc Girard nawołuje do zorganizowanego oporu przeciw przymusowym szczepieniom na "świńska grypę" we Francji.
    1-go września opublikował on na swej witrynie 38 stronicowy "manifest" oporu, po wycieku rewelacji o potajemnie przygotowywanym przez rzad Francji infrastruktury do wykonania przymusowych szczepień dla całej ludności kraju w specjalnych ośrodkach, z których wiele ma być "zabezpieczonymi". Girard nawołuje do działań zdecydowanego oporu przeciw masowym szczepieniom nieprzetestowanymi zastrzykami, które maja być serwowane ludności poczawszy od 28-go września, pod terrorem reżimu wojskowego zapoczatkowanym podniesieniem poziomu zagrożenia pandemia do 6 przez światowa Organizację Zdrowia (WHO).
    Według prawa światowej Organizacji Zdrowia, IHR(2005), jak tylko zadeklarowano poziom 6 pandemii w czerwcu, Francja wraz z pozostałymi 193 państwami-sygnatariuszami IHR, stała się terytorium okupowanym przez WHO, które jest upoważnione do wzięcia w swe ręce służby zdrowia i porzadku publicznego każdego z tych państw oraz do wydawania dekretów o "stanie wyjatkowym" przez komitety kryzysowe w poszczególnych krajach. Rzeczywiście WHO wydaje sie zachowywać, jak agresywny okupant, wydaje się z wyrachowaniem stosować broń biologiczna w celu osiagnięcia celów politycznych i gospodarczych - w tym przypadku pod pozorem pandemii WHO stosuje przymus szczepień toksycznymi szczepionkami.
    Girard krytykuje chciwość, cynizm i ignorancję firm farmaceutycznych, które działaja ręka w rękę ze swymi agentami w rzadzie celem opracowania, licencji i narzucenia narodom często niebezpiecznych leków. Mówi on, że przedstawiciele rzadu i firmy zbładziły w labiryncie korupcji, a teraz przyszedł czas na zupełna zmianę kierunku. "Skrajna żarłoczność Bestii wydaje się groźna, ale oznacza też, że Bestia jest wyczerpana i należy ja zabić - i to już", pisze Girard. [www.rolandsimion.org/spip.php?article47]
    Burgermeister dodaje: "Ponieważ kompanie farmaceutyczne", WHO i bankierzy stojacy za spiskiem sa stosunkowo nieliczni, a celuja w wielka liczbę ludzi, ich atak może się udać jedynie przy użyciu oszustwa. Wykorzystuja swa władzę nad mediami, by przedstawić toksyczny zastrzyk jako pożadany i konieczny. Rownolegle potajemnie wdrażaja środki majace na celu zmotywowanie ludzi do pójścia pod igłę.
    Czy naród francuski będzie to tolerował, kiedy dowie się o tajnych planach obowiazkowego szczepienia? Czy też zorganizuje się w ruch oporu, jak proponuje Marc Girard, i zniszczy tę zbrodnicza grupę stanowiaca zagrożenie dla ludzkości?
    Jeśli historia Francji nie pójdzie na marne, to ruch oporu przeciw rzadowi tyranów, który jak się wydaje potajemnie planuje brutalne okrucieństwa przeciw własnemu narodowi, szybko urośnie w silny ruch nie do pokonania".

 Bankierzy przejmuja kontrolę amerykańskiej armii podczas zamachu stanu w Waszyngtonie
   Wpis na blogu Jane Burgermeister z dn. 2 sierpnia jest wyjatkowo niepokojacy. (Szybkie tłumaczenie)
    Twierdzi ona, że w Stanach Zjednoczonych odbywa się stopniowy zamach stanu i przejęcie dowodzenia armii USa oraz rzadów przez byłego oficera armii izraelskiej Rahma Emanuela, który z kolei to reprezentuje elity finansowe skupione wokół Rockefellerów i Rotszyldów - finansjerów m.in. WHO (Swiatowej Organizacji Zdrowia), ONZ, firm Baxter, Novartis oraz kontrolerów Wall Street, Goldmann Sachs i tzw. FED (Federal Reserve - prywatna instytucja kreujaca dolary i wypożyczajaca je rzadowi USa od 1913 roku, przyp. red.). Celem zamachu ma być przejęcie kontroli nad armia, która ma uczestniczyć w masowych przymusowych szczepieniach ludności USa w celu realizacji planu ludobójstwa. armia ma udzielić pomocy FEMa (agencja rzadowa do spraw katastrof i pandemii) w zarzadzaniu i obsłudze obozów koncentracyjnych, gdzie będzie dokonywana kwarantanna. Sa też doniesienia o wielkich przegrupowaniach wojska. W oficjalnych, kontrolowanych przez elity mediach nie ma na ten temat żadnych informacji. Tylko w New York Times ukazała się wzmianka, że Biały Dom otrzymał "większa rolę operacyjna w stworzeniu zastępczego rzadu w sytuacji gdyby Waszyngton został obezwładniony przez zamach terrorystyczny lub inna katastrofę" - zgodnie z planem zaprobowanym jeszcze przez prezydenta Busha.
    Rozwiazaniem tej sytuacji według autorki jest akcja informacyjna wśród wojska - apel o obronę Konstytucji USa i prawa ludności ameryki do sprzeciwu wobec przymusowych szczepień. Na rozkaz WHO oraz agencji federalnych pozostajacych w gestii WHO w USa - DHS (Department of Homeland Security) i FEMa ludność zostanie zmuszona do przyjęcia szczepionki, która została zaklasyfikowana jako broń biologiczna, w efekcie czego będa ofiary śmiertlene oraz uszczerbek na zdrowiu. Zawczasu zapewniono firmom farmaceutycznym oraz agencjom immunitet gdyby ofiarom przyszło do głowy w przyszłości się sadzić. Jak dalej pisze Jane, amerykanie maja takie samo prawo do odmowy przyjęcia szczepionek jak więźniowie obozów koncentracyjnych którzy w podobny sposób, pod lufa karabinu byli szczepieni toksycznymi i niesprawdzonymi substancjami i którzy również nie mieli prawa do rekompensacji.
    W dalszej części wpisu autorka informuje, że wspólnie z innymi osobami nawiazała kontakt z armia niemiecka, szwajcarska i austriacka aby zaapelować do nich o sprzeciw wobec planowanych przymusowych szczepień toksynami w tych krajach, planowanych na jesieni pod egida rozkazów z WHO i ONZ oraz o przestrzeganie prawa i odmowy bezprawnych i niezgodnych z konstytucjami rozkazów .
    Nie można dopuścić do sytuacji by historia znów się powtórzyła. Skorumpowanym generałom, którzy służa interesom bankierów nie wolno pozwolić na dowodzenie armiami świata i użycie ich w celu realizacji kryminalnego planu realizacji ludobójstwa jak to się wydarzyło w niazistowskich Niemczech, gdzie Hitler systematycznie usuwał uczciwych generałow i zastępował ich lojalnymi dla nazistów. Na koniec autorka zaleca wytoczenie nakazu sadowego w poszczególnych krajach używajac modelu opartego na sprawie założonej przez Tima Vawtera.
    Znaleźliśmy następujacy link:
    http://www.godlikeproductions.com/bbs/reply.php?messageid=853172&page=1"e=13238009
    Nasz komentarz:
    W takie informacje trudno jest uwierzyć. Żadne inne źródła na razie nie podaja interpretacji wydarzeń, które zachodza w USa w podobnym katastrofalnym tonie. Pamiętajmy jednak, że Jane Burgermaister jako jedyna założyła sprawy kryminalne elitom finansowym świata - osobom i organizacjom dysponujacym bilionami dolarów. Wydawałoby się, że był to ruch nierozważny, wręcz samobójczy. Jednakże okazuje się, że informacja dociera do ludzi - fakty przemawiaja, a trudno z faktami dyskutować, jeśli się mówi o produkcji szczepionki, która jest przez ekspertów uznana jako broń biologiczna! Można więc założyć, że i tym razem dziennikarka może mieć rację, tym bardziej, że zapewne ma dostęp do informacji jakich my nie posiadamy. Link do całego wpisu:
    http://birdflu666.wordpress.com/2009/08/02/bankers-take-control-of-us-military-and-government-in-washington-coup-detat/
   za wicipolskie.org

 Kryzys w stosunkach Szwecja-Izrael po publikacji o porwaniach Palestyńczyków.(...)
   aktualizacja: 2009-08-23 4:16 pm
    Opublikowany przez prasę szwedzka reportaż o makabrycznym procederze porywania przez izraelska armię młodych Palestyńczyków, którym miano wycinać organy wewnętrzne, wywołuje coraz groźniejsze międzynarodowe reperkusje. Strona izraelska domaga się oficjalnego potępienia gazety przez władze szwedzkie, jednak stanowisko Ministerstwa Spraw Zagranicznych Szwecji usprawiedliwiajace prawo do publikacji wolnościa prasy, spowodowało eskalację konfliktu.
    Jako swoisty kontrargument, posypały się w prasie izraelskiej klasyczne oskarżenia o "antysemityzm". Na poziomie dyplomatycznym prowadzone sa rozmowy z ambasadorem Izraela w Szwecji, przygotowywany jest też oficjalny dokument majacy być zaprezentowany przez premiera Izraela, Benjamina Netanyahu, potępiajacy zarówno publikację jak i stanowisko władz szwedzkich. W Izraelu "tysiace Izraelczyków podpisało się pod petycja internetowa o bojtkot szwedzkich sklepów IKEa" - podaje izraelski dziennik Haaretz. Szef izraelskiego rzadowego biura prasowego oznajmił w wywiadzie dla amerykańskiej sieci CNN o wycofaniu "w trybie natychmiastowym" akredytacji dla dziennikarzy szwedzkiego dziennnika aftonbladet .
    Proceder porywania w Izraelu młodych Palestyńczyków ma mieć zwiazek z niedawna seria zatrzymań dokonana w Stanach Zjednoczonych osób podejrzanych o handel organami ludzkimi. Wśród zatrzymanych jest wielu rabinów oraz Levy Isaak Rosenbaum, który miał przyznać, że "Wszyscy dawcy pochodzili z Izraela".
    Profesor Nancy Scheper-Hughes z Uniwersytetu w Berkley, założycielka organizacji Organs Watch śledzacej nielegalne pozyskiwanie organów ludzkich powiedziała, iż "Rosenbaum należał do ogromnej, zorganizowanej siatki przestępczej trudniacej się handlem organami ludzkimi, z główna siedziba w Izraelu, odpowiedzialnej za tysiace transakcji kupna-sprzedaży nerek, rocznie. [...] Rosenbaum to była właśnie ta osoba, której poszukiwałam przez ponad dziesięć lat. To ja podałam jego nazwisko do FBI."
    ambasada szwedzka w Tel awiwie poczatkowo zareagowała negatywnie na artykuł w prasie, jednak Ministerstwo Spraw Zagranicznych Szwecji nie poparło stanowiska swojej placówki dyplomatycznej tłumaczac się, iż "ambasada odpowiedziała zgodnie z ocena izraelskiej opinii publicznej, jednak rzad szwedzki jest przywiazany do wolności prasy". Zdystansowanie się Ministra Spraw Zagranicznych, który na swym blogu internetowym umieścił zapis mówiacy, że "prawo do swobody wypowiedzi jest podstawowa wartościa ceniona w Szwecji", wzmocniło konflikt.
    Pomimo poważnych poszlak i dokumentów, w tym również wieloletniego dochodzenia prof. Nancy Scheper-Hughes, wskazujacej właśnie na zatrzymanego przez FBI Levy Isaak Rosenbaum jako na handlarza organami ludzkimi pochodzacymi głównie z Izraela, strona izraelska każda krytykę wspiera nagonka dyplomatyczno-medialna, oskarżajac krytyków o "antysemityzm".
    Na zwołanej dzisiaj [niedziela] naradzie gabinetu rzadowego, izraelski Minister Finansów Yuval Steinitz posunał się najdalej, wzywajac do bojkotu przedstawicieli Szwecji w Izraelu. Steinitz nie sprecyzował kto miałby być uznany jako persona non grata, ale ocenia się że chodzi o szwedzkiego szefa MSZ, Carla Bildt, którego wizyta w Izraelu zaplanowana została na poczatek września br.
    Dziennik aftonbladet nie ulega jednak presji i 23 sierpnia br. autor artykułu, asa Linder Borg opublikował kolejny artykuł, w którym podtrzymuje swoje stanowisko wzywajac do otwarcia oficjalnego śledztwa w tej sprawie.
   Opracowanie: Bibula Information Service (B.I.S.) - www.bibula.com - na podstawie Haaretz | UPI

 DO SŁOWIaŃSKICH NaRODÓW:
   (....)Jedna z najbardziej przemilczanych prawd o II wojnie światowej jest ta, że największa ofiarę z ludzkich istnień i ludzkiej krwi, a także ofiarę w postaci zniszczeń majatku narodowego ponieśli wówczas: Rosjanie, Polacy, Ukraińcy, Białorusini, Serbowie, Czesi, Słowacy i inne narody słowiańskie.   Czytaj dalej

Dzisiaj nienawiść wobec Białego człowieka jest jak najbardziej politycznie poprawna.
   (....) Ponieważ kontrolowane przez Syjonistów media nie chca żebyście cokolwiek o tym wiedzieli, to zapewne nie wiecie, że od 2004 r. do dnia dzisiejszego czarni mieszkańcy USa zgwałcili blisko 100.000 (Sto tysięcy) Białych kobiet, co daje oszałamiajaca liczbę 20.000 (Dwadzieścia tysięcy) zgwałconych Białych kobiet (przez czarnych) na rok!!!
    Inaczej mówiac w samym USa jedna Biała kobieta jest gwałcona przez czarnego mniej więcej co pół godziny!!! Nie do wiary? Sprawdźcie kryminalne statystyki FBI a zobaczycie, że nie kłamię. Biorac pod uwagę te liczby, to Białe kobiety sa praktycznie gwałcone bezustannie przez czarnych mieszkańców USa.    Czytaj dalej

   Trzy sposoby na obalenie "dyktatury".Władza panujaca w danym kraju jeśli nie chce udostępnić "narodowi wybranemu" bogactw naturalnych, jest nazywana i traktowana jak "dyktatura". Dyktaturę trzeba obalić wszelkimi dostępnymi środkami i zastapić ja "demokratycznie" wybranym rzadem. "Demokratycznie" wybrany rzad natychmist wpuszcza do kraju tzw. "inwestorów", którzy zaczynaja eksploatować złoża minerałów np: ropy naftowej a bankierzy udzielaja "korzystnych" kredytów.
    Jak państwo nie może spłacić tych kredytów i ich odsetki wtedy banki wspaniałomyślnie udzielaja następnych kredytów wysoko oprocentowanych aby państwo mogło spłacić poprzednie kredyty. Że kredytów nie da się nigdy spłacić? Oczywiście że tak. Przecież o to chodzi aby już zawsze eksploatować bogactwa naturalne w tzw. "demokratycznych krajach" i żeby wszystkie następujace po sobie pokolenia mieszkańców spłacały kredyty.
     

    Szokujaca prawda o produktach żywnościowych.
   Kupujac produkty żywnościowe na ogół nie zastanawiamy się z czego one się składaja. Mamy zakodowane że mięso składa się z mięsa, wędlina składa się z mięsa i przypraw, napoje składaja się z soku i wody itd, itp. Nic bardziej mylnego.  Najmiej w tych produktach jest tego czego powinno być najwięcej. ale najważniejszy jest zysk, więc żeby np: mięsa było 1kg. do ok 30 gram tegoż mięsa wstrzykuje się specjalna automatyczna wstrzykiwarka, specjalne roztwory powodujace zwiększenie obiętości i masy tzw. mięsa dodatkowo przedłużajace jego tzw. okres przydatności do spożycia. Oczywiście nie informuje się klienta - konsumenta że mikstury te składaja się w większości z substancji rakotwórczych, no ale wtedy nikt by tego nie kupił, a chodzi przecież o zysk.
    Nie można też zapomnieć o aspekcie "zdrowotnym" czyli leczeniu podupadajacych na zdrowiu konsumentów (a raczej pozorowaniu leczenia, a dokładniej o czerpaniu korzyści z faktu refundacji kosztów tzw. leczenia). Koncerny farmaceutyczne musza mieć rynki zbytu na swoje produkty. Rynek zbytu w istniejacym jeszcze kraju zwanym Polska, jest szczególnie atrakcyjny gdyż ceny leków można, za przyzwoleniem sprawujacej z nadania Niemiec i Izraela władzę szajki, ustanawiać najwyższe w Unii Jewropejskiej, nie zważajac że pensje i emerytury, za sprawa tej bandy i ich mocodawców, należa do najniższych w tejże unii.
    Zobacz klip filmowy na ten temat puki jeszcze go nie usunięli na rozkaz tych "najbardziej prześladowanych".

 MOSSaD, KOMPUTERY I BRaT KURONIa   27.06.2009r.
   andrzej Kuroń twierdzi, że używane przez niego aplikacje izraelskiej spółki Sapiens nie mogły zawierać żadnych ukrytych mechanizmów służacych do zewnętrznej inwigilacji najważniejszych polskich instytucji. Tymczasem w latach 80. izraelski wywiad sprzedał kilkunastu państwom program z takimi właśnie "furtkami". Kilka tygodni temu opisaliśmy działalność biznesowa andrzeja Kuronia, brata znanego opozycjonisty. Firma Kuronia za pomoca programów spółki Sapiens - kierowanej m.in. przez byłych izraelskich wojskowych - opracowywała w latach 90. systemy dla Narodowego Banku Polskiego, PKO BP, Kancelarii Sejmu, Kasy Rolniczych Ubezpieczeń Społecznych (KRUS), a także dla PZL Warszawa Okęcie. W największym polskim banku, PKO BP wdrażała np. system obsługi centrali w zakresie dystrybucji świadectw udziałowych NFI. Jak czytamy na stronie firmy Kuronia, obejmował on "utrzymanie centralnej kartoteki uprawnionych do nabycia świadectw (ponad 27 min pozycji) , aktualizowanej na podstawie danych PESEL, a także codzienne przetwarzanie danych 0 dystrybucji. Jeśli chodzi o NBP, to system Sapiens realizował "prowadzenie rachunków bieżacych banków w Centrali NBP" oraz transakcje rozliczeniowe on-line między centralami banków.

Nie od dziś wiadomo, że wysoko wykwalifikowani informatycy potrafia wbudować w oprogramowanie specjalne wewnętrzne mechanizmy, niewidoczne dla zwykłych użytkowników. Napytanie, czy izraelska spółka mogła poprzez instalację systemów Sapiens uzyskać dostęp do poufnych danych w Polsce, andrzej Kuroń odpowiedział przeczaco. "Mówimy o systemie, który powstał piętnaście lat temu, wtedy nie było internetu jak dziś. Nie było możliwości, by dane siecia wypłynęły do Izraela. Internet jest od 10 lat, to było znacznie wcześniej. Wówczas komputery działały w sieciach wewnętrznych, a dane z oddziałów były transmitowane po kablu telefonicznym badź dostarczane na dyskietkach"- stwierdził Kuroń.

System od Mossadu

Warto jednak wiedzieć, że już w latach 80. na szeroka skalę stosowano oprogramowanie, w którym celowo umieszczano elementy pozwalajace na inwigilację użytkownika danego systemu. Jedna z najgłośniejszych spraw tego typu była afera zwiazana z programem Promis. Jej fascynujace szczegóły upublicznił kilka lat temu brytyjski dziennikarz Gordon Thomas - wybitny znawca tematyki wywiadowczej. Promis - czytamy w ksiażce Thomasa pt. Szpiedzy Gideona. Tajna historia Mossadu (wyd. 1999, tłum. Zofia Kunert) - to specjalistyczny system baz danych, pozwalajacy na błyskawiczne łaczenie 1 analizowanie rozmaitych kartotek bez konieczności zmian w samym programie. Prototyp aplikacji (jej pełna nazwa to Prosecutor''s Management Information System) powstał w latach 70. w niewielkiej amerykańskiej firmie informatycznej Inslaw.

W 1983 r. w spółce tej zjawił się niejaki Ben Orr, podajacy się za prokuratora z Izraela. Obejrzał program, który miał go interesować ze względu na możliwość wykorzystania w walce z arabskimi terrorystami. Potem okazało się, że dr Orr to w rzeczywistości współpracujacy z rzadem USa Rafi Eitan - zastępca szefa Mossadu ds. operacyjnych, znany m.in. z akcji porwania adolfa Eichmanna. Jak jednak można się było spodziewać, po wizycie Eitana program Promis trafił nie tylko w ręce amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości (który skierował izraelskiego agenta do Inslaw), lecz także do Izraela. Tam najlepsi programiści Mossadu "rozebrali" system, dodali kilka własnych elementów i zaczęli sprzedawać go na świecie jako nowy produkt. Kluczowe znaczenie odegrał tu ostatni dodatek wprowadzony do Promisa przez izraelski wywiad. "Ben Menasze [doradca premiera Icchaka Szamira ds. wywiadu] twierdzi, że został wezwany i miał duży udział w założeniu "furtki" - wbudowanego procesora, o którym nie miał pojęcia żaden z kupujacych. Dzięki niemu Rafi Eitan wiedział, jakiej informacji ktoś poszukuje" - pisze Thomas w Szpiegach Gideona. I dodaje, że dzięki wbudowanemu mechanizmowi "Mossad wykorzystywał Promis do odczytywania tajnych danych innych służb wywiadowczych".

Jakie państwa kupiły system od Izraelczyków? Według Thomasa, były to min. USa, Wielka Brytania, australia, Gwatemala, Korea Południowa, Kanada, ZSRR, NRD i Polska Rzeczpospolita Ludowa. Mossad korzystał na operacji podwójnie. Finansowo, bo wartość programów Promis, sprzedanych różnym państwom i ich instytucjom, miała przekroczyć w 1989 r. 500 min dolarów, i operacyjnie, bo Jerozolima w krótkim czasie uzyskała najbardziej poufne dane wywiadowcze, np. z departamentów rzadowych USa.

Izraelska wtyczka w polskiej "wojskówce"

W Europie, zwłaszcza Wschodniej, transakcje sprzedaży izraelskiego systemu uwierzytelniał brytyjski poseł, milioner i wydawca - Robert Maxwell, uważany powszechnie za jednego z najwyżej postawionych agentów żydowskiego wywiadu w Wielkiej Brytanii (w 1991 r., zaraz po ujawnieniu jego zwiazków z Mossadem, Maxwell został w tajemniczych okolicznościach zamordowany). To właśnie Brytyjczyk pod pretekstem przeprowadzenia dziennikarskiej rozmowy z Michaiłem Gorbaczowem nakłonił do nabycia programu Promis władze KGB.

Jak twierdzi Thomas (który podtrzymał tę tezę w artykule we "Wprost" nr 12/2004), za pośrednictwem Maxwella system informatyczny sprzedawany przez Mossad trafił także do PRL. Przy okazji tej transakcji funkcjonariusze Wojskowej Służby Wewnętrznej (poprzednik WSI), którzy odpowiadali za wdrożenie izraelskiego systemu, pozwolili również wykraść szpiegom z Tel awiwu nowoczesny wówczas rosyjski samolot MiG-29. Wysoki oficer WSW z Gdańska nadzorujacy cała operację "w zamian za milion dolarów wpłacony na konto Citibanku w Nowym Jorku spisał samolot na straty jako bezużyteczny, mimo że niedawno przywieziono go z rosyjskiej fabryki sprzętu lotniczego". Maszynę rozebrano na części i wywieziono z Polski w skrzyniach oznakowanych jako sprzęt rolniczy. Gdy Moskwa i Warszawa odkryły kradzież, Rosjanie wystosowali oficjalna notę do izraelskiego rzadu, po czym Żydzi - którzy zdażyli już przez ten czas poznać wszystkie sekrety MiG-a - zwrócili pospiesznie samolot.

W tym czasie "wysoki oficer WSW" zwiazany podobno blisko z ówczesnym szefem tej służby zdażył odebrać milion dolarów w Nowym Jorku, lecz szybko został przejęty przez służby amerykańskie, które w zamian za współpracę zapewniły mu nowa tożsamość. Równolegle z PRL-owskich służb specjalnych wypływały już dzięki Promisowi najtajniejsze informacje. Przechwytywane były one przez agentów i oficerów Mossadu, którego szefem do 1989 r. był Nahum admoni - dziś jeden z dyrektorów korporacji Emblaze Group, zwiazanej korporacyjnie i personalnie z Sapiens International.

Czy zatem faktycznie należy lekceważyć wszelkie analogie między sprzedaża systemów Promis a wdrażaniem w Polsce przez andrzeja Kuronia aplikacji Sapiens? Na to pytanie z pewnościa nie uzyskamy szybko pewnej odpowiedzi, ale rewelacje Gordona Thomasa - który napisał swoja ksiażkę na podstawie wieloletnich rozmów z izraelskimi agentami oraz przejętych w 1989 r. przez wywiad brytyjski dokumentów Stasi - daja niewatpliwie do myślenia.

Grzegorz Wierzchołowski, Maciej Marosz
za : www.niezalezna.pl

 Uczcijmy Żydów ratujacych Polaków  03.06.2009r.
   Córka gen. bryg. augusta Emila Fieldorfa "Nila", Pani Maria Fieldorf-Czarska ogłosiła list otwarty do dr aliny Całej z Żydowskiego Instytutu Historycznego.
    List otwarty Marii Fieldorf-Czarskiej do dr aliny Całej z Żydowskiego Instytutu Historycznego.
    Obejrzałam przypadkiem telewizyjny program redaktora Tomasza Lisa z Pani udziałem. Program dotyczył podłego artykułu "Europejscy pomocnicy Hitlera w mordowaniu Żydów", opublikowanego niedawno w niemieckim "Spieglu". Ze zdumieniem stwierdziłam, że jedyna różnica między spieglowskimi specjalistami od zamazywania odpowiedzialności Niemców za zbrodnie na obywatelach Polski narodowości żydowskiej a Pania polega na tym, że Pani robi to z większa złościa wobec Polaków i jeszcze bardziej niesprawiedliwie niż Niemcy. aż trudno uwierzyć, że jest Pani obywatelka RP i pracownikiem instytutu naukowego (?), dotowanego zapewne z budżetu państwa polskiego. (jest utrzymywany z budżetu Państwa Polskiego czyli polskiego podatnika. przyp. mój)
    Sprawa jest tym bardziej bolesna, że niemieccy redaktorzy "Spiegla" zaatakowali tym razem polskich chłopów. Oni moga o tym nie wiedzieć, ale Pani jako historyk musi wiedzieć, że aktualnie trwa w Kościele katolickim proces beatyfikacyjny, w którym jest m.in. chłopska rodzina Ulmów. To symboliczna historia, takich było wiele. a co zrobić z ponad 6 tysiacami Polaków, którzy sa "sprawiedliwymi wśród narodów świata"? W Talmudzie napisano, że "kto ratuje jedno życie - ratuje cały świat". Ponad 6 tysięcy razy Polacy ratowali w czasie wojny "cały świat". To przypadki znane i opisane, a ile jest jeszcze nieopisanych? Tymczasem Pani, obywatelka Polski, taki ma dla nich szacunek, że znieważa naród, który ich wydał i wygłasza Pani o tym narodzie niesprawiedliwe, uogólniajace sady.
    Kiedy myślę o Józefie Ulmie, polskim rolniku, zamordowanym przez Niemców 24 marca 1944 r. w Markowej - razem z żona Wiktoria w błogosławionym stanie i sześciorgiem małych dzieci oraz ośmiorgiem ukrywanych przez siebie Żydów - to zastanawiam się, co ci zamordowani Żydzi by Pani powiedzieli, gdyby dziś mogli przemówić? Co by powiedzieli na temat "przyjaźni" niemiecko - żydowskiej, obserwowanej w naszych czasach, kosztem Polaków "pomocników Hitlera"?
    Staram się zawsze kończyć moje spory z różnymi ludźmi propozycjami pokojowymi, pozytywnymi. Teraz także mam propozycję, by mi Pani pomogła w realizacji pewnego pomysłu. Moim zdaniem, należy podziękować wszystkim Żydom, którzy po wojnie pomagali polskim patriotom, prześladowanym i mordowanym przez sowieckie siły "bezpieczeństwa publicznego" tylko dlatego, że chcieli Polski wolnej, suwerennej. Żydzi mieli duże możliwości pomagania, ponieważ wielu z nich zajmowało wysokie stanowiska w aparacie partyjnym i policyjnym Polski sowieckiej. Co prawda, mojemu Ojcu nie pomogli, lecz uczestniczyli w mordzie sadowym. Pisali akt oskarżenia i wydali dwa razy wyrok śmierci na Ojca, wysługujac się Zwiazkowi Sowieckiemu za stanowiska i ordery. ale ja, z powodu auscalera, Merza, Wajsblecha czy Górowskiej, nie mogę sobie wyrabiać opinii o całym narodzie żydowskim.
    Zapewne zna Pani, jako historyk, liczne przykłady pomocy udzielonej Polakom przez Żydów. To jest istota mojej propozycji, która sformułowałam w liście otwartym do adama Michnika już w styczniu 2001 r., opublikowanym w "Naszym Dzienniku", zignorowanym przez "Gazetę Wyborcza". Niestety, do dziś nie dostałam odpowiedzi. Pora wrócić do sprawy: Zorganizujmy wspólnie - Polacy oraz Żydowski Instytut Historyczny - akcję upamiętniania Żydów, którzy z narażeniem życia ratowali Polaków z rak NKWD-UB i KGB-SB w latach 1939-1989, szczególnie w okresie okrutnej sowieckiej okupacji Kresów oraz w pierwszym dziesięcioleciu po wojnie. Mam nadzieję, że teren niezbędny do sadzenia drzew upamiętniajacych szlachetne czyny zostanie udostępniony przez odpowiednie władze. Szlachetność i odwaga ludzka winny być zauważone i nagrodzone nie tylko przez Izrael, ale i przez Polskę. Pani jako Żydówka z polskim obywatelstwem na pewno to rozumie.
    Jeśli chodzi o motto całej akcji, to zapewniam Pania, że w Ewangelii znajdzie się wiele pięknych myśli o wymowie zbliżonej do tych o ratowaniu świata przez dobre uczynki pojedynczych ludzi.
    Maria Fieldorf-Czarska - córka gen. bryg. augusta Emila Fieldorfa "Nila".
    Gdańsk, 28 maja 2009 roku
   Ps. Nie ma się co pasjonować tym tematem. Nie będziemy czcić pamięci Żydów ratujacych Polaków z prostego powodu: nie odnaleziono żadnego Żyda ratujacego Polaków. Z tego samego prostego powodu nie odnaleziono gdyż takiego nie ma i nie było.

 Wielka Brytania: Trzech Żydów skazanych za największa w historii operację przemytu narkotyków  03.06.2009r.
    Trzech obywateli Izraela, w tym jeden w wieku 81 lat, uznanych zostało winnym kierowania największa w historii Wielkiej Brytanii działalnościa przemytu narkotyków.
    57-letni Yehezkel Srebro, 67-letni Mordechai Hersh oraz 81-letni Moshe Kedar prowadzili niezwykle przemyślana działalność przestępcza, w rezultacie której dokonano przemytu co najmniej 12 ton narkotyków o wartości co najmniej 36 milionów funtów.
    Co najmniej 400 dużych bel zawierajacych ekstrakt marokańskich konopii przemycanych było w zbiornikach wodnych holowników, a także ukrywanych jako balast statku. Podczas aresztowania w kwietniu ubiegłego roku, ładunek na statku abbira był tak wielki, że policja musiała rozładowywać bele narkotyków przez kilka dni. "Statek był całkowicie wypełniony, od góry do dołu narkotykami. Każdy schowek, który można było odkręcić, był całkowicie zapełniony konopiami." - powiedział jeden z prowadzacych dochodzenie oficerów.
    Trójka przywódców siatki przestępczej została złapana wraz z dziewięcioma innymi mężczyznami, którzy od pewnego czasu byli obserwowani przez specjalna jednostkę do walki ze zorganizowana przestępczościa - SOCa (Serious Organised Crime agency) oraz celników, którzy uzyskiwali dane od izraelskiego wywiadu. Yehezkel Srebro i Mordechai Hersh odbyli już - jak twierdzi brytyjski dziennik The Times - "znaczace wyroki więzienia" za przemyt do Holandii w 1994 roku narkotyków Ecstasy.
    Po 15-tygodniowym procesie, w dniu 2 czerwca br. sad Winchester Crown Court uznał winę trzech Izraelczyków. Yehezkel Srebro przyznał się do winy w czasie śledztwa, lecz dwóch pozostałych cały czas utrzymuje swoja niewinność. Wyrok ma zostać ogłoszony w czwartek, 4 czerwca br.
    Dyrektor SOCa, andy Sellers powiedział, że "Operacja [zatrzymania przemytników] była ogromnym sukcesem w zakresie kooperacji międzynarodowych oraz krajowych służb bezpieczeństwa. Wielkość przechwyconych narkotyków ocenić można na 3,5 miliona dolarów, które zasilały wielka gamę różnego rodzaju działalności przetępczej".
    Media światowe niemal zupełnie ignorowały przebieg procesu dotyczacego tego największego w historii Wielkiej Brytanii przemytu narkotyków, zapewne z uwagi na pochodzenie etniczne podejrzanych.
    Obywatele Izraela oraz żydowscy obywatele innych krajów należa do światowej czołówki przemytników narkotyków. Jak stwierdzaja służby antynarkotykowe, jeden z najbardziej popularnych narkotyków, znany pod nazwa Ecstasy produkowany jest w Izraelu i rozprowadzany na świecie z wykorzystaniem kanałów przerzutowych opracowanych przez szmuglerów diamentów, co w praktyce odpowiada niemal całkowitej kontroli żydowskich przemytników, którzy do swoich celów wykorzystuja również ortodoksyjnych Chasydów.
    Za: www.bibula.com - na podstawie Times | The JC

 Historia która nie wolno nam znać
   Gdy kilka lat temu ukazała się ksiażka młodego historyka amerykańskiego, Bryana Marka Rigga pod tytułem "Hitler's Jewish Soldiers: The Untold Story of Nazi Racial Laws and Men of Jewish Descent in the German Military" (Żydowscy żołnierze Hitlera: Nieznana historia nazistowskich praw rasowych oraz mężczyzn pochodzenia żydowskiego w wojsku niemieckim), nie spotkała się ona z jakimkolwiek odzewem najważniejszych mediów w Polsce, czemu i dziwić się nie należy.Bryan Mark Rigg na podstawie setek wywiadów z niemieckimi kombatantami żydowskiego pochodzenia oraz tysięcy dokumentów wydobytych z archiwum doszedł do wniosku, że ponad 150 tysięcy osób, które według praw rasowych III Rzeszy uważane być powinny za Żydów, walczyło w szeregach jej armii - i to za osobistym pozwoleniem Hitlera. Sto pięćdziesiat tysięcy Żydów wspierajacych nazistowskie państwo niemieckie nie wzbudziło zainteresowania takich czołowych mediów, jak "Gazeta Wyborcza" czy TVN. Co innego, gdyby chodziło o jakiegoś pojedynczego Polaka-renegata...alex Kurzem - mały Żyd z Białorusi trafił do Łotewskiego Waffen-SS, gdzie został maskotka pułku
    Warto nadmienić, że profesorowie z Yale University odwrócili się od Rigga, czy to ze strachu, czy też z przekonania. Swój doktorat, oparty na wcześniejszej pracy magisterskiej, musiał pisać zupełnie sam. Niech się i tak cieszy. Ministrem edukacji w USa nie była wówczas żadna Katarzyna Hall ani ktoś jej podobny, prezydent nie wtracał się do naukowej metodologii, nie usiłowano też napuścić żadnych kontroli na uniwersytet ani straszyć go odebraniem dotacji.
    Przypomnieliśmy sobie o tym fakcie, gdyż zaprzyjaźnione wiewiórki podrzuciły nam fotokopię artykułu "Judiska soldater slogs för Hitler" (Żydowscy żołnierze walczyli za Hitlera) umieszczonego w szwedzkim dzienniku "Dagens Nyheter" z niedzieli, 5 stycznia 1997 roku, a więc już 12 lat temu. artykuł traktował właśnie o badaniach prowadzonych przez Rigga na - jak to określiła gazeta - "ziemi niczyjej".
    Rigg rozmawiał osobiście z ponad 300 weteranami, którzy podawali mu dalsze adresy i kontakty. Przez cztery lata jeździł po Niemczech, niekiedy na rowerze; czasami spał na stacjach kolejowych. Wszystko by ograniczyć koszty swych badań. Podczas poszukiwań, jak twierdzi, sam odkrył u siebie żydowskie korzenie.
    Rigg osobiście udokumentował żydowskie pochodzenie u ponad 1200 żołnierzy armii Hitlera - w tym dwu marszałków polowych i dziesięciu generałów, którzy dowodzili ponad setka tysięcy ludzi. W około 20-tu przypadków żołnierze żydowskiego pochodzenia otrzymali najwyższe odznaczenie wojskowe, Krzyż Rycerski (Ritterkreuz).
    Jednym z odkryć Rigga było odnalezienie niemieckiego rejestru z 1944 roku, gdzie znajdowało się 77 wysokich oficerów mieszanego żydowskiego pochodzenia (mischlinge, mamzery) lub żonatych z Żydówkami. Wśród nich dwu generałów, ośmiu generałów-lejtnantów, pięciu generałów-majorów i dwudziestu trzech pułkowników. Dokumenty wszystkich 77-iu wojskowych były osobiście podpisane przez Hitlera, co oznaczało wyjatek od reguły, uniemożliwiajacej osobom majacych wśród rodziców lub dziadków Żyda zostanie oficerem. Wg, Rigga takich rejestrów było co najmniej kilkanaście.
    Żydzi zajmowali stanowiska również w administracji cywilnej współpracujacej z wojskiem, np. pewien Niemiec żydowskiego pochodzenia był odpowiedzialny za kluczowe zakłady współpracujace przy budowie czołgów i wozów bojowych.
    Opisany przez Rigga 82-letni (wówczas) weteran zmienił sobie nazwisko na nieżydowsko brzmiace, został kapitanem w wojsku, ożenił się z żydowska dziewczyna ze swego miasta rodzinnego - i przez cała wojnę, służac w wojsku, udało mu się pozostać ortodoksyjnym Żydem, uprawiać aktywnie swe obrzadki itp. Sam Helmut Schmidt, kanclerz RFN w latach 1974-1982, przyznał iż przed swymi kolegami, oficerami lotnictwa, ukrywał fakt, iż jego dziadek po mieczu był Żydem.
    Zdarzało się, iż podczas gdy żołnierz walczył na froncie, jego rodzina została eksterminowana przez hitlerowców. Istnieja dowody na zgładzenie ok. 2300 krewnych tej grupy 1000 żołnierzy, która Rigg analizował w swej pracy. Nie udało mu się znaleźć żadnych dokumentów świadczacych o tym, iż zasługi wojenne żydowskich żołnierzy w jakikolwiek sposób pomogły ich rodzinom.
    Jeśli w armii Hitlera znajdowali się Żydzi, by w ten sposób uratować swoja skórę, jest to w jakiś sposób zrozumiałe - ale zarazem odbiera Żydom jakiekolwiek moralne prawo krytykowania innych, w czym celuja. Istnieja jednak umotywowane podejrzenia, iż wielu Żydów dokładnie wiedziało, o co chodzi w nazizmie i mimo to nie uczyniło najmniejszej próby ratowania życia swym współplemieńcom - choć Żydzi głośno domagaja się od całego świata, aby ich bronił i narażał dla nich swoje życie oraz opluwaja wszystkich, którzy (ich zdaniem) za mało się dla Żydów poświęcaja.
    Wśród znanych Żydów-nazistów należy wymienić np. Eichmanna, czy marszałka polowego Milcha, drugiego po Göringu, którego dokumenty wskazujace na żydowskie pochodzenie zostały sfałszowane przez lub na polecenie samego Göringa. Nie zapominajmy o Reinhardzie Heydrichu.
    (Nb osławiony gaz Cyklon B wynalazł Żyd Fritz Faber, skadinad noblista.)
    Oczywiście zawsze znajda się usłużni pseudobadacze, którzy (jak np. prof. David Cesarani z Southampton) będa twierdzić, iż żydowskich żołnierzy Hitlera nie można traktować jak Żydów, gdyż sami określili swa niemiecka tożsamość i jeszcze ja potwierdzili, walczac za Hitlera. Gdybyż to tak każdy Żyd mógł się wykręcić sianem twierdzac, iż czuje się Niemcem - to pewnie nie było by kim zaludnić obozów koncentracyjnych, a my nie uważalibyśmy słów profesorka za zwyczajowe pieprzenie w myśl zasady "Bronić Żydów, iść w zaparte". Przypominamy zreszta, iż rodziny i krewnych owych żołnierzy były często eksterminowane, choć na pewno przyszło im na myśl samookreślić się jako Niemców.
    Jeden z wojennych losów: alex Kurzem - mały Żyd z Białorusi trafił do Łotewskiego Waffen-SS, gdzie został maskotka pułku. Jego zadaniem było m.inn. wabienie czekolada i cukierkami żydowskie dzieci broniace się przed wejścim do wagonów majacych zawieźć je na śmierć. alex (prawdopodobnie) żyje do dziś i mieszka od 1949 r. w australii. Dziś wstyd mu za to, co robił jako dziecko. Zdjęcia dorosłych Żydów służacych w armii Hitlera nie sa publikowane.
    Na zakończenie - być może szokujaca informacja: za hitlerowskie Niemcy zginęło więcej osób pochodzenia żydowskiego niż padło za Izrael we wszystkich wojnach z arabami.
    Polecam zajrzenie na strony:
    http://www.bryanrigg.com
    http://chodakiewicz.salon24.pl/80974,zydowscy-zolnierze-hitlera
    http://chodakiewicz.salon24.pl/80975,zydowscy-zolnierze-hitlera-cz-ii
    http://chodakiewicz.salon24.pl/80976,zydowscy-zolnierze-hitlera-cz-iii
    http://www.irekw.internetdsl.pl/zyd_zol_hitlera.html

Hitler o Polakach : (...) Polacy sa najbardziej inteligentnym narodem (...)"  (iskry.pl) 
Władze amerykańskie znalazły po wojnie w jednym z bunkrów frankfurckich tajny memoriał adolfa Hitlera do Heinricha Himmlera z 4 marca 1944 roku. Zawarł w nim zdumiewajaca apologię narodu polskiego.   
Czy jeden z największych zbrodniarzy świata był ukrytym polonofilem?
W polskim internecie furorę robi wycinek prasowy z "Głosu Wielkopolski" z 1947 roku, który powołujac się na istniejaca wówczas agencję United Press przywołuje szokujace słowa adolfa Hitlera: "Polacy sa najbardziej inteligentnym narodem ze wszystkich, z którymi spotkali się Niemcy podczas tej wojny w Europie... Polacy według mojej opinii, oraz na podstawie obserwacji i meldunków z Generalnej Gubernii, sa jedynym narodem w Europie, który łaczy w sobie wysoka inteligencję z niesłychanym sprytem. Jest to najzdolniejszy naród w Europie, ponieważ żyjac ciagle w niesłychanie trudnych warunkach politycznych, wyrobił w sobie wielki rozsadek życiowy, nigdzie niespotykany.
    Na podstawie ostatnich badań, powadzonych przez Reichsrassenamt uczeni niemieccy doszli do przekonania, że Polacy powinni być asymilowani do społeczności niemieckiej jako element wartościowy rasowo. Uczeni nasi doszli do wniosku, że połaczenie niemieckiej systematyczności z polotem Polaków dałoby doskonałe wyniki" - pisał kat Polaków.
źródlo: Fronda.pl  Obok fragment prasowej notki z Głosu Wielkopolski z 1947 roku o memoriale adolfa Hitlera.

  19.05.2009r. Obamomania na Notre Dame. aresztowano zakonnika, bo się modlił
   Starszy kapłan, drżacym głosem śpiewajacy kantyk i niosacy krzyż, został aresztowany na terenie uniwersytetu. Władze oczyszczały w ten sposób teren przed uroczystościa uhonorowania Baracka Obamy.
    Jakie przestępstwo popełnił ojciec Norman Weslin? Modlił się i głosił naukę Kościoła na katolickim uniwersytecie, który zdecydował się uhonorować zwolennika aborcji, prezydenta Baracka Obamę, prestiżowym tytułem doktora.
    78 amerykańskich biskupów wyraziło swój sprzeciw wobec decyzji władz uczelni, a wielu donatorów wstrzymało na znak protestu swoje wpłaty, powodujac w budżecie uniwersytetu stratę 14 mln dolarów.
    To nie pierwszy incydent zwiazany ze sprawa "medalu dla Obamy" na terenie kampusu uczelni. Ewentualni kontestatorzy decyzji rektora o. Johna Jenkinsa, którzy planowali akcje sprzeciwu, zostali uprzedzeni, że zostana aresztowani, jeśli tylko przekrocza bramę Notre Dame. Ksiadz Norman Weslin nie podporzadkował się temu zakazowi.
   Za: fronda.pl

 I co zrobić z ta wiedza?  10.05.2009r
 

 Nowojorski rabin skazany za molestowanie córki    09-05-2009
    Nowojorski rabin został skazany na 30 lat więzienia za molestowanie córki - informuje agencja associated Press. W marcu sad uznał, że rabin Israel Weingarten dopuszczał się molestowania córki przez znaczna część jej dzieciństwa. Obecnie orzeczono wymiar kary. Proces był traumatycznym przeżyciem dla ofiary, majacej obecnie 27 lat. Weingarten, który bronił się sam, wielokrotnie brał córkę w krzyżowy ogień pytań.
    Sędzia John Gleeson powiedział Weingartenowi, że jego zachowanie w sadzie jeszcze spotęgowało skalę zbrodni. - Wydawało się, że w jakiś perwersyjny sposób doskonale się pan bawił - oświadczył sędzia i dodał, że nigdy nie zapomni bólu, jakiego doświadczyła córka skazanego.
    źródło: onet.pl

 Można to nazwać tak: "Skok tysiaclecia"
   Kolejny zamach na podstawy bytu państwa i narodu.
  29.04.2009r
    Rzadzaca nami banda polskojęzycznych szubrawców pod kierownictwem Głównego Szubrawca Donalda Tuska, po cichu, w ukryciu przygotowuje ustawę, która ma doprowadzić do pozbawienia Polski i Polaków bogactw naturalnych takich jak złoża miedzi, jedne z największych na świecie wzbogacone złotem i srebrem, które zawsze występuje z miedzia, w tym przypadki w b.dużej ilości, złożami ropy naftowej i gazu, oraz bardzo bogatymi złożami geotermalnymi. Nie wspominajac o masowym wykupywaniu ziemi głównie przez Niemców. Chodzi o ustawę o prawie geologicznym i górniczym, która zezwoli na ich wyprzedaż w ręce cudzoziemców. Ustawa ta ma być ogłoszona 1 lipca 2009. Żydłactwo nie bierze pod uwagę że te kopaliny należa do Polski i Polaków, ale przecież sa oni znani z tego że zawsze żeruja na cudzym majatku i cudzej pracy.
   Wszystkie media milcza na ten temat. Nie ma się co dziwić, przecież sa w tych samych rękach i być może boja się reakcji Polaków, choć w to akurat można watpić. Dziesiejsi Polacy sa tak ogłupieni że już można zrobić z nimi wszytko. Poza nielicznymi grupami, osobiście zainteresowanymi swoim losem, np: stoczniowcy, nikt już nie protestuje przeciw jawnemu rozkradaniu resztek majatku narodowego i masowym zwolnieniom z pracy.
   "O take Polskie" walczył pewien osobnik, który sam w pojedynkę, z żona i dziećmi obalił komunizm, a statnio groził że wyjedzie z Polski. Służę noga na dodanie rozpędu.

 Jak z pospolitych bandytów robi się "bohaterów". Jest to oczywiście możliwe, pod warunkiem że sa oni Żydami.  22.04.2009r
   Chodzi o film Edwarda Zwicka "Defiance", co można przełożyć jako "Opór", opowiadajacy historię trzech braci Bielskich, polskich Żydów, którzy w latach 1942-1944 stworzyli ruch oporu wspólnie z sowieckimi partyzantami na terenach dzisiejszej Białorusi. Przypisuje się im uratowanie 1200 Żydów. Tak brzmi przynajmniej hollywoodzka prawda, wbijana do głowy przez międzynarodowe media potencjalnym widzom. Film oparty jest na ksiażce Nechamy Tec "Defiance. The Bielski Partisans" ("Opór. Partyzanci Bielskiego").
   a tak się jakoś dziwnie składa, że wszystkie znane nam filmy na temat żydowskiego ruchu oporu podczas II Wojny Swiatowej nie sa oparte na faktach, lecz na mitach i legendach, badź na ordynarnych kłamstwach.
   Nie inaczej jest z "Defiance". Twórcy filmu zupełnie pominęli rzecz najważniejsza: chodzi nie tyle o jakichś szlachetnych partyzantów, ile o pospolitych bandytów, rabusiów i gwałcicieli, oskarżanych miedzy innymi o współudział w pacyfikacji wsi Naliboki, dokonanej 8 maja 1943 przez Sowietów. (Podobnej zbrodni we wsi Koniuchy 29 stycznia 1944 dokonali również żydowscy "partyzanci".
   Pacyfikacja Naliboków nie jest ani pokazana, ani nawet wspomniana w filmie, a szkoda, bo była to "operacja wojskowa" ze wszech miar bardzo udana: zginęło 128 osób cywilnych, w tym kobiety i dzieci.
   Celem ugrupowania braci Bielskich (Tewje, asael, Zus i aron) nie była, wbrew legendzie, walka z Niemcami - lecz po prostu przeżycie wojny.
   Sowieci pozostawili im duża autonomię. Żydowskie ugrupowania słynęły z okrucieństwa, a podczas tzw. "akcji zaopatrzeniowych" znęcali się, bili, gwałcili kobiety i małe dzieci, straszyli zemsta Sowietów. I oczywiście rabowali wszystko, co mogło mieć dla nich wartość.
   (...)Polski przedwojenny komunista Józef Marchwiński (który był żonaty z Żydówka o imieniu Ester i z tej racji został dołaczony do obozu przez dowództwo sowieckie) wspomina:
    "Bielskich było czterech braci, chłopów rosłych i dorodnych i nic też dziwnego, że mieli powodzenie u niewiast w obozie. Byli to mołojcy do wypitki i miłości, nie mieli jednak ciagotek do wojaczki. Najstarszy z nich (dowódca obozu) Tewie Bielski zarzadzał nie tylko wszystkimi Żydami w obozie, lecz dowodził również dość licznym i ślicznym 'haremem' - niby król Saud w arabii Saudyjskiej. W obozie, gdzie rodziny żydowskie kładły się często na spoczynek z pustymi żoładkami, gdzie matki przytulały do wyschniętych piersi głodne swoje dzieci, gdzie błagały o dodatkowa łyżkę ciepłej strawy dla swoich maleństw - w tymże obozie kwitło inne życie, był też inny, bogaty świat!
    Bielski i jego świta nie narzekali na złe warunki, na okupację. Posiadajac złoto i kosztowności swoich ziomków, mogli prowadzić wystawny tryb życia. W ziemiankach braci Bielskich i najbliższego ich otoczenia, stoły uginały się od wytrawnych potraw i napojów, a liczne grono pięknych kobiet stale otaczało Tewie Bielskiego i jego trzech budrysów. Piękności te nie znały głodu i niedostatku. Były zawsze ślicznie ubrane a na ich rękach i szyjach lśniły blaskiem drogie klejnoty i kamienie, nie zbrukały też zbożna praca swych białych raczek".

    Nawet w raportach sowieckich podano: "[Tewje] Bielski nie zajmował się praca bojowa, a spekulował w oddziałach. Brał od swoich partyzantów złoto na zakup broni i przywłaszczał je, a broni nie dawał".
   Historia braci Bielskich ma również współczesny nam epilog za sprawa ostatniego żyjacego z braci, arona, który przybrał nazwisko Bell.
   Otóż w roku 2008 media doniosły, że amerykańskie małżeństwo, aron i Henryka Bell, najpierw zaprzyjaźniło się z 93-letnia Janina Zaniewska z Florydy, a następnie - obiecujac jej wakacje w dawno niewidzianej Polsce - umieściło ja w domu opieki Hospes Hospiti w Pobiedziskach pod Poznaniem.
    Oszuści: aron Bell (Bielski) i Henryka Bell Następnie Bellowie wrócili do USa już bez Janiny Zaniewskiej i ogołocili jej konto z sumy 250 tys dolarów życiowych oszczędności, wykorzystujac wyłudzone od niej pełnomocnictwo. Sprawa wyszła na jaw i przedsiębiorczy Żydzi zostali w USa aresztowani pod zarzutem porwania i oszustwa.
   Janina Zaniewska, lat 93(ofiara zydowskich bandziorow) przed rozlozonym w czasie napadem na jej nieruchomosc, zyciowe oszczednosci (cwierc mil. dol.) i w kosekwencji zamachem na jej zycie:
    ["Na przestrzeni lat Zaniewska przebywała w Polsce miesiacami, spędzajac czas w uzdrowiskach i odwiedzajac przyjaciół. Podróżowała zawsze samodzielnie, a przed każdym wyjazdem pilnowała, żeby na czas opłacić wszystkie rachunki za swoje kondominium - wspominała Kathy Branham, księgowa z Palm Beach Towers."] ["pełna wigoru kobieta, która lubiła brać kapiele w jacuzzi"]
    Objawy po pierwszych "aktach opiekunczych" zydlackich bandziorow: aron i Henryka Bell uzyskali pełnomocnictwo do reprezentowania Zaniewskiej i rozmieścili jej pieniadze na kilku kontach pod swoja kontrola, żeby móc je inwestować z lepszym zyskiem... ale - jak oznajmił kapitan Elmer Gudger z policji w Palm Beach para wydała wszystko, z wyjatkiem 1,000 dolarów z ćwierćmilionowych oszczędności Zaniewskiej na regulowanie swoich rachunków i spłaty własnej pożyczki.
    Ludzie, którzy znali Zaniewska w kompleksie mieszkalnym Palm Beach Towers powiedzieli, że na parę miesięcy przed wyjazdem do Polski zmieniła się z pełnej wigoru kobiety, która lubiła brać kapiele w jacuzzi, w przygaszona osobę przykuta do wózka inwalidzkiego. Zaniewska powiedziała policji, że Henryka Bell dawała jej witaminy, które powodowały, że stawała się "bardzo cicha".
    Kluczowym momentem w tej historii było przejęcie pełni władzy nad osoba Zaniewskiej na przełomie 2005 i 2006 roku. Jej osobisty lekarz, dr Daniel Fortier, zaopatrzył Henrykę Bell w pismo stwierdzajace, iż jego pacjentka "miała symptomy paranoi", kiedy wydawało się jej, że inni zabieraja jej pieniadze i robia jej jakieś zastrzyki. Doktor powiedział policji, że poproszony został o wydanie opinii na temat zdolności płacenia rachunków przez Zaniewska. Wypisał pismo stwierdzajace, że Zaniewska radzi sobie z prostymi sprawami, ale nie jest w stanie podejmować odpowiednich decyzji finansowych, ponieważ wydawało mu się, że Henryka Bell jest opiekunka wyznaczona przez sad.
    Ewa Chyra potwierdziła fakt pobytu Janiny Zaniewskiej w prowadzonej przez siebie placówce w Pobiedziskach. Ta delikatna sprawa zajmowała się amerykańska ambasada i może nie należałoby jej nagłaśniać - sugerowała na poczatku rozmowy z redakcja szefowa domu opieki Zapytana o to, na jakiej podstawie mieszkanka Florydy została przyjęta do domu opieki, pani Chyra powiedziała, że Bellowie przedstawili odpowiednie pełnomocnictwa, "przetłumaczone na polski przez kancelarię prawna".
    Waldemar Losski, wymieniany w policyjnym dpokumencie jako "osobisty przyjaciel" małżeństwa Bell. Jak wynika z raportu, para poinformowała kierownictwo kompleksu mieszkalnego Palm Beach Towers, że na czas nieobecności Zaniewskiej, będzie on zajmować jej kondominium (mieszkanie wlasnosciowe). W rozmowie z prowadzacymi śledztwo Losski potwierdził fakt swej przyjaźni z Bellami i powiedział, iż zaoferowano mu mieszkanie za darmo.
    adwokat reprezentujacy aresztowana Michael Wrubel parę powiedział w wywiadzie dla dziennika "Palm Beach Post", że Zaniewska miała objawy demencji, a jego klienci próbowali jej pomóc.
    Po powrocie na Florydę z Pobiedzisk Zaniewska trafiła do miejscowego domu opieki, a ponieważ nie posiada żadnej rodziny została objęta tymczasowa kuratela stanowego departamentu ds. dzieci i rodzin. (...)

 Ujawniamy zarobki eurokomisarzy: Milionerzy z Komisji   18.04.2009r
   Komisja Europejska to nie tylko fabryka najróżniejszych dyrektyw i rozporzadzeń, ale przede wszystkim producent milionerów. Dosłownie. Komisarze Komisji otrzymuja rocznie ponad milion złotych pensji. To bez dodatków. Polska komisarz Danuta Hübner w ciagu pięciu lat wzbogaciła się o ponad 6 mln złotych. a to nie wszystkie jej zarobki. Ujawniamy, ile zarobiła p.Hübner i ile kosztuje utrzymanie 27 unijnych komisarzy.
    O pensjach członków Komisji Europejskiej nie pisze się wiele w polskiej prasie. Właściwie w ogóle się nie pisze. Panuje tu istna zmowa milczenia. "Dziennikarze śledczy" największych gazet w kraju jakoś nie moga wyśledzić, jak wysokie pensje pobieraja z kieszeni europejskich podatników komisarze Komisji Europejskiej i 34 tys. jej urzędników zatrudnionych w Brukseli. Po wpisaniu do wyszukiwarki hasła "zarobki komisarzy UE" wyskakuja linki do artykułów o biedzie i walce z dyskryminacja zarobkowa. Jednak ani słowa o tym, jak bardzo wzbogaciła się polska komisarz Danuta Hübner i jej 26 koleżanek i kolegów z unijnej Komisji.
    Kasa, Danka, kasa...
    Brytyjski instytut Open Europe opublikował 21 marca tego roku specjalny raport o zarobkach członków Komisji Europejskiej i spodziewanych odprawach dla nich po czerwcowych wyborach do Parlamentu Europejskiego oraz o powołaniu nowego "rzadu UE".
    Lektura opracowania brytyjskiego think-tanku ukazuje obraz okradania podatników przez urzędników ponadpaństwowej struktury. Według tych danych, Danuta Hübner w ciagu pięciu lat zasiadania w Brukseli zarobiła prawie 1,5 miliona euro, a dokładnie - 1.410.204,25 euro. Przy kursie 4,50 zł za euro daje to kwotę ponad 6,3 mln zł za pięć lat bycia unijnym komisarzem. Oczywiście przez ten czas kurs złotówki do euro był płynny i wahał się, ale nawet liczac po 3,20 zł za euro, daje to kwotę 4,5 mln zł.
    Danuta Hübner zarobiła więc w ciagu pięciu lat ok. 5 mln złotych. Według "Open Europe", złożyły się na to: roczna pensja komisarza - 238.919 euro, coroczny dodatek mieszkaniowy - 35.837,85 euro oraz coroczny fundusz reprezentacyjny - 7284 euro. To jednak nie wszystko. Komisarz Hübner może jeszcze "wyciagnać" grubo ponad półtora miliona złotych.
    Po czerwcowych wyborach do Europarlamentu i ukonstytuowaniu się nowego PE obecna Komisja Europejska podaje się do dymisji. Na jesieni zostanie powołana nowa. Każdy z komisarzy za sam fakt zakończenia swej kadencji i odejścia z KE otrzyma wypłacana przez trzy lata odprawę. Dla komisarz Hübner oznacza to wzbogacenie się o 358.378,50 euro, czyli ok. 1,6 mln zł. Do tego dojdzie tzw. zasiłek przeprowadzkowy w wysokości 19.909,92 euro, co daje prawie 90 tys. złotych.
    Tak więc samo pożegnanie Danuty Hübner ze stołkiem eurokomisarza będzie kosztować podatników prawie 1,7 mln zł przelanych na jej prywatne konto. ale na tym nie koniec. Komisarz Hübner dostanie jeszcze więcej kasy.
    Miękkie ladowanie Hübner
    Każdemu byłemu członkowi KE należy się dożywotnia emerytura w wysokości 51.068,94 euro rocznie, czyli ok. 230 tys. zł, a więc ok. 19 tys. zł miesięcznie. Oczywiście emerytura jest co jakiś czas rewaloryzowana, by nie zjadała jej inflacja. Think-tank Open Europe wyliczył, iż Danuta Hübner do końca swego życia (przyjmujac średnia europejska długość tego ostatniego) otrzyma z tytułu owej emerytury kwotę 852.851,24 euro - i to tylko za okres pięciu lat zasiadania w "europejskim rzadzie". Jednakże to jeszcze nie koniec pieniędzy, jakie z naszych kieszeni zabierze komisarz Hübner.
    Platforma Obywatelska ogłosiła właśnie, iż Danuta Hübner (już milionerka - i to liczona w euro) będzie kandydowała z listy tej partii do Europarlamentu. Jeśli się dostanie, od czerwca będzie zarabiała ponad 7 tys. euro z tytuły bycia europosłem. Od nowej kadencji wchodza bowiem w życie nowe zasady naliczania zarobków deputowanych do PE - i to już nie poszczególne kraje decyduja o wysokości pensji. Europarlamentarzyści sami sobie będa ja teraz wyznaczać.
    Do tego dojdzie też ok. 12 tys. euro na prowadzenie biur i pensje asystentów. Europosłowie moga także korzystać z dofinansowywania organizowanych przez siebie różnego rodzaju konferencji, seminariów itp. imprez oraz dotować swoje broszury, ulotki tudzież inne wydawnictwa o tematyce europejskiej.
    Układ pieniędzy
    Komisarzy Komisji Europejskiej powołuje na stanowiska Rada Unii Europejskiej, a więc szczyt przywódców państw członkowskich WE. De facto zatem nominacja zależy od premiera lub prezydenta danego kraju, bowiem każde państwo ma "swojego" komisarza. Zarabiajacy miliony euro komisarze nie więc sa przez nikogo wybierani, a jedynie mianowani przez najróżniejsze rzadowo-partyjne układy.
    Danuta Hübner dostała swoja posadkę w wyniku porozumienia prezydenta Kwaśniewskiego z premierem Millerem w 2004 roku. Ówczesny szef polskiego rzadu był słaby, sponiewierany przez aferę Rywina, słabnace notowania i dziennikarzy ciagle pytajacych o jego dymisję. Dlatego zdecydował się desygnować na polska komisarz była szefowa Kancelarii Prezydenta Kwaśniewskiego i jego bliska współpracowniczkę.
    Teraz to rzad PO będzie decydował, kogo wysłać na "milionowa" posadkę do Brukseli. Być może jednak prezydent Kaczyński też będzie chciał mieć wpływ na obsadę tego intratnego, jak się okazuje, stołka. Może dojdzie do kompromisu? W końcu pieniadze podatników niejedna spółkę stworzyły. PO jednak powinna się solidnie wyspowiadać z tego, czy aby za propozycja złożona Hübner nie poszły jakieś profity finansowe. Na dodatek powinniśmy się dokładnie przygladać procesowi wyłaniania przez rzadzaca partię nowego komisarza za miliony.
   Za Najwyższy Czas

 Ziemkiewicz o pracy Pawła Zyzaka  10.04.2009r
   Ukazała się obszerna biografia Lecha Wałęsy pióra Pawła Zyzaka. "Gazeta Wyborcza" zdażyła ja już nazwać "śmieciem" tudzież "stekiem bredni, haniebnych insynuacji i odrażajacych pomówień", co jest dla każdego myślacego człowieka najlepsza rekomendacja. I choć, wbrew temu, co można by sadzić po obelgach salonu, nie jest to ksiażka pozbawiona wad, to praca, jaka Zyzak wykonał, zasługuje na szacunek.
    Ten człowiek zadał sobie trud przeczytania bodaj wszystkich wywiadów udzielonych przez Wałęsę do roku 1988, wszystkich zachowanych zapisów jego przemówień i relacji ze spotkań, trud pojechania w różne miejsca, porozmawiania z ludźmi, którzy go blisko znali. I zadania pytań, których nikt przed Zyzakiem zadawać się nie odważył (praca Cenckiewicza i Gontarczyka, odważna i zasługujaca na najwyższy szacunek, dotyczyła tylko jednego epizodu biografii przyszłego przywódcy "Solidarności").
    Czyż zreszta nie jest wystarczajaco wymowny fakt, że ksiażka Pawła Zyzaka jest pierwsza (!) próba pełnego opisania tak ważnego dla najnowszej historii Polski życiorysu? Jakoś ci, którzy krzycza o "bredniach", nie mieli odwagi wziać się za taka pracę przez 20 lat. Czyż nie ze strachu przed nieuniknionym naruszeniem tabu? Poza tym nie dotyczy to tylko Wałęsy - gdzież sa biografie Geremka, Michnika, Kuronia? Gdzie monografia "Tygodnika Mazowsze"? Wszystko to dopiero czeka na odważnych.
    "Gazeta Wyborcza" usiłuje sprowadzić cała pracę Zyzaka do odkrycia, iż przyczyna, dla której przyszły bohater musiał opuścić rodzinna wieś, było zrobienie pewnej pani nieślubnego dziecka. Być może Zyzak zrobił bład, publikujac te relacje krajanów byłego prezydenta - ludzie w Polsce, jacy sa, wiadomo, i lubia powtarzać o bliźnich różne plotki, na wsi zwłaszcza. Nie wiem, na ile mocne ma tu autor dowody. Sprawa ewentualnego młodzieńczego romansu to jednak w biografii drobiazg, niewiele znaczacy, choć charakterystyczny.
    Drobiazgów jest zreszta więcej - coś tam wiedziało się, że młody Wałęsa trafił do specjalnej szkoły dla trudnej młodzieży, jakby poprawczaka. ale dopiero od Zyzaka dowiedziałem się, że na poczatku lat dziewięćdziesiatych pojawili się w tej szkole panowie z UOP i skonfiskowali, najzupełniej bezprawnie, cała szkolna dokumentację z odnośnego okresu.
    Takich śladów zacierania przez Wałęsę prawdy o swych dawnych sprawach znajdziemy tu więcej. Same w sobie sa one wymownym oskarżeniem, i dowodem na to, co warte sa dziś zapewnienia Wałęsy i histeryczne wrzaski jego obrońców z salonu, który dwie dekady temu nienawidził go nie mniej, niż dziś Kaczyńskiego.
    Znajduję w ksiażce Zyzaka potwierdzenie tezy, która głoszę od dość dawna - że Wałęsa był nie tyle herosem, co niewiarygodnym cwaniakiem, który ze swym niezwykłym talentem do wcielania się w różne postacie potrafił okpić i rzesze prostych ludzi, przemawiajac do nich z Matka Boska w klapie, i współpracowników z podziemia, i esbeków, którym obiecywał współpracę, a potem ich kołował.
    Paradoksem historii jest to, że tylko taki cwaniaczek i krętacz, napędzany niewiarygodna megalomania i pycha (zachowało się nagranie z podsłuchu, na którym przewodniczacy "Solidarności" tłumaczy bratu, że ich ród wywodzi się od rzymskich cesarzy) mógł odegrać taka rolę, jaka odegrał. Gdyby Wałęsa był taki, jakiego chce się go dziś widzieć, gdyby choć trochę przypominał alfę z zapomnianej, hagiograficznej sztuki Sławomira Mrożka - to by go SB zamordowała tak jak Tadeusza Szczepańskiego.
    Wałęsa, choć niekonsekwentnie wypiera się zobowiazania do współpracy z SB, w sumie nie kryje, że "prowadził z nimi swoja grę", i na tyle często wyrywało mu się, na czym ta gra polegała, że można na podstawie samych jego wypowiedzi dość dobrze jego cwaniactwo opisać. Można je też usprawiedliwić. W końcu - jak mówi on sam - skoro wygrałem, to znaczy, że robiłem dobrze, i co komu do tego?
    Problem w tym, że myśl o zwycięstwie wycwaniaczonym, o bohaterze nie tyle heroicznym, co sprytnym, całkowicie się nie mieści w polskim sposobie myślenia. Dlatego właśnie prawda o Wałęsie jest tak niecenzuralna, kłamstwo ma tylu tak potężnych stróżów, a ludzie odważajacy się mu przeciwstawić, jak Cenckiewicz z Gontarczykiem, a teraz Zyzak, sa z taka intensywnościa opluwani i niszczeni.
    Rafał Ziemkiewicz
    Komentarze do artykłu Ziemkiewicza   za: prawy .pl
   Była sprawa i po sprawie Ważna jest jeszcze płaszczyzna prawna całej sprawy. Otóż w grudniu 1996 roku UOP złożył do prokuratury doniesienie "o domniemanym przetrzymywaniu dokumentów przez Lecha Wałęsę". Nie wiadomo, dlaczego zwlekano tak długo, dlaczego przygotowywanie tego doniesienia trwało aż rok. Śledztwo zostało wszczęte jednak tylko w sprawie "przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiazków służbowych przez funkcjonariuszy MSW i UOP przy przekazywaniu tajnych dokumentów do Urzędu Prezydenta RP, w następstwie czego doszło do utraty części tych dokumentów". Zarzuty postawiono wyłacznie dwóm kolejnym szefom UOP (którzy dokumenty Wałęsie przekazali) oraz szefowi MSW, który wyraził na to zgodę. Sam Wałęsa oświadczył, że nie posiada żadnych dokumentów z teczki TW "Bolka" a sprawę uznał za prowokację wobec jego osoby. W międzyczasie zmieniły się odpowiednie przepisy kodeksu karnego, które umożliwiły podjęcie decyzji o umorzeniu śledztwa, albowiem Lech Wałęsa jako prezydent miał prawo dostępu do materiałów tajnych a ponieważ ich nie ujawnił, to przestępstwa nie popełnił. Nie ma natomiast odpowiedzialności za "nieumyślna utratę dokumentu tajnego" oraz "naruszenie zarzadzenia o ochronie tajemnicy". I tak teczka "Bolka" rozmyła się we mgle nieodpowiedzialności. Zaginione papiery trafiły zapewne do pieca, zaś ich kserokopie, choć poświadczone za zgodność z oryginałem, nie moga być podstawa do wyciagania zbyt daleko idacych wniosków. "Było i nie ma, jak w ruskim cyrku" - mawiano w czasach PRL. albo PRL jeszcze się nie skończył, albo powiedzenie nie straciło nic z aktualności.
    Część dokumentów zniknęła z archiwów po obaleniu rzadu Jana Olszewskiego 4 czerwca 1992 r. Tego także dotyczy praca Gontarczyka i Cenckiewicza. Wałęsa po raz pierwszy zażadał dostępu do zgromadzonych przez SB dokumentów na swój temat już parę dni po odwołaniu Olszewskiego, 6 lub 7 czerwca. Ogladał je w siedzibie kontrwywiadu UOP. W lipcu lub sierpniu tego samego roku teczkę dostarczono mu do Belwederu. Zwrócił ja we wrześniu - ale zdekompletowana. Brakowało m.in. oryginału karty ewidencyjnej Lecha Wałęsy i licznych doniesień TW "Bolka". Zaginione dokumenty według Wałęsy miały wrócić do UOP w oddzielnej kopercie - w której jednak, jak się potem okazało, ich nie było.
I nigdy na swoje miejsce nie wróciły. Oto cała tajemnica.
I co złego w tym że została ujawniona? Legenda na pewno od niej nie umrze.
ale dlaczego mielibyśmy udawać, że (inna analogia nie przychodzi mi do głowy) genialny muzyk na poczatku kariery zmuszony był grać do kotleta, potem osiagnał niewyobrażalne wyżyny, by pod koniec kariery zaczać nagrywać dzwonki do komórek?
Czy wcześniejszy upadek Wałęsy (po ponurym Grudniu 1970) nie czyni jego późniejszego zwycięstwa tym bardziej niewyobrażalnym i godnym największych słów? W tym wszystkim boli mnie tylko to, że złożona prawdę ("prawdę"?) o Wałęsie musieli po 1990 roku odkrywać inni ludzie, a Lech wolał rolę (małego) krętacza.
     Do chwili obecnej nie zostały zwrócone do UOP następujace materiały przekazane Lechowi Wałęsie wymienione w protokole z dnia 5.06.1992 r.:
1) teczka nr I - zawierajaca materiały dot. agenturalnej działalności Lecha Wałęsy,
2) teczka nr II - zawierajaca materiały jak wyżej,
3) teczka nr III - zawierajaca notatki i doniesienia agenturalne od Lecha Wałęsy,
4) teczka nr IV - zawierajaca dokumenty rejestracyjne Lecha Wałęsy (…) teczka nr VI - zawierajaca między innymi pokwitowania L. Wałęsy i odbioru wynagrodzenia za działalność agenturalna”. Wedle innego fragmentu sprawozdania komisji: „W tomach archiwalnych brak jest spisów zawartości oraz kart w ilości: w tomie II - 14 kart; w tomie III - 20 kart; w tomie IV - 99 kart; w tomie V - 17 kart; w tomie VI - 27 kart”
  Kiedy w 1996 r. stwierdzono braki w wypożyczonej przez L. Wałęsę dokumentacji pojawiła się również kwestia `mikrofilmów Fraczkowskiego'. W dniu 28 października 1996 r. szef UOP płk andrzej Kapkowski poprosił L. Wałęsę o zwrot wszystkich archiwaliów: `W zwiazku z prowadzonymi w Urzędzie Ochrony Państwa pracami inwentaryzacyjnymi i porzadkowaniem zasobu archiwalnego zwracam się do Pana Prezydenta z prośba o zwrot dokumentów - jeśli jest Pan w ich posiadaniu - które zostały wytworzone przez b. Służbę Bezpieczeństwa dotyczace Pańskiej działalności w latach 1970-1989'. Lech Wałęsa nigdy nie odpowiedział na pismo szefa UOP. Mało tego sam wielokrotnie zaprzeczał, jakoby kiedykolwiek zabrał jakiekolwiek dokumenty. `Nie miałem zwyczaju czegokolwiek zabierać. Jak odchodziliśmy, to wszystko było porzadkowane, także tajne dokumenty. Rozliczyliśmy się ze wszystkiego' - mówił wówczas Wałęsa w wywiadzie dla `Gazety Wyborczej'. W pewnym momencie zaczał nawet twierdzić, że w ogóle tych dokumentów nie czytał: [agnieszka Kublik:] `- Czy jako prezydent prosił Pan Urzad Ochrony Państwa o teczkę Bolka ? [Lech Wałęsa:] - Nic takiego nie było. [a. Kublik:] - Nie kusiło Pana, by zajrzeć do swojej teczki? [L. Wałęsa:] - Pani agniesiu - już Pani zapytała, ja odpowiedziałem. [a. Kublik:] - Nie miał Pan nigdy tej teczki w ręku? [L. Wałęsa:] - Nie oczywiście, że nie miałem. Po co te pytania'. Stwierdzenia byłego prezydenta stoja w sprzeczności z dokumentami do których dotarliśmy piszac ksiażkę w Wałęsie. Wynika z nich jednoznacznie, że wypożyczone dokumenty nigdy nie wróciły do archiwum UOP. Warto raz jeszcze przypomnieć, że były wśród m. in. materiały dotyczace najważniejszych obecnie osób w państwie - prezydenta Lecha Kaczyńskiego i marszałka Senatu - Bogdana Borusewicza.
 Proszę nie wymieniać przy mnie imienia Bolek. Dwa razy straciłem przez to pracę, a raz ledwie uszedłem z życiem - mówi dziś były funkcjonariusz SB i UOP.
Oficer Służby Bezpieczeństwa, który potajemna współpracę z opozycja przedsierpniowa, a potem „Solidarnościa” przypłacił więzieniem, odmawia rozmowy. - Proszę mnie zrozumieć. Jestem emerytem, ten rozdział mojego życia zamknałem i nie chcę do niego wracać - mówi „Rz” i idzie pielęgnować ogródek w swoim domku w Rumi koło Gdyni. 17 kwietnia 1995 r. domem przy ulicy Wojska Polskiego w Gdańsku, gdzie mieszkał Hodysz, wstrzasnał wybuch. Dwa pierwsze piętra wieżowca zapadły się. Hodysz przeżył. Budynek postanowiono wysadzić w powietrze. Hodyszowi dano trzy minuty na spakowanie najpotrzebniejszych rzeczy. Według niepotwierdzonych informacji tuż przed wysadzeniem budynku na miejscu katastrofy pojawili się funkcjonariusze, którzy mieli przeszukiwać mieszkanie Hodysza. Być może poszukiwali kopii dokumentów, które zrobił porucznik Bollin.
Jednym z watków śledztwa w sprawie wybuchu było podejrzenie zamachu terrorystycznego w zwiazku z tym, że w wieżowcu mieszkał Hodysz. Watek ten zarzucono, uznajac ostatecznie, że wybuch gazu spowodował lokator skonfliktowany z mieszkańcami. Czy Hodysz mówiac, że ledwo uszedł z życiem, miał na myśli tę katastrofę, nie wiadomo.
Po katastrofie byli opozycjoniści urzadzili zbiórkę pieniędzy dla niego.

 Przeciwko zwolnieniu pana mgr historii Zyzaka.
   Działacie wybiórczo,z premedytacja.Ten tuman po 5 klasach szkoły specjalnej i SPR przy POM,złodziej stoczniowy i eskaerowski,ubecko esbecki oraz IW,kapuś, jest broniony przez was? Teraz? Tego głaba i umysłowego troglodytę jak nie opuści Polski czeka latarnia, tak panowie z IPN.archiwa poza granicami Kraju sa też dostępne, prócz waszych wybiórczo i koniukturalnie. Czemu u was cisza w poniższym temacie? Udostępnię panu Zyzakowi jeszcze więcej materiałów do II części ksiażki o tym żydowskim s--nie bolku alias Leibie Khone.
   To jego Tatę żołnierze US army wzięli do niewoli na zachodnim froncie w mundurze Wehrmachtu, po przyznaniu się, do żydowskiego pochodzenia wyjechał do USa, już jako parch, a Bolka wychowywał jego brat pozostały w Polsce. Takich rewelacji na temat "polskich polityków" mam więcej.
   Co ze Stolzmanem juniorem, synem oprawcy Polaków w tym "Inki", z NKWD i ŚMIERSZY, pułk. Izaaka Stolzmana ksywa."Krwawy Karzeł" z Pomorza, etc.
   Czy dalej będziecie ogłupiać wybiórczo Polaków, bo mnie napewno się, wam nie uda, jak i mojej doświadczonej przez parchobolszewię Rodziny (Sybir i utrata majatku), a takich nas jest miliony. Kiedy napiszecie wreszcie prawdę o Wolskim, sowieckim agencie Śmierszy, NKWD, Wolskim alias "Jaruzelskim", takim "Klossie", dużo by mogła o tym parchobolszewiku powiedzieć moja zmarła Babcia i Dziadek, oraz Mamy zmarły 10 lat temu Brat, porucznik zwiadu w tym czasie, znajacy tego parchobolszewika pod tetełe Wolski, znajacy bardzo dobrze rodzinę Jaruzelskich, z która jechali na Sybir 10.02.1940.
   Co o poniższym tekście panowie Kurtyka i inni "strażnicy prawdy" przed Narodem. Ta prawda i bez waszego udziału wychodzi, dzięki internetowi i otwartym i dostępnym już dla ogółu archiwom, tak Wehrmachtu, BND, Stasi, CIa, no i kto ma wejścia KGB-FSB, GRU. Ja poniższy tekst wyślę mgr Zyzakowi, jak i wiele innych materiałów z zachodnich archiwów, także Wehrmachtu na temat rodzinki i parchatego pochodzenia tego parcho niemca. Kurski nie kłamał, tylko za mało powiedział. Ja obecnie wypełniam tę lukę, piszac gdzie się, da by Polakom oczy otworzyć na to kto, jakie to nie polskie łachudry nami (nie)rzadza, parcho szwab Ryży i z jakim korzeniami. Gdzie wasze zainteresowanie niejakim bezpaństwowowcem parchem Ickiem Rostowskim?, etc. a teraz czytajcie:
    Leiba Khone alias tw.Bolek Wałęsa, to nie tylko cwaniak i kapuś, ale ktoś znacznie gorszy.
    Drugi dzień świat Wielkiej Nocy,17 kwietnia 1995, Gdańsk, ul Wita Stwosza 39. Pod 10-cio piętrowym wieżowcem, wówczas tam stojacym, dokładnie o 5.50 wybuchaja ładunki, podłożone w niezwykle precyzyjny sposób. Dwie dolne kondygnacje zamieniaja się w ruinę, a budynek, zgodnie z wyliczeniami, nie przewraca się, tylko osiada z minimalnym odchyleniem. Gina 22 osoby. Po co? ano dlatego, że mieszkał tam na 6-tym piętrze ppłk adam Hodysz, były szef UOP w Gdańsku, któremu min. Macierewicz powierzył zadanie zweryfikowania, co do autentyczności zawartości, teczki konfidenta SB TW "Bolek". I teczki tej Hodysz min. Milczanowskiemu nie wydał, pomimo kilkukrotnych żadań, wspieranych groźbami pozbawienia życia.
   Wracajac do budynku, co się dzieje po wybuchu, czy przyjeżdża straż pożarna i pogotowie? I tak i nie. Bo niby sa, ale...zabroniono im, poza ewakuacja ludzi, których od poczatku bardzo dokładnie "sprawdzano", cokolwiek innego robić. Do końca dnia budynek przeszukuja "cywilni specjaliści", czyli ekipa Milczanowskiego. ale teczki Bolka w budynku nie ma, pomimo doniesień, że na 100% miała tam być.
   W zwiazku z tym budynek, dla zatarcia śladów zbrodni, zostaje obłożony materiałami wybuchowymi i za dwie 13-ta dnia następnego wysadzony. Dopiero wówczas pozwolono ratownikom szukać... ciał zabitych. a jako "oficjalna" przyczynę podano wybuch..."gazu". Odpowiedzialność próbowano zwalić na pewnego emeryta, który zginał na parterze, bo...był ubrany i często mówił, że tu "wszystkich załatwi". Tyle, że ubranych było więcej (niektórzy zdażyli szczęśliwie wyjść), bo o 6.00 w pobliskim kościele odprawiana była msza Wielkanocna (drugi dzień Świat). I w tym bloku nie był to akurat najgorszy typ człowieka. ale to nikomu nie ze zbrodniarzy i piszacych na ich usługach "piesków wolnego dziennikarstwa" nie przeszkadzało, aby pisać takie bzdury i przedstawić ewidentna zbrodnię jako "naturalna katastrofę". a co do wzmiankowanej teczki, kilka dni po tej zbrodni, ppłk Hodysz teczkę oddał. Nie chciał aby przez teczkę agenta TW "Bolek" zginał jeszcze ktokolwiek spośród ludzi, których dobrze znał i cenił.
   Za tę zbrodnię Milczanowski ani Wałęsa nigdy nie odpowiedzieli. I najprawdopodobniej nigdy nie odpowiedza, tak długo jak długo będzie istniał państwowy twór żydo-sbecki zwany III RP.---To też zamieszczam na wszystkich forach, także Polonijnych. Już nigdy żaden pomiot zbrodniarza, bandyty parchobolszewickiego pokroju Izaaka Stolzmana-juniora, Bermana, etc, nie zostanie Prezydentem Polski, będę się, o to starał usilnie uświadamiajac nieświadomych Polaków.
   Tak panowie (po takich panach przodkowie mojej Mamy na konia wsiadali, od czasów Króla Władysława III, Warneńczykiem zwanym) z wybiórczego IPN, nazwiska księży wyciekaja, dziwnym trafem, a gdzie nazwiska utrwalaczy, łamaczy charakterów? No gdzie? Kiszczak ma was w dupie, bo ma całe archiwum w domu, jako polisę na życie i bardzo dobre przeżycie jego, jego rodziny, Wolskiego i swych janczarów, renegatów. Pan mgr Zyzak ma być przywrócony do pracy, bo to Polak z charakterem. Ciekawe czy doczekam się, od was panie Kurtyka "strażniku prawdy" odpowiedzi. Nie pozdrawiam kosmopolitów i koniukturalistów.~Czarny Jastrzab (87.206.74.140), 2009-03-31 20:23:57
Za prawy.pl

   Stenogram rozmowy funkcjonariuszy SB z Lechem Wałęsa 14 listopada 1982 roku
    Wałęsa: /.../ generalny kierunek i duch całkowicie przyjmuję, bo nie mogę nie przyjać. /.../. Przecież to nie jest z eksportu Sejm, ani rzad z eksportu, to jest nasz rzad. Możemy mieć do ministra pretensje, nawet do członka Partii, ale nie do Partii /.../ ja każdy mój wyjazd, czy nawet poważniejszy przyjazd po pojechaniu do Gdańska umówię się, ponieważ ja dobrze żyłem z SB i z tymi innymi, żeby mnie nie robili ceregieli i kłopotów /.../ nie rzucałem kamieniami, nie biłem się. /.../ Ja też krzyczałem: pomożemy. D.: Mianowicie, płk Kuca, który z panem rozmawiał, przekazał pańska niechęć do tego wywiadu. /.../ W zwiazku z tym generał Kiszczak, uwzględniajac pańska prośbę, polecił to zdjać i nie publikować.
    W: Jednocześnie ja miałem drugi cel, żebyście mniej więcej wiedzieli jak będa moje wypowiedzi brzmiały, bo oczywiście jakieś słowo może być inne, ale jak ja będę wychodził z tego wszystkiego, żebyście mogli wcześniej mi zasygnalizować, że tu bracie musisz to inaczej. Po to ja to dałem, żeby władze wcześniej miały to i wiedziały jak ja będę się wypowiadał. Ja tam wszystkie główne postulaty powiedziałem. /.../ pan powie, że ja mam prośbę, żeby zwrócono mi uwagę, że w takim i takim temacie, to tak powinienem zrobić, bo to jest za bardzo niekorzystne dla władz. /.../ Pan zaznaczy, że proszę o to, żeby mi przekazano na piśmie uwagi /.../. Pan mi powie, co mam zrobić - stoi 500 osób i krzyczy: Lechu wyjdź do okna. Od razu panu mówię, że ja wyjdę do okna i powiem to, co powiedziałem mniej więcej w TV. Dlatego dałem wam wcześniej, żebyście redagowali. /.../ D.: Mam jeszcze jedna sprawę odnośnie pańskiej wczorajszej rozmowy z płk Kuca. Pan tam wspomniał o kontakcie przez pana Wachowskiego. Mam prośbę do pana, żeby pana Wachowskiego z tego kontaktu wyłaczyć.
    W.: Bezpośrednio nie mogę. Oczywiście, nie będę go brał, żeby dzwonił do gen. Kiszczaka czy pana Kuca.
    D.: Mam inna prośbę. Myślę o panu Wachowskim w tym kontekście, że on jest plotkarz.
    W.: Zgadzam się.
    D.: Po co niektóre sprawy maja mieć więcej uczestników niż to jest potrzebne. Dlatego mam prośbę, że gdyby te sytuacje, o których pan wspominał zachodziły - to żeby pan bezpośrednio zadzwonił do generała andrzejewskiego, albo do jego zastępcy płka Paszkiewicza.
    W.: Chciałbym mieć bezpośredniego kuratora, z którym będę pewne rzeczy uzgadniał, aby nie wchodzić w konflikt. /.../ Kiedy będę musiał wejść w konflikt, to wtedy będzie inna sytuacja, ale nie będę tego robił, więc chcę z nim dobrze żyć i dlatego chciałbym go poznać. /.../
    Następnie dyrektor podał Wałęsie numery telefonów do andrzejewskiego i Paszkiewicza. Ustalono, że numer do kontaktów roboczych zostanie ustalony w terminie późniejszym.
    Na tym rozmowę zakończono.
    źródło: aIPN, sygn. INP BU 0582/141 t. 7, k. 31-66.

 Inny fragment stenogramu
   z posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR z 27 listopada 1984 roku z następujaca wypowiedzia Mieczysława F. Rakowskiego: "absolutnie nie jest potrzebne podejmowanie jakiegokolwiek "ostrzału" Wałęsy, bo jest to człowiek podstawiony" - znajdujaca się w archiwum akt Nowych KC PZPR sygn. V/246?
    Nie sa to "świstki" jakichści "esbeków", w które programowo nie wierzy inny autorytet narodowy, JE abp Józef Życiński - no, chyba, żeby esbek, po odbyciu pod duchowym i w ogóle - merytorycznym kierownictwem Ekscelencji stosownej "pokuty", złożył przed niezawisłym sadem zeznanie prawidłowe pod względem zarówno formy jak i treści - tylko protokół z wypowiedzia samego Mieczysława F. Rakowskiego, o którym, z okazji pogrzebu, z najwyższym uznaniem wyrażał się właśnie Lech Wałęsa, wytykajac mu tylko, że "za długo wierzył w ideały komunizmu". Tymczasem prawdziwy autorytet narodowy w "ideały komunizmu" wierzy tylko do czasu, a potem już wierzy w to, w co razwiedka wierzyć rozkaże.
   St. Michalkiewicz.

 Prokuratura szwedzka odmówiła udzielenia pomocy stronie niemieckiej w dochodzeniu przeciwko biskupowi Richardowi Williamsonowi  09.04.2009r
   W prowadzonym przez niemiecka prokuraturę w Regensburgu śledztwie przeciwko biskupowi Richardowi Williamson o tzw. negowanie holokaustu, strona niemiecka zwróciła się do generalnej prokuratury szwedzkiej z prośba o międzynarodowa pomoc w uzyskaniu zgody na wezwanie w charakterze świadka szwedzkiego dziennikarza przeprowadzajacego z biskupem wywiad.
    Generalna prokuratura przekazała prośbę prokuratowi Göran Lambertz, odpowiedzialnemu za przestrzeganie wolności wypowiedzi w Szwecji, który odmówił wydania nakazu złożenia przez dziennikarza zeznań. W uzasadnieniu, Lambertz stwierdził, że biskup Williamson w świetle prawa szwedzkiego nie popełnił żadnego przestępstwa, a jako osoba nie objęta odpowiednim postępowaniem w Szwecji, chroni go szwedzka konstytucja dajaca prawo swobody wypowiedzi. Lambertz dodał, że w Szwecji "osoby, z którymi przeprowadza się w telewizji wywiad, moga cieszyć się pełnia wolności wypowiedzi, z kilkoma wyjatkami, które jednak w tej sprawie nie maja znaczenia."
    -Dla szwedzkich dziennikarzy, pojęcie pociagnięcia do odpowiedzialności osoby, z która przeprowadza sie wywiad, jest obce. Jest również niewyobrażalne aby dziennikarz zeznawał na temat tego co powiedział badź zrobił. - dodał prokurator Lambertz.
    Lambertz wyjaśnił równocześnie, że nie ma żadnych przeciwwskazań aby policja czy prokuratora szwedzka nie mogła poprosić dziennikarza o dobrowolne udzielenie informacji celem przesłania jej stronie niemieckiej.
    Biskup Richard Williamson z Bractwa św. Piusa X stał się obiektem nagonki żydowskich i filosemickich grup po tym, jak w listopadzie ubiegłego roku w udzielonym szwedzkiej telewizji wywiadzie wyraził opinię o wykorzystaniu komór gazowych w niemieckich obozach koncentracyjnych, oraz nie zgodził się z oficjalna liczba "6 milionów" ofiar żydowskich uważajac ja za wielokrotnie zawyżona. Opinia ta, dotyczaca stricte historycznej kwestii, której dyskusja publiczna jest zabroniona pod kara wieloletnich wyroków więzienia, wykorzystana została do ataków na Kościół katolicki, Bractwo, a szczególnie bp. Williamsona.
    Według historyków i badaczy nieoficjalnego nurtu, liczba "6 milionów ofiar żydowskich" nie ma żadnego pokrycia w faktach, nawet do tego stopnia, że wielu czołowych żydowskich historyków ośmiela się mówić jedynie o jej symbolicznym (czytaj: kabalistycznym) znaczeniu. Historycy nieoficjalnego nurtu twierdza również, że tak samo kontrowersyjne jest zagadnienie ludobójczego wykorzystania komór gazowych w niemieckich obozach koncentracyjnych, co do których brakuje merytorycznych, naukowych podstaw, zastępowanych najczęściej niewiarygodnymi zeznaniami świadków.
    Opracowanie: Bibula Information Services - www.bibula.com - na podstawie The Local

 Oświadczenie prezesa Jana Kobylańskiego.  09.04.2009r
   W odniesieniu do opublikowanego w Gazecie Wyborczej 27.03.09, kolejnego oszczerstwa na moja osobę, chcę oświadczyć co następuje:
    1. W fałszywce rzekomego doniesienia MSW Paragwaju napisano, że w czasie II wojny światowej mieszkałem w austrii i we Włoszech. (Osoby, które napisały to kłamstwo udowodniły swoja głupotę i nieznajomość faktów. W całej, liczacej tysiace stron dokumentacji, dotyczacej mojej osoby, można znaleźć następujace fakty: kiedy rozpoczęła się II Wojna światowa miałem 16 lat i mieszkałem w Równem na Wołyniu i potem przez 3 lata mieszkałem w Warszawie, gdzie studiowałem w tajnym liceum prywatnym Zaorskiego- zakazanym przez Niemców. Majac 20 lat zostałem aresztowany przez Gestapo i jako więzień polityczny byłem więziony w suterenach w znanym więzieniu Pawiaku.
    Stamtad zostałem przewieziony do auschwitz gdzie mi wytatuowano na ramieniu numer: 156228. Potem w różnych transportach przewożono mnie do innych obozów. W kwietniu 1945 roku zostałem uwolniony przez wojska alianckie ze znanego obozu koncentracyjnego Dachau pod Monachium w Niemczech. Po uwolnieniu z obozu, jako wolny człowiek pracowałem ciężko i uczciwie i zawsze walczyłem w imię moich przekonań patriotycznych, katolickich i polskich.
    Z całego tego okresu wojennego posiadam dokumenty z między narodowej organizacji Czerwonego Krzyża ze Szwajcarii, które sa publicznie znane i które w swoim czasie zostały wysłane bezpośrednio z Czerwonego Krzyża do Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
    Trudno zrozumieć, jak można było posunać się do wypisywania takich kłamstw i bzdur, że podczas II Wojny światowej mieszkałem w austrii i we Włoszech. Jedynie osoba z chora mentalnościa może wymyślać i wypisywać takie bzdury i idiotyczne kłamstwa. Poza tym w fałszywce, drukowanej w "Gazecie Wyborczej" podano, że w roku 1953 miałem 44 lata, Znaczyłoby to, że dziś miałbym ponad 100 lat- urodziłem się w 1923 roku w Równem.)
    2. W fałszywce napisano, że posiadałem jakoby paszport polski i go używałem nadal w roku 1953. Ja nigdy po roku 1952 nie posługiwałem się, ani w ameryce Południowej, ani na całym świecie polskim paszportem wydanym przez komunistyczny rzad okupacyjny. Po 1990 roku potwierdziłem moje polskie obywatelstwo i otrzymałem nowy paszport polski, kiedy już Polska miała tak zwane rzady demokratyczne; Sejm i Senat.
    3. Z całkowita fantazja graniczy stwierdzenie, jakobym rozpoczał działalność handlowa na rachunek Zwiazku Sowieckiego. Moje przekonania nigdy się nie zmieniły. Zawsze byłem polskim patriota i ze względu na okupacje Polski przez komunistów nie wróciłem do Ojczyzny.
    4. Kolejna absurdalna fantazja jest, że otrzymywałem kredyty na setki milionów lirów.
    5. Rekordy nonsensu popełnił autor fałszywki twierdzac, że rzekomo zapłaciłem innym agentom sowieckim 300 tysięcy dolarów. Nigdy w moim życiu nie usłyszałem równie wielkiej bzdury, sugerujacej jakoby agenci płacili swoim szefom tak wielkie wręcz astronomiczne sumy. Jak wiem, normalnie jest akurat na odwrót. W dniu dzisiejszym możemy sobie tylko wyobrazić ile by dziś wynosiło 300 tysięcy dolarów. Dziś stanowiłoby to sumę równowartości 10 milionów dolarów. Piszę to, aby lepiej uwidocznić rozmiary tego kłamstwa.
    6. Milenko Timich był Jugosłowianinem, uchodźca politycznym, kapitanem w wojsku regularnym jugosłowiańskim jeszcze podczas panowania monarchii w Jugosławii. Był jednym z pomocników Generała Mihailovica, który walczył w Jugosławii przeciwko Niemcom i potem przeciwko komuniście TITO. Generał Mihailovic jest znana osobistościa z II Wojny światowej. Był sojusznikiem anglików i aliantów. Ze względu na swoje własne interesy niesłusznie i podstępnie wydali go komunistom, którzy go rozstrzelali w Jugosławii. Wraz z innymi pomocnikami Generała Mihailovica, kapitan Timich został uwięziony. Sowieci zawieźli go do Moskwy a tam zamknęli w okropnym więzieniu Łubiance znanym na całym świecie.
    Po jakimś czasie udało mu się uciec. Przez Turcję dotarł do Włoch gdzie jako uchodźca polityczny był znany wśród wszystkich uchodźców jugosłowiańskich i uznawany za bohatera jako współpracownik zamordowanego Generała Mihailovica.
    Timich około roku 1950 rozpoczał pracę jako mój pracownik, jeden z sekretarzy, w Mediolanie oraz licznych firmach jakie w tym czasie posiadałem. Potem przyjechał do Paragwaju gdzie przez jakiś czas pracował ze mna i ze względów osobistych rozstaliśmy się i zakończyliśmy nasza współpracę. Timich ożenił się z Niemka i wyemigrował do Brazylii.
    7. Z fałszywki wynika, że rzad austriacki wydał rozporzadzenie aresztowania mnie. Po raz kolejny autor fałszywki kłamiac, obnaża swoja głupotę. To kolejny absurdalny wymysł. Przez ostatnie 50 lat prawie każdego roku podróżowałem i podróżuje do austrii ponieważ bardzo lubię austriackie i węgierskie operetki. Zawsze zatrzymywałem się w luksusowych i znaczacych hotelach pięciogwiazdkowych i najbardziej znanych w Wiedniu takich jak: SaCHER, HILTON, EXCELSIOR, aSTORIa co łatwo można sprawdzić. Po raz kolejny autor podkreśla swoja głupotę. Jeśli byłbym podejrzany o przestępstwa, to czyż przez 50 lat władze austriackie nie zareagowałyby na moja obecność w ich kraju?
    8. Kompletna bzdura jest twierdzenie, że prowadziłem nieczysty handel- kontrabandę z Włoch do Paragwaju i że niby prowadziłem handel bronia, narkotykami i fałszywymi paszportami.
    9. W owej fałszywce napisano, że posiadałem fałszywy paszport panamski. Jest to absurdalnym kłamstwem. Owszem byłem ożeniony z Panamka, bratanica Prezydenta Panamy- arias jednak panamskiego paszportu nigdy nie miałem. To wszystko można sprawdzić bardzo łatwo.
    10. Kolejnym kłamstwem jest stwierdzenie, że wymieniona fałszywka została jakoby podpisana przez Prokuratora Generalnego Republiki austrii. Nie podano nawet nazwiska tego prokuratora. Jest to swego rodzaju ukoronowaniem poprzednich dziesięciu kłamstw.
    11. Oskarżajaca mnie fałszywka została rzekomo sporzadzona w 1953 r., jak to się akcentuje w tym jakoby rzadowym dokumencie. Według fałszywki miałem w 1953 roku rzekomo 44 lata. Osoba, która to stwierdziła "popisała się" nadzwyczajna to nieznajomościa najprostszych zasad matematyki piszac, zaraz po doniesieniu, że mam 44 lata- urodziłem się w 1923 roku. W 1953 roku miałem 30 lat. Gdybym w 1953 roku miał 44 lata dziś miałbym już ponad 100!!
    12. Kolejnym kłamstwem jest to, że byłem jakoby ożeniony ze szczupła blondynka, rozwódka, etc. Jest to kolejne głupstwo, bardzo łatwe do sprawdzenia. Ożeniłem się tylko jeden raz w moim życiu. Miało to miejsce w Urugwaju z M. arias, konsul panamska w Urugwaju, bratanica Prezydenta Panamy arias, córka mojego osobistego przyjaciela. Idac śladem "doniesienia" odkrywam kolejna fantazję: że jakoby odwiedzałem bardzo często lokal " El Pais". Nigdy o takim lokalu w moim życiu nie słyszałem.
    Prawda jest, że do Paragwaju przyjechałem na podpisany kontrakt z rzadem Paragwajskim, którego przedstawicielem był Dr. R.L. Petit, który podpisał kontrakt ze mna jak i z innymi siedmioma przedsiębiorcami i przemysłowcami (którzy podpisali kontrakty w Rzymie, Wiedniu, Paryżu i Mediolanie.) Kiedy przyjechaliśmy do Paragwaju na kontrakty w 1952 roku, Dr. R.L.Petit niestety już nie był ministrem i pełnił w tym czasie już inna funkcję rzadowa.
    W fałszywce jest napisane, że ja przywiozłem ze soba samochody. Jest tu mała czastka prawdy w całej fałszywce, oczywistym jest, że każdy z nas przywiózł ze soba samochody prywatne, meble etc. Przywiozłem ze soba nowy samochód marki BUICK model 1951, z rejestracja USa B.S. 5545 y także LaND ROVERa model 1951 numer 1455. W tym czasie taki samochód jak BUICK był samochodem luksusowym, który możemy porównać, że dziś by kosztował 100 tysięcy dolarów i jeszcze JEEP LaND ROVER ( najlepszy jaki jest) i oczywistym jest, że właścicielem takich pojazdów mogła być tylko osoba majętna.
    Poza tym kupiłem 54 hektary przy alei Madame Lynch. W dniu dzisiejszym ta posiadłość, która w tamtym okresie czasu była największa w asuncion (Paraguay) , dla porównania kosztowałaby wiele dziesiatek milionów dolarów. Kupiłem wtedy ta nieruchomość, aby stworzyć tam podobne przedsiębiorstwa, jak te, które miałem we Włoszech. W kraju południowoamerykańskim panowała bardzo wielka niestabilność ekonomiczna i polityczna. Niestety, będac jeszcze w Europie o tej sytuacji nie wiedzieliśmy. Zrozumiałym jest, że tak ja jak i reszta siedmiu przemysłowców przywieźliśmy ze soba duży kapitał. Wszyscy z nas byli ludźmi zamożnymi. Ze względu na tę niestabilność, niestety nie udało się zrealizować zamierzonych celów. Widzac ta sytuację ekonomiczno-polityczna, starałem się w miarę możliwości uratować moje interesy i mój kapitał. W Paragwaju posiadałem wiele firm handlowych i przemysłowych, wśród których były między innymi: LUX, METRO, La CaPITaL, PaRaPOL i wiele innych firm importujacych, eksportujacych i produkujacych.
    Wśród siedmiu przedsiębiorców, którzy przybyli wraz ze mna do Paragwaju, był austriak FOGEL, który przyjechał wraz ze swoja rodzina, która mieszka w Paragwaju po dziś dzień. Fogel prowadził produkcje konserw etc. Kiedy przyjechał do Paragwaju przywiózł ze soba swoje prywatne auto marki MaYBaCH, jeden z najlepszych samochodów niemieckich, który i na dzień dzisiejszy kosztuje więcej jak milion dolarów.
    Tak samo zrobili pozostali: Hrabia TaLLIa FERI z Mediolanu, generał PIVONa z Rzymu i Doktor PITO z Francji, który w Paragwaju rozpoczał produkcję oleju rycynowego. Należałoby pociagnać do odpowiedzialności osoby, które podały kłamliwe twierdzenia o moich długoletnich przyjaciołach. O aNIBaL MaRTINEZ, wysokim urzędniku państwowym czy BaRREIRO MaFFIODO, prawniku, a potem wieloletnim paragwajskim ambasadorem i wiceministrem spraw zagranicznych. Poza tym pułkownika Vysokolana nigdy nie znałem, jedynie słyszałem o nim jako słynnym matematyku.
    Czujac się Polakiem i antykomunista byłem zaprzyjaźniony z rosyjskimi bohaterami z Białej armii, którzy walczyli w słynnej Wojnie o Chaco. Przybyli do Paragwaju z Chin. Byli to wojskowi z armii Carskiej i do Paragwaju przybyli po przegranej wojnie z bolszewikami. anglicy i alianci, którzy zawarli porozumienie z bolszewikami pozostawili tych wojskowych na pastwę losu. Zajęli oni jednak jako doświadczeni wojskowi wysokie pozycje w armii paragwajskiej podczas Wojny o Chaco. Do tych wojskowych należeli między innymi generałowie Bielajew i Ern, który także był szefem inteligencji rzadu paragwajskiego, Generał Zimowski i pułkownik Puszkarewicz- mój wielki przyjaciel i wielu innych. Byłem także zaprzyjaźniony z paragwajskim Generałem Dywizji Demetrio Cardozo, Barrientos (Ministrem Finansów) , Samaniego (Minister Pracy i Polityki Społecznej), andres Rodriguez, który po upadku dyktatury Stroessnera został Prezydentem Paragwaju. Wśród ambasadorów moim wieloletnim przyjacielem jest Migiel T.Romero, który w czasie swojej wieloletniej pracy dyplomatycznej był między innymi w Watykanie, Urugwaju, Peru. Innymi moimi przyjaciółmi byli: dr Gonzales Maya z Chile i wiceminister spraw wewnętrznych Villate z Paragwaju, a także generał Rojas, Pułkownik Becker (olimpista) i naturalnie Major Białobłocki, który był razem ze mna prezesem i współzałożycielem Zwiazku Polaków w Paragwaju.
    W Paragwaju poznałem wiele znanych ludzi handlu, przemysłu, polityki, edukacji. Byłem zaprzyjaźniony z wieloma rodzinami paragwajskimi i w szczególności z Sr.anibal R.Martinez. Byłem także sponsorem i przedstawicielem paragwajskiej delegacji olimpijskiej na poszczególne olimpiady: miedzy innymi: Monachium 72, Montreal 76, Seul 88, Barcelona 92 i wielu innych. Został mi wręczony także złoty medal przez ministra spraw wewnętrznych Edgarda Isfrana za współpracę na rzecz Zwiazku Kobiet w Paragwaju (mam dyplom). Otrzymałem także złoty medal od Komitetu Olimpijskiego w Paragwaju i złoty medal z C.P. za współpracę międzynarodowa za Zasługi dla Paragwaju.
    Byłem wiceprezesem Klubu Piłkarskiego paragwajskiego pierwszej klasy "Club Presidente Hayes" gdzie prezesem był Gen. Cardozo. Byłem również przyjacielem doktora Vasconsello, który był prawnikiem i politykiem. W owym donosie zapomniano dopisać, że mój przyjaciel Dr. R.L.Petit był ministrem rzadu paragwajskiego kiedy prezydentem był FEDERICO CHaVEZ. Dr.Petit zginał z rak ludzi Stroessnera podczas jego przewrotu w 1954 tak jak i wielu innych.
    Należy dodać w moich wspomnieniach z tego okresu czasu, iż w Paragwaju zdałem sobie sprawę z niestabilności sytuacji ekonomiczno-politycznej w tym kraju i niemożności dotrzymania przez tamtejsze władze podpisanej ze mna umowy handlowej. a przy tym Paragwaj był krajem, majacym tylko dwa i pół miliona ludności na obszarze 406 750 km2, krajem tropikalnym, pozbawionym możliwości komunikacji handlowej z zagranica. W tej sytuacji postanowiłem nastawić moja działalność na wyjazdy do innych krajów. Po paru latach przeniosłem firmy do argentyny, Urugwaju, Hiszpanii, Szwajcarii, Niemiec i wielu innych krajów. Moje międzynarodowe firmy handlowe działały razem w aż 45 krajach świata. Dobrze byłoby przytoczyć w tym kontekście takie oto powiedzonko w Paragwaju z tego czasu: " Jeżeli ktoś przyjeżdża do Paragwaju jako przemysłowiec, żeby tworzyć tam przemysł, to łatwo jest zrobić mały kapitał, trzeba przyjechać z dużym kapitałem." My wszyscy przemysłowcy, którzy przyjechaliśmy na kontrakty rzadowe, niestety po pewnym czasie nie mogliśmy uratować całości naszego kapitału, który wtedy ze soba przywieźliśmy. To nie była niczyja wina. Taka była sytuacja ekonomiczna i polityczna w Paragwaju i niestety będac jeszcze w Europie nie mieliśmy informacji o prawdziwym stanie rzeczy.
    13. Niezrozumiałym jest fakt podawania w doniesieniu rzekomego mojego adresu w austrii przy ulicy Maria Teresina Strasie 24 w Wiedniu, skoro ja byłem już ze swoimi samochodami w Paragwaju- jak zostało wcześniej powiedziane w fałszywce. W Wiedniu zatrzymywałem się jedynie w hotelach- co także oświadczyłem wcześniej. Ciekaw jestem jak wymyślono ten adres, skoro jak wcześniej już nadmieniłem, nigdy tam nie miałem ani biur, ani tam nie mieszkałem!
    14. Do najbardziej niesamowitych bzdur, zamieszczonych w fałszywce, należa informacje, obnażajace wręcz nieznajomość geografii świata, zawarta w rzekomym doniesieniu. Pisze się tam: "Według tłumaczenia paszportu, wydanego przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż w Genewie, w austrii ! (Przecież Genewa jest w Szwajcarii!!!) Przecież każdy, nawet uczeń ogólniaka, już wie, że Genewa mieści się w Szwajcarii, a nie w austrii. Skoro zaś prowadziłem interesy we Włoszech, to tam właśnie mogłem załatwić wszelkie formalności, gdyż tam było moje miejsce zamieszkania. Nie wiem, skad się wzięło u autora fałszywki aż tyle obsesyjnych kłamstw w odniesieniu do mego pobytu w austrii. Dodajmy, że równocześnie autor fałszywki informuje nas, że otrzymałem wizę od konsula Paragwaju w Genui, a to jest przecież we Włoszech.
    15. Całkowicie kłamliwe sa zwarte w fałszywce informacje na temat Milenko Timich, który był jugosłowiańskim kapitanem, współpracownikiem generała Mihailovica.
    16. Całkowicie nieprawdziwe jest twierdzenie, że Milenko Timich był obywatelem Panamy.
    17. Niezgodne z prawda jest twierdzenie, że miałem bar "La Chinina". Zupełnie fałszywe jest wyliczanie w moim kontekście nazwisk kilku Rosjan, których nigdy w życiu nie poznałem.
    Wszystko to w całości przypomina fałszywkę i wszelka zawarta nieprawdę jest bardzo łatwo udowodnić. Widać, że autor donosu jest stałym czytelnikiem strony internetowej USOPaŁ, gdyż tam wielokrotnie poprzez liczne artykuły udowadniano Gazecie Wyborczej napisana nieprawdę i kłamstwa bez pokrycia. Na stronie USOPaŁ także wielokrotnie publikowano w oświadczeniach dla ukazania zamieszczonych przez ta gazetę kłamstw informacji, że posiadałem paszport polski. Paszporty polskie otrzymywali Polacy, majacy rezydencję za granica, którzy na przykład prowadzili przedsiębiorstwa czy działalność handlowa i nie chcieli wrócić do kraju z oczywistych powodów- okupacji komunistycznej w Polsce. Ja taki paszport otrzymałem z tych samych motywów.
    Całość tego jakoby "prawdziwego donosu ministerialnego" przypomina mi o jednym już wcześniej zaistniałym fakcie w niedalekiej przeszłości, kiedy ambasadorem RP w Urugwaju był Jarosław Gugała bardzo znany wśród Polaków jednak jedynie ze swoich haniebnych poczynań. Chodzi tu o wystapienie Gugały gdzie posadził mnie na podstawie "ważnego" dokumentu o szpiegostwo na rzecz Zwiazku Radzieckiego!
    W zwiazku z teatrem Gugały, były Minister, Pan Poseł antoni Macierewicz wystapił do Ministerstwa Spraw Zagranicznych o udostępnienie owych dokumentów. Minister Spraw Zagranicznych Pan adam Rotfeld odpowiedział Ministrowi Macierewiczowi i zacytuję jego treść: "Nawiazujac do mojego pisma z 7 bm. w sprawie udostępnienia dokumentacji majacej potwierdzić zwiazki pana Jana Kobylańskiego ze służbami sowieckimi, pragnę uprzejmie poinformować, że kwerenda przeprowadzona w archiwum MSZ oraz we właściwym merytorycznie Departamencie Konsularnym i Polonii nie wykazała istnienia takich dokumentów". (29.04.05) Kopia tego pisma jest umieszczona w Ksiażce X-lecia USOPaŁ na stronie 280.
    Gugała nie mógł poświadczyć swej wypowiedzi prawdziwymi dokumentami, a jedynie posługujac się fałszywkami i to prawdopodobnie "domowej własnej roboty"! Czyżby notka ambasadora Gugały miała świadczyć, że byłem szpiegiem? Gugała najwyraźniej zapomniał mowy, albo stracił pamięć gdyż do tej pory ani nie przeprosił, ani nie sprostował swoich kłamliwych i bezpodstawnych wypowiedzi publicznych. Niestety nie od dziś taki styl " dziennikarstwa" króluje w polskich mediach i niestety jest to także styl polskiej dyplomacji. Publiczne działania Gugały urzędnika państwowego, dyplomaty wygladaja jakoby prywatny folwark. Miał on skłonności do plucia kłamstwem i obrzucaniem błotem z prędkościa karabinu maszynowego, dla celów zasłonięcia swojej komunistycznej przeszłości. I stało się! Gugała jako "dociekliwy, prawdomówny i wiarygodny" dziennikarz po raz kolejny dopuścił się wierutnego kłamstwa posadzajac Ministra Tomaszewskiego, że jakoby był agentem komunistycznym! Dowodem na prawdziwość swojej wypowiedzi podał, że wie bo sam był przy tym jak jakoby Min. Tomaszewski szpiegował! Na tak wybitna "gwiazdorska" wypowiedź musiał zrezygnować z pracy w telewizji. Jednak niedługo po tym Gugała w nagrodę za swoje telewizyjne wystapienie został wysłany przez swych patronów na "misję specjalna" jako ambasador do Urugwaju.
    Takie wymyślane historie to nic nowego. Sa nam znane już za epoki hochsztaplera Schnepffa, kiedy to pełnił funkcje ambasadora w Urugwaju, ale nie tylko- także z Kanady i innych części świata. Dał się poznać także w Kurytybie, Montevideo, a szczególnie w Buenos aires gdzie wraz ze znanym kapitanem służb specjalnych Włodzimierzem Krzyżanowskim po nocach sprowadzali do ambasady RP przedzierajac się przez żelazny płot osoby oferujace usługi seksualne. Na ich nieszczęście jedna się na tym płocie zawiesiła i trzeba było wzywać pomoc aby ja " odwiesić". Skandal z tego incydentu zrobiła żona ambasadora RP w Buenos aires w tym okresie czasu Prof. Wróbla u którego gościli w ambasadzie Schnepf i kompania i na tym zabawa się skończyła.
    Jest istotnym w tym miejscu przypomnieć o kolejnym bezczelnym oszustwie, które to w obecnych czasach wśród dziennikarzy nazywane jest : " śledztwem dziennikarskim". Miało to miejsce w 2004 roku w Urugwaju gdzie zawitał goniec Pana Michnika nijaki Mikołaj Lizut podajacy się wśród urugwajskiej Polonii jako Stanisław andrzejewski i nie tylko podajac się, ale także wpisujac do księgi pamiatkowej ze swoim " przybranym" na czas podróży imieniem i nazwiskiem. Widać, że bezczelność Gazety Wyborczej nie ma końca. aby napisać tak fantazyjny artykuł, wcale nie trzeba nikogo wysyłać do Urugwaju, a przecież koszta nie sa małe na taka podróż. I cóż wielkiego wyśledził Pan Lizut? Kolejne kłamstwa, kolejne pomówienia i fantazje nie majace końca.
    Gorzka prawda jest, że do tej pory nikt z tych wszystkich kłamców śpiewajacych kłamstwa na jedna i ta sama nutę nie sprostowali pomówień, swoich kłamliwych wypowiedzi bez pokrycia i nie przeprosili mnie za zniesławienie mojej osoby poprzez te wszystkie kłamliwe publikacje. Seneka mawiał : "czego nie zabrania prawo, zabrania wstyd". Czyżby ta cała banda już i wstydu nie miała?
    Do tej całej brudnej sprawy oszczerstw na temat mojej osoby chce przypomnieć tym łobuzom: pseudo dyplomatom typu "Nikodema Dyzmy", oszustom, pseudo dziennikarzom i pismom "polskojęzycznym" i ich wspólnikom z kraju i zagranicy jeszcze jedno: mam na imię Jan, będę używać imienia Jan, Janusz, John, Juan, Giovanni, Jean itp. i skrótu JK, aby nie mieli watpliwości- to zawsze ja- Polak, Katolik, który nigdy nie zmienił nazwiska. Od dziecka moim patronem był i jest święty Jan. Moje imię tłumaczono z różnych względów praktycznych. Chciałbym także oświadczyć, że w całym moim życiu nie prowadziłem żadnych nielegalnych interesów, handlu bronia, narkotykami czy fałszywymi paszportami. Nigdy nie byłem oszustem, nie byłem ani posadzony, ani skazany za takie przestępstwa w całym moim życiu ( nie wiem czy moi oszczercy moga to o sobie powiedzieć?).
    W okresie mojego życia byłem: Konsulem Honorowym Paragwaju przez 17 lat w Hiszpanii, Konsulem Honorowym Rzeczpospolitej Polskiej w Urugwaju przez 10 lat, wręczono mi ponad sto różnych odznaczeń państwowych w tym wiele z Polski, dziesiatki odznaczeń i dyplomów za moja pracę społeczna, za moja działalność olimpijska, otrzymałem wiele nagród za moja wieloletnia pracę filatelistyczna. Przez ponad 16 lat byłem prezesem Zwiazku Polaków w argentynie, aż do 80 roku życia, kiedy to zrezygnowałem z funkcji ze względu na mój wiek. Przez ponad 15 lat jest prezesem i fundatorem Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich ameryki Łacińskiej, prezesem Unii Polsko-Urugwajskiej oraz prezesem Stowarzyszenia Im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Urugwaju, których także jestem fundatorem oraz Prezesem Fundacji "Juan Kobylanski" w argentynie i Montevideo.
    To mi daje wielka satysfakcję, że duża część mojego majatku mogłem przekazać dla spraw Polski, dla moich rodaków, dla sprawy Mojej Ojczyzny.
    Jestem w stałym kontakcie z wieloma ludźmi i organizacjami polsko-patriotycznymi na całym świecie, które służa Polsce i którym zależy na sprawie Naszej Ojczyzny. Moje oświadczenie przygotowałem specjalnie, gdyż zdaję sobie sprawę, że u podłoża tych wszystkich kłamstw i oszczerstw leży fakt, że jestem Polakiem, patriota, Katolikiem i że moim działaniem i nieugięta postawa przeszkadzam pewnym grupom, którym zależy na zniesławieniu nie tylko mnie ale i Narodu Polskiego i dlatego też imaja się wszelkich sposobów do swego niegodziwego działania.
    Jan Kobylański
    Prezes USOPaŁ

  Wysłuchali aktu oskarżenia  02.04.2009r
   Dawno już nie udało się zgromadzić, w jednym miejscu i to tak specyficznym, tylu znanych "osobistości", ze świata mediów i dyplomacji. Po trzech latach "gry wstępnej" i nieudanej inauguracji w styczniu, dziś w Sadzie Rejonowym w Warszawie, punktualnie o godzinie 8.30, na ławie oskarżonych zasiedli ci, którzy z takim zapałem i niespotykana gorliwościa, przez wiele lat opluwali prezesa USOPaŁ Jana Kobylańskiego. Mała salka sadowa, ledwo pomieściła oskarżonych, przyszli prawie wszyscy (!), Mikołaj Lizut, adam Michnik, Jarosław Gugała, Jerzy Morawski, Grzegorz Gouden, Daniel Passent, Jerzy Baczyński, Tomasz Wróblewski, Jerzy Wójcik i inni .
    Przed sala, oprócz oskarżonych i mecenasów, zgromadziło się sporo dziennikarzy, m.in. z Naszej Polski, Naszego Dziennika, KWORUM, była TVP i Trwam oraz grupka osób, chętnych uczestniczenia w procesie. Poczatek nie wygladał dla tych ostatnich zbyt optymistycznie, referentka zakomunikowała zgromadzonym, że na salę rozpraw, proszeni sa tylko oskarżeni i prawnicy, a pozostali nie będa wpuszczeni, ponieważ decyzja sadu, proces utajniono. Dopiero po żywiołowym proteście i lekkim zamieszaniu oraz na wyraźne żadanie pełnomocnika Jana Kobylańskiego, andrzeja Lew-Mirskiego, dziennikarze i publiczność łaskawie została wpuszczona na salę, lecz bez możliwości nagrywania przebiegu rozprawy i robienia zdjęć. No cóż, dobrze, że nie zabroniono słuchania i robienia notatek.
    Po wstępnej fazie zlustrowania imiennego oskarżonych (bez udziału publiczności), rozpoczęło się, przy pełnej już sali, odczytywanie aktu oskarżenia, liczacego 199 stron, ale, z powodów proceduralnych, bez uzasadnienia, dlatego trwało to o wiele krócej. adwokat andrzej Lew-Mirski zaczynajac od Mikołaja Lizuta, przedstawiał konkretne zarzuty poszczególnym oskarżonym. Wymieniał tytuły artykułów, w których autorzy zasiadajacy na ławie oskarżonych, w sposób perfidny i wyrachowany oczerniali prezesa Kobylańskiego.
    Padały takie m.in. tytuły artykułów, zamieszczane w Gazecie Wyborczej, Polityce, Rzeczpospolitej i Newsweeku, jak: Podwójne życie Don Juana, ścigany sponsor o. Rydzyka, Po co Rydzykowi krew ks. Jerzego, Żegnajcie miliony, Czy Kobylański był radzieckim szpiegiem, Za garść złotych monet, Mroczne strony milionera i wiele, wiele innych. Wszędzie tam, Jan Kobylański był bezpardonowo atakowany i zniesławiany.
    Oskarżeni próbowali robić dobra minę do złej gry, podczas przerwy, żartowali, czuli się wyluzowani, nie protestowali, gdy fotoreporterzy lawinowo robili im zdjęcia. W czasie rozprawy, sędzia zwrócił oskarżonym uwagę, gdy zbyt głośno wymieniali opinie między soba i ostrzegł, że oskarżonych również może wyprosić z sali, gdy nie będa się zachowywali spokojnie. To ostudziło ich poczynania.
    Po odczytaniu aktu oskarżenia, na życzenie obrony, mecenas andrzej Lew-Mirski odczytał uzasadnienie, dotyczace oskarżonemu małżeństwu Ryszardowi i Dorocie Schnepf. Następnie, pani mecenas Beata Czechowicz, obrońca oskarżonych, złożyła wniosek o zakończenie rozprawy w dniu dzisiejszym i umożliwienie oskarżonym szczegółowe zapoznanie się z aktem oskarżenia. Pełnomocnik Kobylańskiego zaś wyraził zdziwienie i stwierdził, że oskarżeni doskonale wiedza co napisali i nie musza aż tak wnikliwie z tym się zapoznawać.
    Sad jednak przychylił się do wniosku pani mecenas i zakończył rozprawę, trwajaca przeszło dwie i pół godziny. Jednocześnie wyznaczył kolejny termin rozprawy na 8 maja o godz. 9.00, tym razem w sali nr 427. Miejmy nadzieję, że będzie większa, bo proces się rozkręca i na kolejna rozprawę może przyjść dużo więcej ludzi.
    Już wiadomo, że 8 maja nie będzie obecny adam Michnik, który ma zaplanowany wyjazd zagraniczny.
    (przyg. ZS)
    Za: www.usopal.com

 CORaZ GŁOŚNIEJ O SKaNDaLaCH SEKSUaLNYCH W ŚRODOWISKU ORTODOKSYJNYCH ŻYDÓW W NOWYM JORKU  02.04.2009r
   NY Daily News, 04/01/09
   Biuro adwokata publicznego na Brooklynie przygotowuje specjalna akcję, majaca na celu wjaśnienie ukrywanych od dzisiatków lat przestępstw o chrakterze seksualnym w środowisku ultra-ortodoksyjnych Żydów na Brooklynie. Ofiary tych przestępstw były zastraszane i wstydziły się ujawniać te fakty. adwokat publiczny Charles Hynes ogłosi wkrótce akcję pod nazwa Project Kol Tzedek (po hebrajsku "Głos Sprawiedliwości") Po raz pierwszy powołano zespół składajacy się z prokuratorów, konsultantów oraz działaczy religijnych i organizacji żydowskich, którego zadaniem będzie zachęcać młodociane ofiary, aby wskazały swoich prześladowców.
    Przez wiele lat nikt nie interesował się molestowaniem seksualnym w nowojorskiej enklawie Hasydów. Ofiary wstydziły się i obawiały ujawnienia swoich sekretów władzom cywilnym. Według przedstawiciela władz miejskich ta kultura zaczyna się jednak zmieniać. Szef Biura d/s Przestępstw Seksualnych Rhonnie Jaus stwierdził, że w przeciagu ostatnich kilkunastu miesięcy w miejscowej prasie ukazało się szereg artykułów poruszajacych ten temat. Zachęciło to ludzi z tego środowiska do ujwniania wielu faktów. Od października ub roku w Daily New opublikowano 5 artykułów opisujacych przypadki molestowania dzieci od 7-u do 15-u lat. Biuro adwokata Publicznego rozpatruje obecnie 19 przypadków molestowania dzieci w środowiskach żydowskich z takich dzielnic jak: Borough Park, Williamsburg, Crown Heights i Flatbush. Zdaniem Jausa, nigdy jeszcze nie było tak wielu przypadków. Program Kol Tzedek przewiduje wizyty prokuratorów w jesziwach i synagogach. Uruchomiona będzie również "goraca linia" dla ofiar molestowania, które zechca zeznawać. Do współpracy dołaczyły najważniejsze organizacje żydowskie jak: Metropolitan Council on Jewish Powerty, the Jewish Board of Family and Children's Services oraz Tikvah at Ohel.
    Mimo pewnego postępu, nadal wielu uczestników programu prosi o anonimowość, bojac się ujawnienia faktu, że współpracuja z władzami.
    Przedstawiciel biura adwokata Publicznego powiedział, że społeczność żydowska jako całość nie rozumie nadal powagi tego problemu.
    Simone Weichselbaum
   simonew@nydailynews.com
    (Z angielskiego tłumaczył S.Rozalsky)
    Uwaga od tłumacza:
    Wiele na ten temat możnaby się dowiedzieć od Polek pracujacych jako służace, sprzataczki lub opiekunki na Williamsburgu i w innych dzielnicach zamieszkałych przez ortodoksyjnych Żydów. Niestety dotychczas żadna z polonijnych gazet lub stacji radiowych lub TV nie zaintersowała się tym tematem. Nadal chyba obowiazuja ich wytyczne polskiego MSZ, że maja zwalczać "antysemityzm" wśród Polaków.

 TYBET, 2008r. bez komentarza. Kliknij na poniższy link.
   http://footage.tibetanbridges.com/Torture-in-Tibet.mov

 Wbrew temu co głosza wredni antysemici, wojsko izraelskie postępuje bardzo humanitarnie i na pewno przed takimi łagodnymi, acz niezbędnymi, bo dla dobra Palestyńczyków czynnościami, jak łamanie i miażdżenie rak, nóg i innych kości czy też kastracja lub palenie białym fosforem, stosuje znieczulenie miejscowe a w niektórych sytuacjach nawet ogólne przez przywalenie kamieniem lub kolba w łeb.
 <  

Palestyna, Gaza, stczeń 2009r. Eksterminacja Palestyńczyków.

BĘDZIE KaRa ŚMIERCI !!!   Cieszycie się? Czytajcie dalej.  11.03.2009r
   Traktat Lizboński ma przywrócić w Unii (po ew. ratyfikacji TR już "Unii") Europejskiej karę śmierci. Ciekawe jest, że zostało to zamieszczone w projekcie tak, że nikt tego nie zauważył: jako "przypis do przypisu"!!! Co rzuca ciekawe światło na ów "Traktat Reformujacy": nawet znawcy tematu moga tam znaleźć coś, czego nie spodziewali się znaleźć. Ciekawe, co tam jeszcze jest ukryte? Wykopał to dopiero systematyczny Niemiec, p.prof.Schachtschneider z Uniwersytetu w Norymberdze. Jest to, przyznacie Państwo, autentyczny szok!!
    Oznacza to raptowny spadek poparcia dla Traktatu Reformujacego ze strony Lewicy. Jednak proszę nie myśleć, że oznacza wzrost poparcia ze strony Prawicy... Kara śmierci ma bowiem obowiazywać nie za morderstwo - tylko za "udział w zamieszkach" !!! Z czego wynika, że "Wielki Wschód", montujacy precyzyjnie te wszystkie traktaty, doskonale wie, że buduje ustrój komunistyczny (czy tam faszystowski jak kto woli) - i, że będa zamieszki w celu obalenia go. I przyszykował taka siurpryzę!!!
   Tak więc drodzy Rodacy, jak w przyszłości będziecie manifestować przeciw Unii Europejskiej w celu jej obalenia, i będziecie mieli pecha dajac się złapać, to w zależności od stopnia zaangażowania w protesty może wam grozić kara śmierci.
   Za http://lpuk.blogspot.com/2009/03/summer-of-rage-could-be-lethal.html

 Biskup Willimson: Zachód sfabrykuje nowy 9-11  10.03.2009r
   Biskup Richard Williamson na swoim blogu internetowym zacytował odpowiedź jakiej udzielił swojemu przyjacielowi na zadane pytanie "Co robić w obecnej sytuacji?"
    Biskup Williamson odpowiada, że "Jeśli chodzi o kryzys gospodarczy, to jest to dopiero poczatek i ojcowie rodzin musza zabiegać o podstawowe przetrwanie dla swoich rodzin. Mówię, że na pewno dojdzie do głodu, i dodam jeszcze, że do przelewu krwi na przedmieściach miast. Ludzie Zachodu i ich politycy sa do tego stopnia oddaleni od rzeczywistości, że tylko niszczycielska trzecia wojna światowa mogłaby ich przywieść z powrotem. Wojna wydawać się im będzie jedynym możliwym wyjściem z nierozwiazywalnych problemów ekonomicznych. Ryzyko kolejnego 11 września jest już fabrykowane."
    W swym blogu biskup Williamson pisze również o katastrofie w Kościele, która był Sobór Watykański II. "Wraz z Soborem Watykańskim II, który spowodował rozkład wiary i mózgów, oficjalny Kościół przestał walczyć z herezja".
    "Nowa era męczenników jest przed nami" - pisze bp Williamson. Dodał on, że "Dzisiejszy Kościół katolicki rozpaczliwie potrzebuje tak poważnych przyjaciół, jakich ma wrogów". Tej powagi sytuacji "nie można udowodnić zwykłymi słowami, lecz tylko krwia".
    "Drodzy przyjaciele" - konkluduje biskup Williamson - "módlcie się na różańcu, sadźcie ziemniaki w swoich ogrodach i uczcie swoje dzieci o męczennikach Wczesnego Chrześcijaństwa."
    Opracowanie: Bibula Information Service (B.I.S.) - www.bibula.com na podstawie Blog bp. Richarda Williamsona Dinoscopus
    Za: bibula.com

 UK: Rodzice pod sad za nie posłanie dzieci na lekcje indoktrynacji homoseksualnej   09.03.2009r
   Rodzicom z Londynu, którzy przez tydzień nie posyłali swoich dzieci do szkoły, ponieważ nie chcieli, by uczyły się o zwiazkach homoseksualnych, grozi sprawa sadowa - donosi "Times".
    Około 30 uczniów z jednej ze szkół podstawowych w Waltham Forest we wschodnim Londynie, George Tomlinson School, opuściło tydzień specjalnych zajęć o historii lesbijek, gejów, biseksualistów i transseksualistów. Ci, którzy przyszli na lekcje ogladali m.in. adaptację sztuki Szekspira "Romeo i Julia" pod tytułem "Romeo i Julian", wysłuchali bajki o księciu, który odmawia ożenienia się z trzema księżniczkami, by potem zakochać się w ich bracie oraz opowieści o Roy'u i Silo, dwóch pingwinach płci męskiej, których łaczy miłość.
    Rodzice, którzy zbojkotowali te zajęcia, tłumacza, że według nich nie jest to tematyka odpowiednia dla małych dzieci. Powinna być raczej przedstawiana uczniom szkół średnich, a nie podstawowych. Niektórzy z rodziców informowali wcześniej władze szkoły, że nie przyśla dzieci na specjalne lekcje. Pervez Latif, ojciec dwójki maluchów uczęszczajacych do George Tomlinson School, powiedział, że inicjatywę bojkotowali zarówno chrześcijanie, jak i muzułmanie. - Nie chciałem, by moje dzieci uczyły się o zwiazkach homoseksualnych. Napisałem list do władz, że nie poślę wtedy dzieci do szkoły. W odpowiedzi przeczytałem, że nie mam wyjścia - powiedział Latif.
    O swoim sprzeciwie władze szkoły poinformowała też Sarah Saeed, matka 8-letniej dziewczynki. - To nie jest dla dzieci odpowiedni wiek, aby się o tym uczyć. Do tej pory moja córka miała stuprocentowa frekwencję. Nie było jej tylko tym razem, ale nie miałam wyjścia - mówi.
    Władze Waltham Forest podały, że zostały już poinformowane o nieusprawiedliwionych nieobecnościach uczniów podczas zajęć o zwiazkach homoseksualnych. Poinformowano też, że przeciwko rodzicom zostana podjęte odpowiednie kroki, nie skonkretyzowano jednak, o co dokładnie chodzi. Według prawa w grę wchodzi nałożenie grzywny lub sprawa sadowa.
    "Najwyższy Czas"!
    Za: bibula.com
    "Za nie posyłanie dzieci na lekcje o pederastach grozi im sad!"

Te filmy nie wymagaja komentarza.
    
   
Więcej filmów jest tu.

 "P"  09.03.2009r
   Wczoraj minęła 69. rocznica ogłoszenia dekretu nakazujacego dyskryminujace cechowanie ludzi zamieszkujacych III Rzeszę Niemiecka. Pierwsza grupa, której Niemcy nakazali w widocznym miejscu na ubraniu umieszczać duża literę P - byli Polacy.
   W zwiazku z rocznica uchwalenia przez Niemców pierwszego dekretu nakazujacego specjalne oznaczanie ludzi, a także w nawiazaniu do planów Eriki Steinbach wybudowania centrum "wypędzonych" Niemców nazwanego "Widocznym znakiem", warto przypomnieć, że prawdziwym i pierwszym "widocznym znakiem" w Niemczech była litera "P", która zgodnie z dekretem z 8 marca 1940 roku, podpisanym przez szefa SS Heinricha Himmlera, musieli nosić w widocznym miejscu wszyscy Polacy zmuszeni do niewolniczej pracy w Niemczech. Warto przypomnieć, że był to pierwszy taki dekret w Niemczech, bowiem Żydom hitlerowcy nakazali nosić podobne emblematy dopiero od września 1941 roku.
   W nakazie podpisanym przez Himmlera zobowiazywano polskich robotników do naszywania na ubraniu emblematów z litera P. W dekrecie czytamy m.in.: "(...) Robotnicy i robotnice polskiej narodowości, którzy sa lub będa właczeni do pracy cywilnej w Niemczech, maja obowiazek stałego noszenia na piersi każdej części ubioru po prawej stronie noszonego ubrania widocznego znaku. Znak składa się z postanowionego na kancie kwadratu o boku 5 cm, półcentymetrowego fioletowego obramowania i litery P na środku. Kto nie zastosuje się do przepisów, będzie podlegał karze grzywny do 150 RM [marek - przyp. red.] lub karze aresztu sześć tygodni (...)".
   Jaki był prawdziwy stosunek III Rzeszy do Polaków, świadcza zachowane w niemieckich i częściowo polskich archiwach tajne instrukcje (Vertrauliche Information) ówczesnego ministra propagandy Josepha Goebbelsa, który uczył, jak postępować w stosunku do Polaków. Już w 1939 roku w wydanej tajnej instrukcji (arch. Reichgesetzblatt - RGBL) minister propagandy III Rzeszy instruuje swoich współpracowników i pracowników niemieckich mediów, jak maja postępować. Maja powtarzać, że Polacy to wraz z Cyganami i Żydami podludzie (Untermensch), co należy tak długo powtarzać, aż każdy Niemiec podświadomie będzie ich traktował "jak robactwo". W innej instrukcji Goebbels twierdzi, iż Polacy prawie nie posiadaja swojej kultury, a wszystko na polskim obszarze ma niemieckie korzenie.
   W wewnętrznym piśmie do niemieckich urzędników i policji ministerstwo propagandy przedstawiło instrukcje zawierajace prawa i obowiazki polskich robotników w Niemczech.
   Jaki był prawdziwy los Polaków w Niemczech, wyraźnie mówi ten dokument, w którym czytamy m.in.:
1. Opuszczenie miejsca pobytu, gdzie się pracuje, jest surowo zabronione.
2. Zakazane jest korzystanie z publicznych środków komunikacji, np. kolejki. Na przejazd potrzebna jest każdorazowa zgoda policji.
3. Polacy musza stale nosić "widoczny znak" w postaci litery P.
4. Zakazane jest obcowanie z ludnościa niemiecka, a także odwiedzanie teatrów, kin, zabaw tanecznych, restauracji i kościołów razem z ludnościa niemiecka. Tańczenie i spożywanie alkoholu polskim robotnikom jest dozwolone tylko w specjalnie dla nich wyznaczonych miejscach.
   Po przeczytaniu takiej instrukcji trudno nazwać pracę Polaków w Niemczech jako przymusowa, bowiem byli oni traktowani jak niewolnicy. Od dawna wielu Polaków, których zmuszono do pracy w III Rzeszy, oburzało się na stosowane (także w Polsce) wobec nich pojęcia "przymusowi pracownicy", ponieważ oni byli niewolniczymi pracownikami. Ich zdaniem, do przymusowych można było wtedy zaliczyć pracowników z Francji, Holandii, Hiszpanii lub Danii, którzy mieli dużo większe prawa od zatrudnianych w tym samym czasie Polaków.
   Waldemar Maszewski, Hamburg
   Za: Nasz Dziennik, Poniedziałek, 9 marca 2009, Nr 57 (3378)

 Oto wiadomość jakiej nie podały żadne tzw. publiczne media, mieniace się polskimi mediami: 19 stycznia 2009 roku Marek Halter, Żyd polski, w czasie Wojny uratowany przez Polaków, a mieszkajacy dziś we Francji, miał na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim wykład, w czasie którego wygłosił tezę, że Mieszko I był Żydem, bo tutejsi Słowianie byli tak tępi, że nie można było żadnego z nich wybrać na księcia. No i dzięki panu Markowi Halterowi, żydowi uratowanemu przez Polaków, dowiedzieliśmy się że w średniowieczu nie było władzy dziedzicznej, żadnej feudalnej monarchii tylko unijna DEMOKRaCJa i księcia oraz królów wybierano w demokratycznych wyborach. Tak więc owi tępi Słowianie chodzili na wybory, a na kartach do głosowania zaznaczli krzyżykami bo, jako tępi pisać nie umieli, nazwiska kandydatów na Mieszka I. Oczywiście żydzi a dokładniej Chazarowie umieli pisać, niektórzy nawet czytać, dlatego ułożyli ordynację wyborcza, która przetrwła do dziś i zasiadali w komisjach wyborczych a już na pewno byli w komisjach skrótacyjnych o czym świadczy przytoczony przez pana Haltera wynik wyborów.
    Przy okazji, pan Marek Halter, Żyd polski, uratowany przez Polaków, zarzucił też wszystkim Polakom ostatnich czasów, że nie obronili zbrojnie Żydów przed obozami zagłady. a w ogóle, jak chca żydzi, to Polacy powinni uzgodnić z Niemcami i ich socjalistycznym przywodca adolfem Hitlerem, żeby ci zamiast żydów zabijali Polaków a ich majatki przekazywali żydom, bo majatki gojów a szczególnie Polaków żydom należa się z samej definicji, jak stoi w talmudzie. No bo cóż znaczy życie iluś tam gojów a szczególnie Polaków, wobec życia choćby jednego żyda?
   Kiedyś próbowano nam wmówić że Mieszko I był Normanem ale potem jakoś to przycichło, może dlatego że Germanie i germanofile nie sa tak konsekwentni w niszczeniu Polski i Polaków jak żydzi i odpuścili sobie temat.
   Szanowni Rodacy, jak myślicie dlaczego żydzi od dawna wrzeszcza na cały świat, że na polskiej ziemi byli przed Słowianami?

 
<<< Polska to jest kraj równych sobie ludzi. ale niektórzy sa równiejsi od innych. Do tych równiejszych należy pan Lech Wałęsa i jego dwór, który mu zawsze towarzyszy, nawet na sali sadowej, Ten dwór, złożony z niezwykle równych ludzi zawsze staje w jego obronie, a gdy nikt pana Lecha Wałęsy nie atakuje i nie trzeba go przed nikim bronić, to równi ludzie z jego dworu na wszelki wypadek zaatakuja każdego kogo się da. Tak profilaktycznie, aby nikomu nie przyszło do głowy zrobić krzywdę panu Lechowi Wałęsie.

 Bitwa, która powinna być tak znana jak bitwa o Tobruk, ahrnem czy Berlin.
  W tm roku, na poczatku wreześnia będzie 60 rocznica niezwykłej bitwy, obrony fortyfikacji u zbiegu rzek Narwi i Biebrzy, zwanej obrona Wizny. W niezwykle krwawej bitwie 700 Polskich Żołnierzy stawiło przez 11(?) dni zacięty opór 42 tysiacom żołnierzy niemieckich, znakomicie uzbrojonych, również w broń ciężka i ciężka artylerię, dowodzonych przez generała Heinza Guderiana. Całość przeczytasz tu, w nowym oknie    >>>
  Pocieszajace że chociaż powstała piosenka o tych wydarzeniach. Dość zaskakujace że wykonuje ja szwedzkia metalowa grupa Sabaton, czyli potomkowie wikingów szwedzkich (waregów), było nie było Germanów jak Niemcy. Tytuł nosi "40:1". Jest na klipie obok po prawej stronie.
 

 Precedensowy wyrok NSa umożliwi Niemcom odzyskanie majatków w Polsce?

 Nomenklatura ukradła Polskę - rozmowa z Krzysztofem Wyszkowskim

 Pogarda dla Polaków w podręcznikach historii w USa - Iwo Cyprian Pogonowski

 O rasie. Kongresman Patrick J. Buchanan odpowiada Barack'owi Obamie

Tytuł: Hitler założycielem Izraela ?
autor: Hannecke Kardel
Miejsce wydania: Warszawa
Wydano w roku 1996
ISBN 83-86445-02-5
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza "Fulmen Poland"
adres wydawnictwa: 00-955 Warszawa
skr. poczt: 65   Tel: (022) 628 97 99

  "Eichmann wspominał - a nie ma powodów, by mu nie wierzyć -Że Żydzi znajdowali się nawet wśród szeregowych czlonków SS, choć sam fakt żydowskiego pochodzenia takich ludzi jak: Heydrich, Milch, Hans Frank i in. był sprawa ściśle poufna - wiedziała o tym jedynie garstka ludzi...
" (Hannah arendt, Eichmann w Jerozolimie, ZNaK, Kraków 1987,s.228).
    Z biegiem lat o tych faktach dowiadywały się coraz szersze rzesze ludzi, tak jak w niedalekiej przeszłości o zbrodni katyńskiej - i tych, którzy za nia stali - wiedziało wbrew oficjalnej propagandzie każde polskie dziecko już w szkole podstawowej. Dzisiaj o licznych Żydach wśród notabli III Rzeszy Niemieckiej oraz o finansowaniu partii hitlerowskiej przez te same żydowskie banki, które wcześniej finansowały Lenina, Trackiego i Stalina otwarcie mówi się wśród badaczy historii najnowszej. Niemniej informacje te nadal wzbudzaja emocje i dodatkowe komentarze typu: "Zamierzano całkowicie wyniszczyć europejskich Żydów. Wykonawca tego był jeden z najbardziej wpływowych nazistów, szef policji bezpieczeństwa i SD, SS-obergruppen-fuhrer, kierownik Głównego Urzędu Bezpieczeństwa SS, Heydrich, który sam, choć brzmi to niewiarygodnie i zarazem straszliwie, był w 50 % potomkiem żydowskiego narodu, czyli pólżydem". (Otto Ogiermann, Do ostatniego tchu, EDITIONS DU DIaLOGUE, Paryż 1983, s.72). Dla nas nie brzmi to ani niewiarygodnie, ani straszliwie. Takie sa fakty, a z faktami się nie dyskutuje. Hennecke Kardel przytacza w trzymanej przez Państwa ksiażce wiele faktów pozornie już dziś powszechnie znanych, ale pierwszy raz w polskim przekładzie, w jednym miejscu zgromadzonych i wydanych. Ilość poważnych źródeł, do których dotarł autor, sprawia, że ksiażka broni się sama i jest inspiracja do dalszego studiowania poruszonych tutaj spraw. Niewatpliwie jest ona godnym uwagi uzupełnieniem naszej wiedzy na temat adolfa Hitlera i jego Tysiacletniej Rzeszy.
 Praca ta, pisana przez niemieckiego autora, nie pozbawiona jest niemieckiej optyki wydarzeń, niekiedy trudnej do przyjęcia dla polskiego czytelnika. ale jest to dodatkowy atut i zaleta tej ksiażki, gdyż nieczęsto możemy zapoznać się z tak wnikliwa, choć pisana z niepolskich pozycji, analiza pewnych faktów z historii najnowszej. Taka arcyciekawa próba całościowego spojrzenia na fenomen Żydów czynnie współtworzacych najbardziej chyba antyżydowski system w historii jest niniejsza pozycja. Twórca idei syjonistycznej Teodor Herzl sugerował w 1896 roku w swojej programowej broszurze Der Judenstaat (Państwo Żydowskie), iż nie mogło być mowy o narodzeniu się politycznego syjonizmu bez antysemityzmu. Dlatego później jego uczniowie nieraz uciekali się do antysemickich prowokacji, aby integrować ogół Żydów wokół często niepopularnej wśród nich idei syjonistycznej. Niemiecki badacz historii najnowszej Hennecke Kardel stawia w niniejszej ksiażce tezę podobna - choć dalej idaca, że bez dojścia w demokratycznych wyborach Hitlera do władzy w Niemczech i rozpętania przez niego antysemickiej nagonki, a później tzw. "Ostatecznego Rozwiazania" kwestii żydowskiej nie powstałaby w tak krótkim czasie polityczna koniunktura dla zrealizowania syjonistycznych planów - odbudowy po wiekach diaspory Państwa Izrael. Nas Polaków te fakty, połaczone przez autora w całość nie szokuja, gdyż niejednokrotnie mogliśmy zetknać się z ta niczym nie uzasadniona sympatia Żydów w stosunku do naszych wrogów: Niemiec i komunizmu. Było tak w czasie I wojny światowej i wojny z bolszewikami w 1920 roku, w 1939, gdy Żydzi witali bramami triumfalnymi nie tylko oddziały armii Czerwonej, ale także i Wehrmachtu, a przecież i współcześnie, gdy oskarżani jesteśmy o autorstwo Holocaustu. Wzajemna miłość niemiecko-żydowska trwa natomiast przez wieki, tak że nawet po brawurowej akcji Mossadu z 11.V.1960 roku porwania z argentyny hitlerowskiego zbrodniarza wojennego żydowskiego pochodzenia adolfa Eichmanna i po pokazowym procesie, na którym skazano go na śmierć, odezwały się w Izraelu głosy w jego obronie. Na przykład słynny filozof i pisarz żydowskiego pochodzenia, znawca chasydyzmu Martin Buber nazwał egzekucję Eichmanna "błędem o wymiarach historycznych", gdyż jego zdaniem powstała sytuacja mogła "przyczynić się do wymazania winy odczuwanej przez wielu młodych ludzi w Niemczech". Jaki interes ma żydowski intelektualista w przezwyciężaniu poczucia winy, w której wychowuje się urzędowo niemiecka młodzież od czasu II wojny światowej? Gdzie jest sens historii, w której na scenie naprzeciw siebie staja potęgi inspirowane przez de facto te same idee, gdyż ezoteryczne źródła nazizmu nie różnia się specjalnie od ezoterycznych źródeł syjonizmu? Po której stronie powinniśmy w historii stawać, gdy tak jak w II wojnie światowej mamy do wyboru antychrześcijańskie potęgi: narodowo-socjalistycze Niemcy, komunistyczna Bolszewię, masoński Zachód. Wydaje się, iż jedyna recepta jest po prostu pozostać soba, aby i inni soba pozostać mogli.
Rafał Mossakowski
 Fragmenty ksiażki
 Badajac kwestię mordów na Żydach, które sa faktem historycznym, zobaczymy, że wśród tych, którzy ich dokonywali trudno jest znaleźć ludzi nie majacych żydowskiego pochodzenia żeby wymienić choćby trzech namiestników na Wschodzie: Heydricha, Franka i Rosenberga. (...) Czytelnik musiałby długo szukać, by znaleźć niezwykle pouczajaca, a prawie całkowicie niedostępna na rynku księgarskim ksiażkę "Zanim przyszedł Hitler" (1964), której autorem jest niemiecko-żydowski wykładowca akademicki Dietrich Bronder. Pisze on co następuje: "żydowskiego pochodzenia lub spokrewnieni z żydowskimi rodzinami byli: fuehrer i kanclerz Rzeszy adolf Hitler; jego zastępcy: minister Rzeszy Rudolf Hess i marszałek Rzeszy Hermann Goering; Gregor Strasser, dr Josef Goebbels, alfred Rosenberg, Hans Frank i Heinrich Himmler; ministrowie Rzeszy von Ribbentrop (który niegdyś wypił bruderszaft ze słynnym syjonista, zmarłym w 1952 roku pierwszym prezydentem Izraela Chaimem Weizmannem) i von Keudell; gauleiterzy Globocznik (tępiciel Żydów), Jordan i Wilhelm Kube; wysocy funkcjonariusze SS Reinhard Heydrich, Erich von dem Bach-Zelewski i von Kaudell II; bankierzy i sponsorzy Hitlera przed 1933 rokiem Ritter von Stauss (wiceprzewodniczacy Reichstagu) i von Stein; feldmarszałek i sekretarz stanu Milch, podsekretarz stanu Gauss; starzy towarzysze partyjni Hanffstaengel (szef biura prasowego NSDaP dla prasy zagranicznej (późniejszy doradca Roosevelta) i prof. Haushofer". Powyższa lista nie jest pełna, ale jest prawdziwa, co sprawdzić może każdy, kto bliżej zainteresuje się, jaki jest zwiazek między chorobliwa nienawiścia Hitlera i jego paladynów do ich krewniaków, a powstaniem państwa Izrael.
    (...)
 Generał policji i służby bezpieczeństwa Reinhard Heydrich zajmujacy się zwalczaniem Żydów dokonał ciekawego odkrycia. Odkrył mianowicie pewnego człowieka. Człowiek ów był katolickim Żydem urodzonym w Hajfie, znał hebrajski i jiddisz, tak jak niemiecki. Jako dziecko przybył z ojcem do Solingen. Potem zaniosło go do Linzu, gdzie na długo przed anschlussem walczył dla Hitlera. Po ucieczce z austrii wstapił do SS. W gimnazjum w Linzu historii uczył go prof. Leopold Poetsch, który jak pamiętamy wpajał adolfowi Hitlerowi antyżydowskie poglady. adolf Eichmann - bo o nim mowa - ambitny i rokujacy wielkie nadzieje unterfuehrer SS, spotkał się z adolfem Hitlerem, który podczas leśnego spaceru ujał go za ramiona i długo patrzył w oczy człowiekowi, który chodził do tej samej szkoły co on. Resztę załatwił Heydrich dostarczajac nowemu współpracownikowi odpowiednia metrykę z Solingen i wprowadzajac go w obowiazki. W inne sprawy wtajemniczył go żydowski oficer SS Leopold von Mildenstein, przyjaciel syjonistów, który opracował plan majacy na celu "wzbudzenie u możliwie największej liczby Żydów chęci wyjazdu do Palestyny". Gdy koledzy z SS dziwili się, co szuka w ich organizacji Żyd Eichmann odznaczajacy się typowym semickim nosem ("przecież on ma na gębie klucz do synagogi"), słyszeli w odpowiedzi: "Nie gadać tyle! Rozkaz fuehrera!" Każdy rozumiał, bo fuehrer miał zawsze rację. Więc Eichmann bez przeszkód mógł ze swego berlińskiego biura rozwinać szeroka działalność, za która, jak stwierdził, na poczatku lat sześćdziesiatych podczas procesu w Jerozolimie jego obrońca Servatius, powinien otrzymać order. a mianowicie za jego niezwykłe zasługi dla żydowskiej kolonizacji Palestyny. Badacz nazwisk Gerhard Kessler pisał w swojej pracy opublikowanej w 1935 roku, że nazwisko "Eichmann" pochodzi z poczatku XIX wieku, kiedy to wielu Żydów przybierało nowe nazwiska, "aby oderwać się od swych przodków i od historii swojego narodu". Gestapo Heydricha nawiazało ścisłe stosunki z żydowska organizacja Hagana działajaca w Palestynie. Było to całkiem logiczne, gdyż według Eichmanna "wszystkie partie i zwiazki zrzeszone w światowej Organizacji Syjonistycznej sa nadzorowane przez jedna centralna instancję, która odgrywa niezwykle ważna rolę w życiu politycznym Żydów. Nosi ona nazwę Hagana, co oznacza samoobronę ". Jeden z palestyńskich syjonistów prowadzacy w Berlinie negocjacje ze służba bezpieczeństwa Heydricha nazywał się Schkolnik. Był to późniejszy premier Izraela Levi Eszkol, który latem 1965 roku wyjawił tygodnikowi "Der Spiegel": "Przebywałem tam krótko w poczatkowym okresie rzadów Hitlera ". Komendant Hagany, urodzony w Polsce, Feivel Polkes spotkał się z hauptscharfuehrerm SS adolfem Eichmannem po raz pierwszy w lutym 1937 roku. Obaj Żydzi zawarli porozumienie i wypili bruderszaft w winiarni "Traube " niedaleko Zoo. Eichmann wręczył Polkesowi pisemne oświadczenie: "Wywierany będzie nacisk na ogólnokrajowe przedstawicielstwo Żydów w Niemczech, aby zobowiazywało emigrujacych Żydów do wyjazdu do Palestyny, a nie do jakiegokolwiek innego kraju. Leży to całkowicie w interesie Niemiec i gestapo przedsięwzięto już odpowiednie kroki." Feivel Polkes zaprosił swojego nowego przyjaciela Eichmanna do starej ojczyzny. 2 października 1937 roku w Haifie redaktor gazety "Berliner Tageblatt" nazwiskiem Eichmann zszedł na lad z pokładu "Romanii". Pan redaktor pragnał rozejrzeć się nieco po kraju. Zobaczył wiele ciekawych rzeczy, porozmawiał z wieloma ludźmi i po powrocie zameldował: "Narodowe kręgi żydowskie sa bardzo zadowolone z radykalnej polityki niemieckiej w stosunku do Żydów, gdyż dzięki niej liczba ludności żydowskiej w Palestynie wzrosła do tego stopnia, że w dajacej się przewidzieć przyszłości będzie tu więcej Żydów niż arabów". Gminy Żydowskie w Berlinie i wszystkich wielkich miastach Rzeszy organizowały kursy hebrajskiego i przygotowywały przede wszystkim młodych Żydów do "alijah", czyli emigracji do Palestyny. Centralny Komitet Pomocy i Odbudowy przekształcił się w Ogólnokrajowe Przedstawicielstwo Żydów Niemieckich , które ostatecznie nazwało się Ogólnokrajowym Zrzeszeniem Żydów w Niemczech i wraz z urzędem Eichmanna koordynowało emigrację Żydów do Palestyny. Panowała pełna harmonia, nie było żadnych scysji czy konfliktów. Raaman Melitz z Jerozolimy ustalił liczby dla punktu zbornego w Niederschoenhausen: "82% wyjechało do Palestyny, 9% do Brazylii, 7 % do Południowej afryki, 1% do USa i 1% do argentyny". Przy poparciu władz państwowych młodzi Żydzi przygotowywali do nowego życia w Palestynie na rolniczych i rzemieślniczych kursach w Waidhofen nad rzeka Ybbs, w altenfelden w Górnej austrii, w Ruednitz koło Berlina i w Schwiebichen na ślasku.Z Rexingen w Wirtembergii wszyscy Żydzi w liczbie 262 wyemigrowali do Palestyny. Po wojnie wrócił tylko jeden. Do wybuchu wojny z 500.000 Żydów wyemigrowało ponad 300.000 w większości młodych i energicznych ludzi.
    (...)
    Po anschlussie austrii, awansowany w międzyczasie i bogaty w doświadczenia, oficer SS adolf Eichmann przeniósł się do Wiednia, gdzie w pałacu Rotszyldów wraz z żydowskimi współpracownikami urzadził Centralne Biuro d/s Żydowskich Emigrantów.     (...)

 Sensacja: Żydzi sfałszowali historię, a Izrael to oszustwo?
    Historyk z uniwersytetu w Tel awiwie twierdzi, że naród żydowski to wymysł, a wygnanie Żydów z Palestyny przez Rzymian - mit, majacy uzasadniać powstanie państwa Izrael.Wydana póki co tylko po hebrajsku Ksiażka Jak i kiedy staliśmy się Żydami narobiła w Izraelu sporego zamieszania. Zdecydowanie większego, niż narkotyczne rewelacje na temat Mojżesza. Profesor Shlomo Zand kwestionuje bowiem podstawy istnienia żydowskiego państwa.
     Z badań Zanda wynika, że stanowiace podstawę ideologii państwowej Izraela "wygnanie" po przegranym powstaniu lat 66-73 n.e. nigdy nie miało miejsca.Rzymianie z zasady nie uciekali się do przesiedlania podbitych ludów, a wraz z nadejściem arabów większość Judejczyków przyjęła islam i asymilowała się w społeczeństwie. Dzisiejsi Palestyńczycy sa więc w prostej linii potomkami starożytnych, asymilowanych Judejczyków.
     Sa to tezy niewiarygodnie wręcz rewolucyjne i obrazoburcze. Obowiazujaca historiografia zupełnie inaczej odpowiada bowiem na pytanie gdzie właściwie podziali się Żydzi po klęsce powstania w roku 73. I dlaczego w późniejszych wiekach Palestynę zdominowali...Palestyńczycy.
     Historycy izraelscy, a za nimi światowi, tłumaczyli że Żydzi zniknęli, bo ich wysiedlono. Zand twierdzi, że to kłamstwo. Żydów nikt nie wysiedlał - oni w Palestynie zostali, i to z nimi walczyli syjoniści zakładajacy państwo Izrael w roku 1948. I walcza do dzisiaj. Mit założycielski państwa Izrael, owa diaspora rozproszona po świecie i majaca nadzieję na powrót, może się więc okazać propagandowa konfabulacja. Zaś utworzenie Izraela wszystkim, tylko nie aktem dziejowej sprawiedliwości.
     Zdaniem Shlomo Zanda właśnie wtedy odebrano Palestynę prawowitym, odwiecznym właścicielom. Syjonizm sprowadzałby się więc do uzurpacji i zawłaszczenia kraju przez ludzi nie majacych do niego żadnych praw. Zand, opierajac się na wieloletnich badaniach, formułuje rewolucyjne tezy na temat sztucznej etniczności Żydów. Jego zdaniem Żydzi nigdy nie stanowili jednego narodu, a grupę najrozmaitszych plemion semickich, które przyjęły judaizm.Na dowód przywołuje istnienie judejskiego królestwa Himyan na południu Półwyspu arabskiego oraz żydowskich Berberów z Północnej afryki. To ich potomkami sa jego zdaniem Żydzi sefardyjscy, mieszkajacy w średniowieczu w Hiszpanii.
     Podobnie Żydzi aszkenazyjscy z Europy Wschodniej, w tym i z Polski, nie pochodza z Izraela. Sa potomkami Chazarów, których rola w powstaniu państwa Piastów wciaż jest szeroko dyskutowana. Na poparcie swej tezy Zand przywodzi analizy filologiczne, z których wynika że język jidisz stanowi mieszankę niemieckiego... i chazarskiego. analizy te sa znane od dawna, podobnie jak większość badań, na które Zand się powołuje. Nie były w Izraelu przedmiotem naukowej dyskusji, gdyż podważały rację stanu - a nawet samo istnienie państwa. Zanda zastanowiło istnienie wspólnot judaistycznych na niemal wszystkich kontynentach i wśród wszystkich typów antropologicznych. Mało prawdopodobne wydało mu się ogólnie przyjęte tłumaczenie syjonistów, że wszyscy ci Żydzi wywodza się z Palestyny, i rozproszyli się na cały świat po wojnie żydowskiej I wieku n.e.
     Zdaniem profesora, Izrael nie ma prawa nazywać się państwem żydowskim - powinien być krajem dla wszystkich. Zand twierdzi, że założyciele ruchu syjonistycznego sfałszowali historię i stworzyli rasistowska ideologię, która wciaż uzasadnia się działania państwa Izrael. Choćby obecna krwawa ofensywę w Strefie Gazy. Shlomo Zand odrzuca też historyczność wielu zapisów Starego Testamentu, zreszta i tak od dawna uznawanych za mitologiczne. Jego zdaniem historia o wyjściu z Egiptu albo o krwawym podboju Palestyny przez Jozuego to późniejsze legendy, majace służyć zbudowaniu tożsamości narodowej,która, zdaniem profesora Zanda, została de facto zmyślona. Naród żydowski jako taki nigdy nie istniał. Istniała jedynie religia mojżeszowa, spajajaca najróżniejsze grupy etniczne.
     Jeśli to prawda, Żydzi nie maja do Palestyny żadnych praw, a Państwo Izrael jest największym oszustwem XX wieku. Trudno się dziwić, że w obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie ksiażka żydowskiego historyka dała efekt podobny do wybuchu bomby.

 Czy Żydzi sa wyjatkowo uprzywilejowani czy prześladowani?
   Na terenie liberalnych demokracji można mówić co się chce o wszystkich narodach z wyjatkiem Żydów, którzy wymogli na nie-Żydach, żeby o nich publicznie nie mówić rzeczowo, tak jak można mówić o Polakach, Niemcach, Rosjanach i innych. Żydzi dokonali tego za pomoca tresury, przy użyciu aparatu szantażu, polegajacego na pomówieniu o antysemityzm. Zastosowali w tej tresurze odruch warunkowy, nazywany odruchem Pawłowa, na pamiatkę wyników jego tresury psów.
    Żydowski ruch roszczeniowy żada od Polski 65 miliardów dolarów plus odsetki co daje razem ok. 100 miliardów dolarów, pod rozmaitymi fałszywymi pretekstami. Żydzi tworza mit, że Polacy byli partnerami Niemców, w mordowaniu ludności żydowskiej. Kłamstwo to obserwuję w mediach w USa od 50 lat. Teraz jest moda na ubieganie się poszczególnych Polaków o dowody, że ratowali Żydów. Nie wiele wyników dałyby natomiast jakiekolwiek starania, żeby znaleźć dowody na to, że pod okupacja sowiecka, Żydzi, nie proporcjonalnie liczni w sowieckim aparacie terroru, w okupowanej Polsce, ratowali Polaków przed terrorem sowieckim, zwłaszcza w powojennych latach terroru Jakuba Bermana i innych żydowskich gnębicieli Narodu Polskiego.
    Żydzi chwalili się, żę ani jeden Żyd z głodu nie umarł w czasie kolektywizacji rolnictwa sowieckiego, zwłaszcza Ukrainy, z powodu Żyda, Lazara Kaganowicza, który to ludobójca, dziesięć lat wcześniej, zabił głodem dwa razy więcej osób w sowietach, niż Hitler zabił Żydów, w czasie wojny. Cały wiek dwudziesty znany jest jako 'wiek śmierci' ponieważ wówczas zginęło więcej ludzi, niż w całej historii ludzkości. Niestety, wśród morderców komunistycznych, Żydów było nieproporcjonalnie wielu. Na około 180,000,000 zabitych w 20tym wieku, straty żydowskie wynosza mniej niż 3%, ale żadne inne ofiary nie potrafiły zdobyć takich odszkodowań, jak to się udało Żydom.
    Na przykład, według amerykańskiej Komisji Wolker'a, rachunki zaległe Żydów w bankach szwajcarskich, wynosiły 32 miliony dolarów, podczas gdy żydowski ruch roszczeniowy, używajac jako szantażu usunięcie banków szawjcarskich z Nowego Jorku, otrzymał odszkodowanie w wysokości 1,250 milionów dolarów, czyli blisko 40 razy więcej. Jest rzecza absurdalna, żeby organizacja Żydów amerykańskich miała skutecznie wymusić na Polsce 65 miliardów dolarów, od narodu, dzięki któremu, Hitler przegrał wojnę i na którym mścił się w bestialski sposób.
    Odmowa Polski w styczniu 1939 wstapienia do anty-sowieckiego paktu anty-kominternowskiego po stronie Niemiec i Japonii, pozbawiła Hitlera szansy na zwycięstwo. Hitler stracił wówczas około połowy wojsk, na które liczył, w celu pokonania Zwiazku Sowieckiego i zdominowania świata, za pomoca kontroli pól naftowych Rosji i Bliskiego Wschodu. Japonia oficjalnie zaprotestowała pakt Ribbentrop-Mołotow i uznała Hitlera za zdrajcę, kiedy podpisał on pakt ze Stalinem w sierpniu 1939, w czasie bitwy pod Kalkhim-Gol, gdzie poległo około 20,000 żołnierzy japońskich.
    Dzień po zawieszeniu broni z Japończykami, Sowieci najechali Polskę, 17 września, 1939 i rozpoczęli mosowe mordy Polaków, przy bardzo liczebnej pomocy lewicowych Żydów, w ramach zemsty za klęskę w 1920 roku i jako poczatek pacyfikacji, do której wrócili po klęsce Niemiec. Gigantyczna skala tragedii Narodu Polskiego jest w karykaturalny sposób pomniejszana przez żydowski ruch roszczeniowy i takich pisarzy jak J.T. Gross i Jerzy Kosiński. Ludzie ci nauczyli się tworzyć "fałszywa rzeczywistość" w celu dorabiania się sławy i pieniędzy. Osiagnęli to dzięki poparciu politycznie poprawnych kłamców, którzy umożliwiaja Żydom być wyjatkowo uprzywilejowanymi ludźmi na świecie, zwłaszcza wśród demokracji liberalnych.